Mistrz Adam opowiada o kobietach

2004.06.27 Nasza Polonia

Adam Hanuszkiewicz obchodzi³ swoje 80-lecie dok³adnie 16 kwietnia (urodzi³ siê w 1924 roku), ale uroczystoci z tej okazji trwaj±. Do najciekawszych nale¿y ta, która odby³a siê 22 czerwca w Klubie Polskiej Rady Biznesu (prezes Rady Jan Kulczyk, który by³ na niej obecny; pan Adam powiedzia³ nawet, ¿e w³anie wszed³ "kto bardzo podobny do prezesa"). Okazj± do tej uroczystoci by³a promocja najnowszej ksi±¿ki Mistrza Adama pt. "zbyt du¿a ró¿nica p³ci..." (tytu³ pisany umylnie ma³± liter± - Wydawnictwo Do, Warszawa, 2004).

Autor okaza³ siê raz jeszcze gawêdziarzem znakomitym, tym bardziej, ¿e potrafi siê miaæ z siebie. Mówi na przyk³ad: - Jestem w Heidelbergu, kupujê w kiosku gazetê, a tu podchodzi do mnie pani - jak siê okaza³o Polka - która do mnie z adoracj±: Ach, Mistrzu, jak siê cieszê, ¿e Pana spotykam, dla mnie Pan, Panie Holoubek, by³ i jest uosobieniem najlepszych tradycji naszego teatru. Na to ja: - Ale¿ ja nie jestem Holoubek, ja jestem Hanuszkiewicz. Na co ona:

"A nie mówi³am, ¿e Holoubek" - i posz³a.

 

Czy damy TE¯ krzycz± ?

Pewien spór w rozmowach po opowieciach Pana Adama wywo³a³o jego stwierdzenie o "dziewcz±tkach". "Takiego dziewcz±tka dotkniesz i ju¿ czujesz siê mê¿czyzn±. Takie dziewcz±tko w dodatku g³ono manifestuje swoje ukontentowanie (.......). Natomiast dama z za³o¿enia jest powci±gliwa w wyra¿aniu swoich reakcji i zachowuje siê godnie, nawet gdyby j± w g³êbi duszy roznosi³o''.

Niektórzy koneserzy kwestionowali to stwierdzenie, powo³uj±c siê nie tylko na swe dowiadczenia, ale równie¿ na cytat, zawarty w ksi±¿ce Mistrza. Co do ich dowiadczeñ, to owiadczali twardo, ¿e przy PRAWDZIWYM orgazmie, damy krzycz± równie¿. A nawet potrafi± wydawaæ z siebie obscena. A cytat z ksi±¿ki ? Przecie¿ Mistrz Adam powo³a³ siê na film Woody Allena pt. "One WSZYSTKIE krzycz±". Czy¿by Woody Allen, te¿ jak by nie by³o koneser, damy wyklucza³ ?

 

Przyjêcie u ambasadora z Zatoki

Ambasador Kuwejtu w Polsce, p. Jamal Al-Ghunaim, wyda³ 21 czerwca w swej rezydencji przyjêcie na cze¶æ p. Abdulrahmana AI-attiy, Sekretarza Generalnego GCC – Gulf Cooperation Council - Rady Wspó³pracy w Zatoce (Perskiej, inaczej Arabskiej). Rada grupuje sze¶æ pañstw - Kuwejt, Arabiê Saudyjsk±, Bahrain, Katar, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Nazwy ,,Perska, inaczej Arabska" odegra³y powa¿n± rolê w powo³aniu Rady do ¿ycia, co nast±pi³o w maju 1981 roku, poniewa¿ we wrzeniu 1980 roku rozpoczê³a siê wojna miêdzy Iranem (dawn± Persj±) a Irakiem (pañstwem arabskim zagra¿aj±cym Kuwejtowi), która uwiadomi³a krajom Zatoki p³yn±ce st±d niebezpieczeñstwa. Potwierdzi³a to zreszt± w pe³ni Wojna w Zatoce o Kuwejt 1990/91.

Nie wdawa³bym siê w te sprawy w "Plotkach...", jak by nie by³o towarzyskich, gdyby nie mieræ Reagana na pocz±tku czerwca. Z tej okazji warto przypomnieæ pewn± sprawê stosunkowo ma³o znan±. W skrócie: 4 listopada 1979 roku, zwolennicy ajatollaha Chomeiniego bior± jako zak³adników oko³o 90 pracowników ambasady USA w Teheranie. W 1980 roku toczy siê w USA walka o prezydenturê miêdzy Jimmy Carterem a Reaganem. W pa¼dzierniku tego samego roku, a wiêc PRZED wyborami prezydenckimi w USA w dniu 4 listopada, tajni wys³annicy Reagana dogaduj± siê w Pary¿u z tajnymi wys³annikami Chomeiniego nastêpuj±co: je¿eli Iran NIE wypuci - powtarzam NIE wypuci - zak³adników przed 4 listopada, Amerykanie dostarcz± Irañczykom czê¶ci zamiennych do broni amerykañskiej, któr± wczeniej zakupil obalony szach, a przy pomocy której walcz± oni przeciwko Irakowi. Rozumowanie Reagana jest bowiem takie: je¿eli Carter nie wyzwoli zak³adników, to wybory na pewno przegra.

