Proszê sobie przedstawiæ dolinkê, tak ma³± jak wszystko,

co jest dobrem na wiecie, otoczon± wieñcem tak ³agodnych pagórków,

¿e ka¿dy z nich dziecko mog³oby zakryæ r±czkami.

W tej dolinie proszê umieciæ park, zaludniony wszelkiego rodzaju rolinnoci±.

[...] Proszê tê dolinkê po³±czyæ z reszt± wiata za pomoc±

mnóstwa cienistych w±wozów, w±wozików, na które nie mo¿na spogl±daæ

bez westchnieñ, a bêdziecie mieæ bardzo niedok³adne wyobra¿enie

o piêknociach na³êczowskiej natury.

Boles³aw Prus

"Kurier C
odzienny" 1894, nr 23

 

Zdrowie w Na³êczowie!


2003.11.08 Nasza Polonia

 

Zbli¿aj± siê ¶wiêta, choinka, a pod ni± prezenty. Niech moim dla Pañstwa stanie siê poni¿szy felieton. Byæ mo¿e uda siê komu¶ uwzglêdniæ zawarte w nim sugestie i zafunduje sobie ¶wi±teczny upominek. Wierzcie mi: warto. Có¿ bowiem cenniejszego mamy od zdrowia? Czym wobec niego wa¶nie, spory, polityczne rozbie¿no¶ci? ¯ycz±c Weso³ych ¦wi±t, zdrowia ¿yczê Pañstwu przede wszystkim.




Raz siê ¿yje!


A skoro o zdrowiu... No w³a¶nie:

Spêdzili¶my z ¿on± tydzieñ w Na³êczowie. Przyznaj±c uczciwie, i¿ ganiæ jest zdecydowanie ³atwiej, ni¿ chwaliæ, zacznê od oczywisto¶ci: gdzie le¿y?


Sto piêædziesi±t kilometrów od Warszawy, dwadzie¶cia kilometrów od Lublina, mniej wiêcej tyle samo od Kazimierza nad Wis³±.

Po co siê tu przyje¿d¿a?

Ja akurat kilkana¶cie lat temu przyjecha³em po ¿onê, a wraz z ni± nowe ¿ycie, lecz mo¿na siê ograniczyæ do zdrowia, wypoczynku i - jak to siê dzisiaj mówi - biologicznej odnowy.

 

Zreszt± "odnowa" zdaje siê byæ dominuj±cym has³em obowi±zuj±cym w tej urokliwej niecce ciszy i spokoju. Z dobytkiem 125 lat do¶wiadczenia i tradycji w Na³êczowie zapanowa³o bowiem nowe. Tylko dwudziestohektarowy park, staw i ³abêdzie pozosta³y maj±tkiem ze starego portfela, reszta siê buduje, remontuje, przyozdabia, upiêksza.

Najznamienitszym nabytkiem w s³u¿bie kuracjuszy jest bez w±tpienia usytuowany we wspomnianym parku nowo zbudowany Pawilon Angielski. Stonowana jak na nazwê przysta³o elegancja wnêtrz onie¶miela profesjonalizmem personelu. Przyzwyczajeni do lat kupowanej pod lad± us³u¿no¶ci, p³awili¶my siê w autentycznej sympatii m³odych ludzi, z którymi na co dzieñ mieli¶my do czynienia. Wprawdzie z amerykañska pytaj±cymi nas co rusz "w czym mogê pomóc", ale widaæ takie czasy, ¿e s³owiañskiej go¶cinno¶ci przysz³o oblekaæ siê w amerykañsk± formê. Niech jej bêdzie.

O zabiegach leczniczych wspomina³ nie bêdê, bo wiadomo: mikroklimat sam z siebie obni¿aj±cy ci¶nienie, ¶wiatowy poziom pozawa³owej rehabilitacji, leczenie stawów, chirurgia oka w klinice profesora Zagórskiego - rzeczy, których polecanie podobne by³oby do mówienia, ¿e w Wieliczce jest sól, a w Krakowie Wawel. O tym i ca³ej reszcie nowoczesno¶ci zabiegowej medycyny mo¿na siê dowiedzieæ, wypisuj±c has³o "naleczow" w jakiejkolwiek internetowej wyszukiwarce czy trafiaj±c wprost na adres http://www.uzdrowisko-naleczow.com.pl/ .

