Prywatna Internetowa gazeta Zygmunta Broniarka

 

Plotki p³otki i GRUBE RYBY

 

RECEPTA-CUD NA CHOROBÊ MORSK¡

 

Dowódca brytyjskiej jednostki specjalnej w latach 1940-45, obecnie genera³ brygady John Durnford-Slater, napisa³ ksi±¿kê pt. "Komandosi", wydan± przez "Magnum" (Warszawa, 2002 rok), które to wydawnictwo specjalizuje siê w literaturze wojskowej i szpiegowskiej. W ksi±¿ce tej znajduje siê rozdzia³ pt. "Lofoty", opisuj±cy akcjê jednostki Durnforda-Slatera na prze³omie lutego i marca 1941 roku, maj±c± na celu wyparcie garnizonu niemieckiego z tego archipelagu po³o¿onego na zachód od Narviku, a okupowanego w czasie inwazji na Norwegiê w kwietniu roku 1940. Lofoty wzbudza³y tak wielkie zainteresowanie Anglików m. in. dlatego, ¿e na wyspach tych koncentrowa³o siê 50 procent norweskiej produkcji tranu i oleju rybnego, bêd±cych g³ównym ¼ród³em gliceryny, niezbêdnej do produkcji materia³ów wybuchowych oraz witamin A i B, u¿ywanych przez niemieck± armiê.

 

Ju¿ na pocz±tku podró¿y na Lofoty, Durnford-Slater zapad³ na chorobê morsk±. Cierpia³. Gdy zobaczy³ to komandor porucznik Joe Burton z tej samej jednostki, powiedzia³: "Od tej chwili, codziennie o jedenastej rano, bêdzie pan spo¿ywa³ wraz ze mn± dwie butelki piwa, zagryzaj±c serem i piklowanymi cebulkami". Widz±c w±tpliwo¶æ na twarzy swego rozmówcy, doda³: "To jest rozkaz".

 

"I co mog³em na takie dictum poradziæ ? - pisze Durnford-Slater - Szczê¶liwie okaza³o siê, ¿e Joe wiedzia³, co mówi. Jego lekarstwo zdzia³a³o cud. Od tamtej pory niejeden raz p³yn±³em statkiem i dopóki trzyma³em siê jego recepty, mog³em zapomnieæ o chorobie morskiej".

 

Receptê tê przekazujê bezp³atnie amatorom morskich podró¿y bez porednictwa lekarza pierwszego kontaktu.

 

SERCE, RELIGA, HAMLET I PANI DOROTA

 


Zbigniew Religa (Foto A.Szkoda)

Dorota Mê¿yk-Gêbska, piewaczka a równoczenie w³acicielka Agencji Koncertowej "Muzyka" (teraz artyzm i biznes "czêsto id± w parze") nagra³a 11 piosenek na p³ycie CD pt. "Sercem patrz". P³yta jest cegie³k± na budowê Polskiego Sztucznego Serca przez Fundacjê Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu pod kierownictwem profesora Zbigniewa Religi.

 

Tematyka wszystkich piosenek obraca siê wokó³ serca, a niektóre tytu³y s± szczególnie oryginalne.

 

Na przyk³ad "Co tam puka, co tam stuka" (muzyka Czes³aw Majewski, s³owa Marek Robaczewski), "Okay Serducho" (muzyka - ditto, s³owa Gra¿yna Orliñska), czy wreszcie hamletowskie "Biæ albo nie biæ" (muzyka Eugeniusz Majchrzak, s³owa Maria Czubaszek). Kiedy krytyk literacki i teatralny a równoczenie redaktor naczelny "Tele-Tygodnia", Tomasz Mi³kowski, naliczy³ 19 polskich t³umaczeñ literackich tego s³ynnego pytania "Byæ albo nie byæ", ale w ¿adnym z nich nie ma nawet ladu wersji "czubaszkowej", bo pani Maria jako satyryk kierowa³a siê innymi kryteriami. Natomiast wszystkich pokona³ Stanis³aw Trembecki, poeta i szambelan Stanis³awa Augusta, autor wierszy libertyñskich np. "Ody na ruinê zakonu jezuitów" czy "Ody nie do druku", bo on, w 1787 roku, odrzucaj±c wszelkie "banalne" t³umaczenia, prze³o¿y³ s³owa Hamleta nastêpuj±co: "Wiêdnieæ d³u¿ej czy skoñczyæ w okropnej rozpaczy ?".

I w³anie po to, by ludzie nie koñczyli w takiej rozpaczy, profesor Religa buduje swoje Sztuczne Serce, a Dorota Mê¿yk-Gêbska mu w tym pomaga.

 

PRZEPIS NA SUKCES

 

 

Krystyna Bartuzin, Z.Broniarek (Foto A.Szkoda)

W redakcji "Przegl±du Przemys³owego i Gospodarczego", którego redaktorem naczelnym jest jedna z najbardziej przedsiêbiorczych mened¿erek medialnych, Krystyna Bartuzin, nastêpuje 21 sierpnia spotkanie z Prezesem Zarz±du-Dyrektorem Generalnym Fabryki Maszyn i Urz±dzeñ FAMAK w Kluczborku, mgr in¿. Janem Czechowskim. FAMAK produkuje suwnice, urz±dzenia do wy³adunku wêgla itd., krótko mówi±c maszyny obs³uguj±ce ciê¿ki przemys³. Jest on jednym z tych biznesmenów, którzy potrafili przeprowadziæ swe zak³ady pewn± rêk± od w³asnoci socjalistycznej do kapitalistycznej.