I tak siê dzieje. Reagan wybory wygrywa, po czym dostarcza czê¶ci zamiennych

Iranowi. W chwili, gdy powstaje Rada Wspólpracy w Zatoce, jej cz³onkowie ju¿ o tym wiedz±.

Powstaje tu pytanie: czy Reagan dzia³a³ Zgodnie z prawem, umawiaj±c siê z wrogiem - bo Chomeini by³ takim - po to by wygraæ wybory ? Na to pytanie odpowiedzmy równie¿ pytaniem: A czy gdyby Reagan NIE zosta³ prezydentem, komunizm w Europie by upad³ ? I to tak szybko ? Bo przecie¿ Reagan zosta³ prezydentem w styczniu 1981 roku, a komunizm upad³ w listopadzie 1989 roku wraz z upadkiem muru berliñskiego, zaledwie w 8 lat pó¼niej.

 

El¿bieta II a sprawa polskiej pisowni

A teraz inny temat. Z okazji urodzin królowej El¿biety II, nowy (od grudnia 2003 roku) ambasador Wielkiej Brytanii, Charles Crawford, wraz z ¿on± Helen, wydaje 23 czerwca w ogrodach ambasady wielkie przyjêcie. Królowa, przypomnijmy, urodzi³a siê 21 kwietnia (1926), ale - ze wzglêdu na kiepsk± pogodê w Wielkiej Brytanii na wiosnê - obchodzi swe urodziny w lecie, a dok³adnie w czerwcu w³anie.

W specjalnym owiadczeniu skierowanym do goci, ambasador Crawford stwierdza, ¿e jest to jego i ma³¿onki PIERWSZE przyjêcie w Warszawie z okazji urodzin królowej.

Przypomina te¿, ¿e mia³ okazjê uczestniczyæ w wizycie pañstwowej prezydenta Aleksandra Kwaniewskiego i pani Jolanty Kwaniewskiej w Londynie w maju b.r. Tu o pewnym wspomnieniu i pewnej korekcie. Królowa El¿bieta II z mê¿em, djukiem Edynburga, z³o¿y³a wizytê pañstwow± w Polsce pod koniec marca 1996 roku. Wówczas na zaproszeniu królowej na jej przyjêcie skierowanym do polskiej pary prezydenckiej, nazwisko pani Kwaniewskiej wydrukowane by³o jako "Madame KWASNIEWSKI", poniewa¿ po angielsku nie uwzglêdnia siê znaków diakrytycznych (", "±" itd.), ani ¿eñskiego rodzaju nazwiska ma³¿onek W tym roku by³o inaczej. Na oficjalnym zaproszeniu królowej do Pa³acu Buckingham figurowa³a pisownia "Madame KWASNIEWSKA".

Czy jest tego przyczyna ?

Byæ mo¿e.

Pan Crawford dzia³a³ w przesz³oci w ambasadach brytyjskich w Belgradzie i w Moskwie i by³ ambasadorem w Boni i Hercegowinie oraz w Serbii i Czarnogórze. W sierpniu 2003 roku przyjecha³ do Warszawy uczyæ siê intensywnie polskiego. Na ogó³ brytyjskie MSZ daje swoim dyplomatom dziewiêæ miesiêcy na nauczenie siê nowego jêzyka, ale poniewa¿ uznano, ¿e atutem TEGO ambasadora jest znajomo¶æ serbskiego oraz podstaw rosyjskiego, na naukê polskiego dosta³ jedynie jedenacie tygodni. Rezultatem tego by³ fakt, ¿e w marcu b.r. wyg³osi³ on swe pierwsze przemówienie w Warszawie po polsku przy gor±cych oklaskach widowni. Ale czy to nie on te¿ sprawi³, ¿e nazwisko pani Kwaniewskiej znalaz³o siê na zaproszeniach w Londynie w formie absolutnie bezb³êdnej ?

Zakoñczmy wiêc te refleksje sprawami polszczyzny. 21 czerwca odby³a siê IV edycja programu promocyjnego - a faktycznie konkursu - pod has³em "Mistrz Mowy Polskiej" w Teatrze Polskim w Warszawie, który to konkurs odgrywa niezmiernie pozytywn± rolê w propagowaniu poprawnej i bogatej polszczyzny.

Jak to zwykle bywa przy okazji podobnych imprez powsta³ jeden lapsus i jedna niemal olniewaj±ca - i oczywicie zamierzona - pointa. Jeden z nominatów powiedzia³, ¿e jest szczê¶liwy, i¿ mo¿e wyst±piæ na scenie Teatru Polskiego, "którego deski DEPTALI najwiêksi mistrzowie sceny polskiej". Natomiast jeden z szeciorga laureatów konkursu, Wojciech Mann, obiecuj±c, ¿e bêdzie siê stara³ byæ godny nagrody, owiadczy³: "I proszê mi wybaczyæ, je¿eli mi CÓ¦ nie wyjdzie".

 


Zygmunt Broniarek, Warszawa