Prywatna Internetowa gazeta Zygmunta Broniarka

Plotki p³otki i GRUBE RYBY

 

,,Lepszy Marsza³ek, ni¿ tamten"

 

Kiedy, kiedy mia³em okazjê wystêpowaæ z Januszem Zakrzeñskim, aktorem teatralnym i filmowym, w szkole podstawowej. Dzieci zwraca³y siê do niego per ,,Panie Marsza³ku", poniewa¿ obok mnóstwa ról w ogóle, wyspecjalizowa³ siê on w roli Marsza³ka Józefa Pi³sudskiego, co czyni³ i czyni wrêcz znakomicie.

 

Po kilku pytaniach, które stawia³y mu dzieci a które zaczyna³y siê od s³ów "Panie Marsza³ku", Janusz powiedzia³: ,,Kochane dzieci. Ja nie jestem Panem Marsza³kiem, ja tylko gram rolê Pana Marsza³ka". A na to jedna z dziewczynek: "Panie Malsa³ku, dla nas pan bêdzie zawse Malsa³kiem, moze nawet lepsym, niz tamten". I oto Pan Marsza³ek wyst±pi³ w niedzielê, 23 marca, ,,na piêterku" Teatru Polskiego w Warszawie w swoim programie pt. ,,Co mi zosta³o z tych lat" (przy fortepianie by³ Andrzej Po³czyñski). Programem tym promowa³ on swoj± ksi±¿kê pt. ,,Moje spotkania z Marsza³kiem", o której jego przyjaciel, profesor .Zbigniew Wójcik, napisa³: ,,Tytu³ mo¿e siê w pierwszej chwili wydawaæ surrealistyczny - przecie¿ Janusz Zakrzeñski urodzi³ siê po mierci Marsza³ka, jak wiêc móg³ siê z nim spotykaæ ? (Ale) nikt nie odtworzy³ tak znakomicie tej postaci, jak uczyni³ to on. S±dzê, ¿e mam prawo tak mówiæ, nale¿ê bowiem do nielicznych jeszcze ¿yj±cych, którzy w dzieciñstwie znali Marsza³ka i spotykali go wielokrotnie".

 

"Wyznania mi³oci"

 

Ale to bynajmniej nie wszystko. Program pana Janusza zbieg³ siê z dwoma wydarzeniami, które go wzbogaci³y. To pierwsze to spór o to, czy dobrze zrobili pañstwo Jolanta i Aleksander Kwaniewscy, kiedy w czasie wystêpu 21 marca w Sali Kongresowej nieprawdopodobnie SPRAWNEGO Chiñskiego Zespo³u Artystów wprost NIEPE£NOSPRAWNYCH, ,,wyznawali sobie mi³o¶æ". Prezydent, mówi±c, ¿e to jego ¿ona i jej Fundacja ,,Porozumienie bez barier" po wielu staraniach ten zespó³ do Polski sprowadzi³a powiedzia³ czule: ,,Dziêkujê Ci, Jolu". A pani Kwaniewska w swoim przemówieniu podkreli³a: ,,W czasie koncertu zobaczy³am ³ezki w oczach mojego mê¿a - i za to go kocham".


Aleksander Kwaniewski

 

Wielu uzna³o to za niepotrzebn± demonstracjê uczuæ, choæ sala przyjê³a obie wypowiedzi entuzjastycznie. Podobnie entuzjastycznie przyjê³a sala w Teatrze Polskim s³owa Janusza Zakrzeñskiego: ,,W m³odoci pozna³em dziewczynê - i jestemy razem ju¿ 38 lat. Dziêkujê Ci, Basiu".


Kto uwolni³ Pi³sudskiego z Magdeburga ?


Marsza³ek Pi³sudski
Drugie wydarzenie ma charakter miêdzynarodowy. Janusz Zakrzeñski wyst±pi³, jak powiedzia³em, 23 marca b.r., a 20 lutego odby³o siê po¿egnanie ambasadora Niemiec w Polsce, pana Franka Elbe. Jaki ma to ze sob± zwi±zek ? Otó¿ taki, ¿e w 1998 roku, Janusz Zakrzeñski jako Marsza³ek Pi³sudski odtworzy³ na starym Dworcu G³ównym w Warszawie scenê przyjazdu Józefa Pi³sudskiego z twierdzy magdeburskiej do stolicy 10 listopada 1918 roku (11 listopada Pi³sudski przej±³ w Polsce w³adzê).

 

Za tym historycznym wydarzeniem kry³ siê fakt te¿ historyczny: oto Marsza³ka uwolni³ z twierdzy magdeburskiej niemiecki hrabia Harry von Kessler. Von Kessler za zosta³ wybrany przez ówczesny, ju¿ na wpó³ rewolucyjny, rz±d niemiecki do tego aktu dlatego, i¿ pozna³ Pi³sudskiego w 1915 roku na froncie wo³yñskim. Z wdziêcznoci za uwolnienie w listopadzie 1918 roku. Pi³sudski spowodowa³ wkrótce pó¼niej mianowanie von Kesslera pierwszym pos³em Niemiec w niepodleg³ej Polsce. Von Kessler, owszem, przyjecha³ do Warszawy, ale ze wzglêdu na opór Francji, by³ pos³em tylko przez 26 dni. Ale by³, i Frank Elbe czu³ siê - i czuje siê nadal - jego nastêpc±. Te wszystkie zbiegi okolicznoci potwierdzaj± tylko, jak skomplikowane s± polskie - i europejskie - losy, i jak wszystko siê ze wszystkim wi±¿e. Mo¿e to jedyna regu³a w tym naszym chaotycznym wiecie ?

