Sztuka przyjazna ludziom

Dorota Jarecka  2005.01.23 18:35 Gazeta Wyborcza

W Galerii Program w Warszawie otwarto wystawê Joanny Rajkowskiej, która realizowa³a ludzkie ¿yczenia. Nieraz najdziwniejsze. Bo artyci nie zmieni± spo³eczeñstwa, ale mog± pomóc pojedynczym osobom.

Kiedy LPR rozlepia na wystawach kartki "Wystawa nieprzyjazna dzieciom" myli siê w dwóch zasadniczych kwestiach. Po pierwsze, w rozpoznaniu zjawiska, jakim s± dzie³a sztuki od dawna ju¿ do dzieci kierowane. Liga powinna umieszczaæ swoje ostrzegawcze wlepki we wszystkich empikach, gdzie rozpowszechnia siê sadystyczne treci, choæby w tomach o Kozio³ku Mato³ku. Po drugie, myli siê w rozpoznaniu zjawiska, jakim jest wspó³czesna sztuka. Bo dzisiaj w sztuce nie ma uczucia wrogoci, nieprzyja¼ni, chêci obra¿enia czy zniewa¿enia ludzkoci, a wiêc tak¿e dzieci. Obecnie sztuka natrêtnie i bezkompromisowo zwrócona jest ku cz³owiekowi. Podejmuje go za kolana, li¿e mu stopy i posypuje g³owê popio³em, odpokutowuj±c dziesiêciolecia elitarnego wynoszenia siê ponad zwyk³ego cz³owieka - od romantyzmu do awangardy

Petent, nie artysta

By zobrazowaæ te przemianê, warto podaæ przyk³ad, który przemówi do wyobra¼ni. Tak jak symbolem rewolty europejskiej sztuki lat 60., która uderzy³a w zaskorupia³e podstawy konsumpcyjnego, konserwatywnego spo³eczeñstwa, jest Joseph Beuys - magik w przyroniêtym do g³owy kapeluszu, który wypowiada siê niezrozumiale i budzi entuzjazm mas, tak symbolem polskiej sztuki oko³o roku 2000 jest Cezary Bodzianowski - mê¿czyzna w kostiumie petenta urzêdu, w kusej marynarce, z nieod³±czn± teczk±, która, jak mo¿na siê spodziewaæ, zawiera plik podañ oraz kanapkê z jajkiem. Bo dzisiaj artysta ju¿ nie jest duchowym przywódc±, klerkiem ani guru. Artysta to ostatni z równych, szary obywatel, który nie chce byæ jako artysta rozpoznany.

To, ¿e konserwatywnemu ugrupowaniu politycznemu bardziej odpowiada wizja sztuki jako demoralizacji, a artysty jako wroga, oczywicie nie powinno dziwiæ. Gdyby skonfrontowa³o swoje pogl±dy z rzeczywistoci±, musia³oby straciæ rewolucyjne ostrze.

Us³ugi dla ludnoci

W Galerii Program w Warszawie mo¿na zobaczyæ pracê Joanny Rajkowskiej, która jest doskona³ym wyrazem tego nurtu humanizacji i demokratyzacji sztuki. Praca zatytu³owana "22 zlecenia" to pokaz slajdów, które s± zapisem jej aktywnoci w Berlinie w 2003 r. i w £odzi jesieni± roku ubieg³ego. Có¿ takiego niezwyk³ego i wartego uwagi artystka wykona³a? Wynajê³a siê.

Rajkowska poprzez galeriê Mullerdechiara, która zaprosi³a j± na miesiêczny pobyt, da³a og³oszenie, ¿e wykona ka¿d± pracê (wy³±czywszy dzia³ania zwi±zane z seksem albo przemoc±), i czeka³a na zlecenia. Kto chcia³, ¿eby wyciê³a z pism kolorowych literki. Para prowadz±ca klub na Kreuzbergu poprosi³a Rajkowsk±, by stanê³a za barem w czasie imprezy zatytu³owanej dziwacznie "przezchlebski blues", która polega³a na pokazie slajdów z Polski i s³uchaniu p³yt Krzysztofa Krawczyka. Poproszono j±, by sta³a na ulicy w stroju pielêgniarki i namawia³a ludzi do honorowego krwiodawstwa. Kto, kto nie zna³ Berlina, poprosi³ j±, by pokaza³a mu drogê na lotnisko Tegel.

