Uczucia wydobyte z mroków

2006.02.27 Rzeczpospolita

To najwaæniejsze wydarzenie Roku Rembrandta. Organizatorzy spodziewaj± siź, ze przez cztery miesi±ce prezentacjź dzie³ wypoæyczonych z ca³ego wiata obejrzy w Amsterdamie ponad pó³ miliona widzów


Caravaggio "Ofiara Abrahama", 1603 Galleria degli Uffizi, Florencja

(c) CLA

Rembrandt "Ofiara Abrahama", 1635 Ermitaæ, St. Petersburg

(c) WGA

Przed amsterdamskim Muzeum van Gogha zawsze stoi kolejka - ale od trzech dni jest tam t³oczniej niæ zwykle. Publiczno¶ę przyci±ga "pojedynek gigantów", jak okrelono wystawź "Rembrandt - Caravaggio".

W przededniu otwarcia ekspozycji w jednym z holenderskich dzienników og³oszono wynik "meczu". Wed³ug recenzentki wygra³ Rembrandt stosunkiem 1: 0.

Jeæeli pozostawaę przy sportowej terminologii, to wed³ug mnie starcie dwu geniuszy baroku zakończy³o siź remisem. Wizja wyciszonego i refleksyjnego reprezentanta pó³nocy Europy wytrzymuje zderzenie z kreacj± ekspresyjnego i namiźtnego przedstawiciela po³udnia.

Zreszt±, ca³o¶ę zosta³a tak przygotowana i zaaranæowana, æeby æaden z mistrzów nie dominowa³.

Z ca³ego wiata wypoæyczono dzie³a podobnej klasy i mniej wiźcej zbliæonych rozmiarów. Obrazy rozmieszczono z duæymi odstźpami, a zarazem tak, æeby w sposób oczywisty wchodzi³y ze sob± w relacje. Sale ton± w mroku, dyskretne wiat³o wydobywa poszczególne obiekty.

Dochodz±c do ekspozycji d³ugim korytarzem, takæe pomalowanym na czarno, mija siź gigantyczne powiźkszenia fragmentów kompozycji - w jednym miejscu pojawia siź oko, ówdzie widnieje d³oń, to znów wy³aniaj± siź usta. Te "zoomy" pozwalaj± przyjrzeę siź technikom obu autorów, zauwaæyęænice w operowaniu pźdzlem. O dziwo, w zbliæeniu bardziej dynamiczny wydaje siź Rembrandt. Niektóre detale przypominaj± abstrakcje- co jak Pollock wymieszany z Markiem Rothko. Dowód innowacji wprowadzonych przez van Rijna w sposobie tworzenia malarskiej materii - niebywale na ówczesne czasy drapieænej, nieujarzmionej, z grub±, chropaw± faktur±.

Siedemnastowiecznym odbiorcom "Æydowska narzeczona" musia³a wydawaę siź szczytem bezczelnoci. Z bliska dzie³o przypomina relief, z daleka - dos³ownie lni z³otem i klejnotami. Dla ojca, przekazuj±cego córkź oblubieńcowi, to ona by³a najwiźkszym skarbem. W jego gecie, pochyleniu g³owy widaę czu³o¶ę po³±czon± z trosk± o jej przysz³y los. To genialne p³ótno stworzy³ stary, dowiadczony artysta. Juæ wyzwolony od wymogów narzucanych przez zleceniodawców. Niezaleæny.

Z tym obrazem zestawiona zosta³a równie niezwyk³a praca: "Nawrócenie Magdaleny" Caravaggia. Namalowana w 1599 roku, a wiźc 11 lat przed mierci± w³oskiego artysty, zdaje siź oddawaę jego przemylenia i emocje. Oto dyskusja dwóch sióstr; rozmowa, która zaci±æy³a na dalszym æyciu Magdaleny. Jeszcze ubrana w pyszne suknie, starannie ufryzowana, ale juæ zaczynaj±ca rozumieę w³asne b³źdy, czego symbolem odwracane przez ni± lustro.

Obok niepozornie wygl±daj±ca Maria, z przejźciem gestykuluj±ca, wysuwaj±ca mocne argumenty. Widaę, æe racja jest po jej stronie - jednak grzech uosabiany przez Magdalenź prezentuje siź tak atrakcyjnie, æe nie³atwo z niego zrezygnowaę...

Takie rozterki musia³ przeæywaę rzymski malarz, oddaj±c siź "nagannej" mi³oci. Za jego czasów homoseksualizm by³ potźpiany przez Koció³ i prawo. Mimo to Caravaggio nie móg³ siź powstrzymaę, bynie wyrazię fascynacji mźsk± urod±. Jego "Ch³opiec z koszem owoców" to hymn na cze¶ę namiźtnoci: powabny m³odzieniec (nieco podobny do autora za m³odu) i dojrza³e, kusz±ce owoce. Obiekty podsycaj±ce apetyt, dzia³aj±ce na zmys³y. I na swój sposób niebezpieczne - bo owoce kojarz± siź z rajskim jab³kiem, zerwanym przez Ewź. Z w³oskim "Ch³opcem... " s±siaduje holenderska "Flora", czyli przebrana za boginiź kwiatów Saskia. Uwidoczniona ci±æa oraz trzymane przez ni± narźcze kwiatów znamionuj± rozkwitanie - dos³ownie i w przenoni.

Najbardziej kontrastowy duet tworz± dwaj malcy - sportretowany przez Caravaggia rozemiany, uroczy Amor ("Mi³o¶ę triumfuj±ca") i zap³akany, wykrzywiony Ganimedes, porwany przez or³a (scena pźdzla Rembrandta). Obaj ch³opcy, choę synowie bogów, wygl±daj± i zachowuj± siź zwyczajnie, po ludzku. Ma³y Ganimedes - o wstydzie - moczy siź z przeraæenia, jak to zdarza siź dzieciom. Amor za wygl±da jak ³obuziak schwytany na gor±cym uczynku.

W jednym tylko wypadku obaj genialni artyci przedstawili ten sam moment z biblijnej przypowieci. W "Ofierze Abrahama" anio³ powstrzymuje d³oń ojca zdecydowanego synobójstwem dowie¶ę ufnoci wobec Boga. Co ciekawe, obydwaj twórcy podobnie ujźli scenź, podkrelaj±c jej dramatyzm dynamiczn± kompozycj± po przek±tnej obrazu. W tym jednym przypadku holenderski malarz przewyæsza okrucieństwem w³oskiego mistrza. Ten jeden jedyny raz van Rijn zadaje cios mocniej i dotkliwiej niæ Caravaggio. Moæe za to holenderska dziennikarka przyzna³a mu punkt?

MONIKA MA£KOWSKA z Amsterdamu

Wystawa czynna do 18 czerwca

http://www.rzeczpospolita.pl/