 

Na grzbiecie ¿ó³wia

 

Je¿eli ju¿ mowa o szukaniu regu³ dla wyjanienia ,,chaosu wiata", to na pewno nie mo¿na pomin±æ zadziwiaj±cej ksi±¿ki, której promocja odby³a siê 26 marca w ,,Klubie Ksiêgarza" na Rynku Starego Miasta. Promocja ta wzbudzi³a szczególne zainteresowanie ze wzglêdu na wydawnictwo, którego nak³adem ukaza³a siê ta ksi±¿ka, a mianowicie... MUZÊ. Jest ono ³±czone z W³odzimierzem Czaszastym, sekretarzem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, którego zeznania przed Sejmow± Komisj± ¦ledcz± w sprawie Rywina zosta³y przez lew± stronê naszej sceny politycznej uznane za ,,szczyt kompetencji". Podobnie jak zeznania Aleksandry Jakubowskiej, któr± tygodnik "Polityka" okreli³ jako "Lwicê Lewicy".

 

Ksi±¿kê napisa³ Andrzej ¯or, a nosi ona tytu³ ,,Maks albo znikniêcie Prospera". Sam ¯or powiedzia³ o niej, ¿e jest ,,bardzo trudna w czytaniu" i rzeczywicie jest. Jednak¿e zdarzaj± siê równie¿ miejsca ³atwiejsze. Na przyk³ad ¬or cytuje historyjkê opowiedzian± przez s³ynnego niepe³nosprawnego geniusza Stephena Hawkinga, brytyjskiego fizyka teoretyka, o filozofie brytyjskim Bertrandzie Russellu (1872-1970). Mia³ on wyk³ad o regu³ach rz±dz±cych wszechwiatem, a gdy skoñczy³, pewna starzej±ca siê dama zarzuci³a mu k³amstwo. ,,¦wiat - powiedzia³a - jest naprawdê p³aski i spoczywa na grzbiecie gigantycznego ¿ó³wia". Russell: ,,A na czym spoczywa ten ¿ó³w ?". Dama: ,,Jest pan sprytny, m³ody cz³owieku, bardzo sprytny, ale jest to ¿ó³w na ¿ó³wiu i tak do koñca". Komentarz w kuluarach promocji ? ,,Czarzasty na pewno nie jest ¿ó³wiem. Zw³aszcza w szybkoci mylenia".

 

Bi¿uteria grecka sprzed 7 tysiêcy lat

 

Ambasador Republiki Helleñskiej (Grecji) w Polsce, p. Nikos Vamvounakis, po³±czy³ ze sob± dwie okazje - przyjêcie dla uczczenia ¦wiêta Narodowego Grecji i otwarcie Wystawy Bi¿uterii Greckiej - w jednym dniu i w jednym miejscu - 25 marca na Zamku Królewskim w Warszawie. Samo to po³±czenie by³o inicjatyw± oryginaln± za fakt, ¿e w tym pó³roczu Grecja jest przewodnicz±c± Unii Europejskiej i ¿e w Atenach odbêdzie siê przyjêcie nowych cz³onków - w tym Polski - do Unii, nadawa³ obu uroczystociom szczególn± rangê.

 

Bi¿uteria grecka osza³amia przede wszystkim tym, ¿e jej wytwarzanie zaczê³o siê czasów tak zamierzch³ych, jak neolit (pi±te tysi±clecie przed nasz± er±). Piêæ tysiêcy lat przed Chrystusem ? Tak! Gdzie wtedy bylimy MY ? Korpus dyplomatyczny i inni gocie zwiedzili tê wystawê przed rozpoczêciem przyjêcia, otrzymuj±c te¿ piêkn±, ilustrowan± broszurê na temat bi¿uterii greckiej po angielsku i po grecku. Za w broszurze tej znale¼limy szczerze wyra¿on± prawdê: ¿e bi¿uteria grecka, równie¿ w tamtych odleg³ych czasach, s³u¿y³a jako ,,manifestacja pró¿noci". Co wiadczy, ¿e natura ludzka nic a nic siê nie zmieni³a.

 

Jak wiadomo, Grecja znajduje siê w konflikcie z Turcj± o Cypr - od 1974 roku jest on podzielony na czê¶æ ,,greck±' i tureck±". Ale ani my - choæ mamy dobre stosunki i z Grecj±, i z Turcj±, ani Brytyjczycy, którzy rz±dzili Cyprem przez 82 lata (od 1878 do 1960 roku) - nie mo¿emy mediowaæ miêdzy nimi z prostego powodu. To, co jest dla nas niezrozumia³e, okrelamy powiedzeniem, ¿e siedzimy "jak na TURECKIM kazaniu", natomiast Anglicy o czym dla SIEBIE niezrozumia³ym mówi±: ,,It's GREEK to us" (,,To dla nas GREKA"). My w ka¿dym razie bardzo chcielibymy, ¿eby nast±pi³o pokojowe rozwi±zanie problemu cypryjskiego, bo Greków kochamy, a Turkom nie zapomnimy nigdy, ¿e, kiedy w wyniku zaborów Polska nie istnia³a, na przyjêciach dyplomatycznych na dworze su³tana zawsze by³ wolny fotel dla przedstawiciela Polski, a mistrz ceremonii przeprasza³ za nieobecno¶æ pos³a ,,Pañstwa Lehów", bo Leh - to po turecku w³anie Polak.

 


Z. Broniarek, Warszawa

 

2003.04.13 Nasza Polonia