- Nagle w galerii pojawi³a siê pani - opowiada Rajkowska - bardzo sztywna i godna. Poprosi³a mnie, bym odda³a komu ksi±¿kê, któr± ona po¿yczy³a dziesiêæ lat temu. Pani okaza³a siê historykiem sztuki, ksi±¿ka - "Ezoterycznymi ¼ród³ami nazizmu" Nicholasa Goodricka-Clarke'a, a jej w³acicielem - artysta Warren Neidrich, który w Berlinie chcia³ kiedy robiæ badania archeologiczne w poszukiwaniu zabytków z nazistowskiej przesz³oci, lecz nie dosta³ pozwolenia.

W tej prostej historii ujawni³a siê rola Rajkowskiej - tajemniczego a dobrotliwego porednika, który za³atwia niewygodn± sprawê z przesz³oci, pomaga oczyciæ sumienie. Anio³em duchowej zmiany by³a tak¿e wtedy, kiedy pomaga³a w Berlinie m³odemu mê¿czy¼nie, który siê rozsta³ z dziewczyn±, przemeblowaæ mieszkanie tak, by móg³ o niej zapomnieæ. Podobnie by³o w £odzi, kiedy pomaga³a kobiecie "sprz±tn±æ mieszkanie po dwóch mê¿ach, by zrobiæ miejsce dla trzeciego" albo kiedy z panem ukrywaj±cym siê pod pseudonimem "Feliks" posz³a na spacer po ³ódzkim parku, by wys³uchaæ niezwyk³ej historii z ¿ycia jego przyjaciela.

- Pcha³a mnie lepa potrzeba kontaktu. Budowa³am p³aszczyznê, na której mog³am dotkn±æ czyjej rzeczywistoci - mówi Rajkowska.

Prekursor Althamer

W najnowszej pracy Rajkowskiej charytatywny aspekt projektu pojawi³ siê mimochodem. Ale s± w Polsce artyci, którzy z pomagania uczynili g³ówny punkt swego programu. Prekursorem takiego podejcia jest Pawe³ Althamer. "Althamer zajmuje siê robieniem czego o niebo po¿yteczniejszego ni¿ sama sztuka - buduje wiêzi miêdzyludzkie" - pisano w internetowym pimie "Raster", typuj±c go na najlepszego artystê roku. Prze³omowym projektem by³a jego akcja "Bródno 2000". W lutym 2000 r. Althamer na fali nastrojów milenijnych namówi³ mieszkañców swego bloku na Bródnie, by pozapalali i pogasili wiat³a w ten sposób, aby wieczorem ze wiec±cych okien na cianie budynku u³o¿y³ siê napis 2000. Projekt zaowocowa³ integracj± mieszkañców bloku.

Do tego samego nurtu w twórczoci Althamera nale¿± m.in. zaprojektowany przez niego na podwórku przed blokiem plac zabaw dla dzieci - w ramach udzia³u w wystawie w Zachêcie - czy bal dla dzieci w CSW w Warszawie. W 2003 r. Althamer pojecha³ do Poznania wstrz±¶niêtego niedawn± afer± w chórze Polskie S³owiki (obecnie Poznañski Chór Ch³opiêcy) i nakrêci³ dokumentalny film pt. "Teledysk", gdzie wypowiadaj± siê ch³opcy z chóru. By³a to akcja maj±ca na celu zintegrowanie rozbitej grupy, pokazanie jej od strony pozytywnej, dopuszczenie dzieci do g³osu.