Mnie urzek³a przede wszystkim atmosfera spowolnionego nagle tempa ¿ycia. Niedostrzegane w codziennym pêdzie jego uroki tutaj odnajduj± miejsce w centrum ¶wiadomo¶ci. Zwyk³y spacer staje siê pe³n± natchnionej wyj±tkowo¶ci chwil±, drzewa jakby rozumiej± skierowane do nich my¶li, a ludzie odpowiadaj± na "dzieñ dobry", który rzeczywi¶cie bywa "dobrym".

Nie wiem, czy to "fluidy" uzdrowiskowego zacisza i panuj±cy tu spokój, czy moje w³asne wyciszone z codziennego ha³asu wnêtrze powoduje ów o¿ywczy klimat odczuwalnie regeneruj±cego siê zdrowia. Co¶ jest, skoro miejsce to przyci±ga³o takie znakomito¶ci polskiej kultury jak Boles³aw Prus, Stefan ¯eromski, Henryk Sienkiewicz za¶ z pañ Ewê Szelburg-Zarêbinê czy Kazimierê I³³akowiczówn±. Zreszt± i dzi¶ podczas spaceru spotkaæ mo¿na niejednokrotnie twarze znane z ekranu telewizora.

Sk³ama³bym zapewne, nie dodaj±c, ¿e dzieñ rozpoczêty orze¼wiaj±c± k±piel± w ogromnej wannie z masuj±cymi strumieniami na³êczowskiej wody wiêksze ma szanse zapisania siê w pamiêci jako wyj±tkowy i mi³y ni¿ zwyk³y, szary, podsuwaj±cy o poranku stertê k³opotliwych spraw do pilnego za³atwienia.

Wyj±tkowo¶æ tego miejsca objawia siê nawet w tym, ¿e p³ochliwe gdzie indziej sikorki i zimorodki bez lêku przysiadaj± na wyci±gniêtej d³oni, niezbyt po¶piesznie wyjadaj±c kruszone orzechy czy inne ptasie ³akocie.

K³opot bywa jedynie z ³abêdziami. Konkretnie z rozró¿nieniem p³ci wodz±cych czeredy szaro upierzonych podrostków: samiec to, czy samica? Borykaj±c siê z ow± kwesti±, poprosi³em o radê odzianego w b³êkitny uniform miejskiej s³u¿by porz±dkowej d¿entelmena zajêtego uprz±taniem parkowej alejki ze ¶wie¿o opad³ych li¶ci.

- To proste - odpowiedzia³. - Bierzesz pan kawa³ek chleba, mo¿e byæ bez skórki, i podajesz pan gadzinie. £akomczuchy s± okropne, prawie nigdy nie pogardz±. I teraz trzeba uwa¿nie obserwowaæ: Je¶li bêdzie jad³ - to samiec, a jak bêdzie jad³a - samica. Proste?

Rzeczywi¶cie ¿ycie w spokojnym Na³êczowie prostsze jest ni¿ gdzie indziej. Nawet w tak trudnej sprawie jak okre¶lenie p³ci jednakowych z pozoru ³abêdzi.

Serdecznie Pañstwa nak³aniam do sprawdzenia tego na w³asnej skórze. Korzystaj±c z okazji, by w miêdzyczasie podreperowaæ nadw±tlony stresem organizm, zrzuciæ kilka kilogramów dziêki specjalnej diecie, za¶ w przypadku Pañ zadbaæ o wspomnian± skórê, nadaj±c jej ¶wie¿o¶æ i elastyczno¶æ poprzez zafundowanie sobie odm³adzaj±cej kuracji. Po czym wieczorem w eleganckiej restauracji Pawilonu Angielskiego wznie¶æ toast za zdrowie. Zdrowie w Na³êczowie!

 

 

Andrzej Niewinny Dobrowolski