 

Dowodem na to jest fakt, ¿e kieruje on swoim zak³adem ju¿ przez ponad trzydzieci lat w zgodzie z za³og±.

Poniewa¿ jego przedsiêbiorstwo wiele swych maszyn eksportuje, a konkurencja jest silna, pytam go, co jest ¼ród³em jego sukcesów - kompetencja, znajomo¶æ jêzyków, umiejêtno¶æ utrzymywania z partnerami dobrych stosunków towarzyskich ? On na to: - Owszem, wszystko to, ale jeszcze co. Taki mianowicie sposób postêpowania, ¿eby twój zagraniczny partner nie tylko nie mia³ pomyleæ, i¿ jeste gorszy od niego, ale ¿eby mu nawet MY¦L O TAKIM MY¦LENIU nie przysz³a do g³owy.

Widaæ, ¿e prezes ma nie tylko dobry przepis na sukces ale i ¿e z niego korzysta.

 

STAN TYMIÑSKI ZWI¡ZA£ SIÊ Z CHINK¡

 


Stana Tymiñski (Foto A.Szkoda)

Czy pamiêtacie Pañstwo jeszcze Stana Tymiñskiego? Tego, który w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Polsce 25 listopada 1990 roku wyeliminowa³ z gry Tadeusza Mazowieckiego, plasuj±c siê zaraz za Lechem Wa³ês± ? (Ostatecznie oczywicie, w drugiej turze wygra³ Lech). Dziennikarz i pisarz Roman Samsel, który w 1992 roku napisa³ ksi±¿kê "Jak da³em siê ukrzy¿owaæ Stanowi Tymiñskiemu" (zna³ go, mo¿e a¿ za dobrze), teraz wyda³ now± ksi±¿kê pt. "Pokuta" (Biblioteka Staszowska, Staszów, 2002).

 

Samsel ujawnia, ¿e Tymiñski rzuci³ swoj± ¿onê, Peruwiankê, Gracielê Perez, która chcia³a zostaæ Pierwsz± Dam± Polski, i zwi±za³ siê z Chink±, pochodz±c± z XVII-wiecznego rodu mandarynów.

 

Samsel pisze: "Niebawem rozpoczn± siê rozgrywki do najbli¿szych wyborów prezydenckich w Polsce. Aleksander Kwaniewski nie bêdzie móg³ w nich startowaæ, prawica nie ma kandydata po kompromitacji rz±du Jerzego Buzka, lewica nie wy³ania silnych osobowoci ¿ycia politycznego. Bêdzie puste miejsce na wierzcho³ku drabiny politycznej. Miejsce to wcale nie czeka na chêtnych. Bêd± o nie walczyæ uparci i wytrwali. Czy Tymiñski móg³by siê wród nich znale¼æ chocia¿by naprzeciwko Andrzeja Leppera ? Nie znam politycznych ambicji jego nowej wybranki z chiñskiej kasty mandarynów. Odstawiona na bok Graciela Perez mia³a ambicje, ale nie wykaza³a siê skutecznoci± dzia³ania. Zobaczymy, co potrafi Chinka".

 

Chwilowo wiemy tylko, ¿e potrafi...Polak.

 

DOWCIPY O STALINIE

 

Marek Dukaczewski

Marek Dukaczewski, szef Wojskowych S³u¿b Informacyjnych, który otrzyma³ sw± pierwsz± gwiazdkê generalsk± w Dniu Wojska Polskiego, ma niewyczerpany zapas anegdot, w tym i wojskowych. Oto dwie z nich - o Stalinie i marsza³ku ¯ukowie. W czasie wojny, Stalin wzywa ¯ukowa i ka¿e przedstawiæ plany operacji wojennych. ¯ukow to czyni, a Stalin mu wszystko zmienia. On wciek³y wychodzi i za drzwiami mruczy pod nosem: "Ten w±saty skur...". S³yszy to sekretarz Stalina i w te pêdy mu o tym donosi.

 

Stalin ka¿e natychmiast wezwaæ ¯ukowa ponownie i pyta go: "Kiedy mruczelicie pod nosem ‘ten w±saty skur...", to kogo mielicie na myli ?’. ¯ukow jest zaskoczony, ale odpowiada: "Hitlera". Na to Stalin: "Dobrze. Mo¿ecie odej¶æ". Po czym wzywa sekretarza i pyta: "A wy, towarzyszu, kiedy mi powtarzalicie s³owa ¯ukowa, to kogo WY mielicie na myli ?".

 

Dowcip numer dwa. Stalin dowiaduje siê, ¿e jeden z bezporednich podw³adnych ¯ukowa, pu³kownik, sypia ze wszystkimi prawie ¿onami jego genera³ów. Wzywa wiêc marsza³ka i mu to mówi. ¯ukow jest wciek³y i odpowiada: "Nale¿y tego drania rozstrzelaæ". Na to Stalin: "Ale tu chodzi o ¿ony genera³ów. Jest wojna. Bêdzie niepotrzebny skandal". ¯ukow (bezradnie). "Towarzyszu Stalin, to ju¿ nie wiem nawet co z tym pu³kownikiem zrobiæ".

A na to Stalin: "Pogratulowaæ mu, towarzyszu ¯ukow, pogratulowaæ".

 

Zygmunt Broniarek, Warszawa

 

2002.12.15 Nasza Polonia