Ostatnio w Maastricht (Holandia) do udzia³u w swojej wystawie retrospektywnej w Bonnefanten Museum zorganizowanej z okazji otrzymania nagrody artystycznej imienia Vincenta van Gogha zaprosi³ grupê dorastaj±cych ch³opców z Bródna. Spêdzili w Maastricht miesi±c - nakrêcili film, przychodzili do muzeum i robili graffiti na cianach.

Zej¶æ na drugi plan

Ustêpowanie miejsca innym, rezygnacja z w³asnej eksponowanej pozycji nale¿y do repertuaru wspó³czesnych praktyk artystycznych. Artysty nie ma, staje siê terapeut±, opiekunem spo³ecznym, kucharzem. Albo kuchark±.

Mistrzyni± gatunku sztuki u¿ytecznej jest El¿bieta Jab³oñska. W 2003 r. w Galerii Manhattan w £odzi przed wystaw± "Kobieta na duszê" znalaz³a na ulicy og³oszenie: samotna kobieta z dzieckiem pilnie poszukuje pracy. Próbowa³a j± odnale¼æ, nie uda³o siê. Znalaz³a kobietê w takiej samej sytuacji ¿yciowej. Zleci³a jej wyhaftowanie tekstu og³oszenia srebrn± nici± na bia³ym p³ótnie i odda³a jej swoje honorarium za udzia³ w wystawie. W 2004 r. wziê³a udzia³ w akcji "¦wiêto kobiet" zorganizowanej w Krakowie przez feministyczny team kuratorski exgirls. Zorganizowa³a warsztaty dla bezrobotnych - wykonywali z papieru sztuczne kwiaty.

Na zesz³orocznym Biennale w £odzi pokaza³a film pt. "Spotkanie" - robotnicy z upadaj±cej fabryki Uniontex zaproszeni przez artystkê na bankiet schodz± siê niemrawo. Nie bardzo mog± uwierzyæ, ¿e kto chcia³ dla nich co zrobiæ za darmo. I tu jest pewnie bariera pomagania. Artysta mo¿e wyci±gn±æ rêkê do ludzi, postaraæ siê o nawi±zanie kontaktu, natomiast nie jest pewne, czy jakakolwiek zmiana w spo³ecznej strukturze nast±pi.

Rajkowska te¿ bra³a udzia³ w ³ódzkim biennale. Przenios³a swój projekt artysty do wynajêcia z Berlina do £odzi. Od razu posz³a do Unionteksu - tej samej upadaj±cej fabryki tekstylnej - i zaoferowa³a robotnikom, ¿e co dla nich na zlecenie zrobi. Naciê³a siê. - Kompletnie nie rozumieli, o co mi chodzi - mówi Rajkowska - mówili, ¿e jedyne, czego potrzebuj±, to podwy¿ki i zagwarantowanie im pracy na sta³e.

Ale nie zrezygnowa³a, uda³a siê do prezesa, by walczyæ o polepszenie ich losu. Skoñczy³o siê jak w "Fajnej robocie" Davida Lodge'a, gdzie feministyczna wyk³adowczyni literatury Robyn Penrose wys³ana na praktykê do fabryki najpierw upomina siê o prawa robotników, a potem wpl±tuje w romans z dyrektorem. Rajkowska tak ¼le nie skoñczy³a. Jej podró¿ przez wiat industrialny koñczy siê zaprojektowaniem nowych wzorów na produkowan± tam pociel oraz teczki na dokumenty dla prezesa. Zak³adowa pani plastyk patrzy³a jednak na projekty Rajowskiej z nieufnoci±. Nie bêd± raczej wdro¿one do produkcji.

- To by³a katastrofa - mówi artystka - ca³kowita pora¿ka.

Wspó³czeni artyci s± zdecydowanie bardziej realistami ni¿ utopistami.

Joanna Rajkowska "22 zlecenia", Galeria Program Warszawa, do 19 lutego.

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/0,0.html