|
Aldo Ciccolini - wiêcej ni¿ perfekcja
2009.07.02 Nasza Polonia
Nastêpnym znakiem rozpoznawczym A. Ciccoliniego jest wspania³e wydobywanie bogactwa zmian zachodz±cych w fakturze utworów. Muzyka jest ¿ywa i wielobarwna, ale przede wszystkim - mówi±ca bezustannie do s³uchacza, nios±ca swój ³adunek znaczeñ, zawartych w ka¿dym d¼wiêku, w relacjach miêdzy motywami czy sekwencjami. Narracje uk³adaj± siê przy tym w logiczne, przejrzyste elementy i ca³o¶ci.
Aldo Ciccolini posiada równie¿ szczególn± zdolno¶æ subtelnej i wra¿liwej ¶piewno¶ci, ró¿ni±c± siê trochê od s³owiañskich tradycji wykonawczych. Czêsto nie podkre¶la napiêæ w przebiegu melodii poprzez jej modulowanie dynamiczne, a mimo to melodie nie trac± naturalno¶ci lub dynamizmu i intensywno¶ci - z prostot± i p³ynno¶ci± pod±¿aj± do przodu.
W dniu 7 czerwca, w serii koncertów Mistrzowie Fortepianu, A. Ciccolini wykona³ w Het Concertgebouw w Amsterdamie nastêpuj±cy program: M. Clementi - Sonata g-moll, op. 34 nr 2 W. A. Mozart - Sonata B-dur, KV 333 M. Ravel - Valses nobles et sentimentales M. de Falla - Cuatro piezas espanolas M. de Falla - Fantasia baetica
Pianista wykona³ tak¿e dwie kompozycje w ramach bisów: F. Chopin - Nokturn H-dur, op. 62, nr 1 C. Debussy - Minstrels
1. Muzio Clementi - Sonata g-moll, op. 34 nr 2
Muzio Clementi - znakomity kompozytor, pianista, nauczyciel, wydawca muzyczny a nawet wspó³w³a¶ciciel fabryki fortepianów; ceniony wielce przez Mozarta i Beethovena, przypominany przez niektórych pianistów, jak na przyk³ad V. Horovitza - nadal postrzegany jest g³ównie jako twórca repertuaru dydaktycznego. Tymczasem jego kompozycje z pewo¶ci± zas³uguj± na uwagê wykonawców i s³uchaczy.
Aldo Ciccolini urzeczywistni³ w pe³ni g³êbie zawarte w Sonacie g-moll, mistrzostwo i dojrza³o¶æ stylu kompozytorskiego Clementiego - pocz±wszy od powagi i skupienia pierwszych ju¿ d¼wiêków krótkiego, polifonizuj±cego Largo. Diminuendo koñcz±ce tê introdukcjê zabrzmia³o, jak bezpo¶rednie my¶li kierowane wprost do duszy s³uchaczy. Istotne i przykuwaj±ce uwagê. Jednak¿e wypowiedzi pianisty by³y pow¶ci±gliwe i eleganckie, zmiany dynamiczne opanowane, bez namiêtno¶ci; d¼wiêk za¶ przepiêkny, z ca³ym bogactwem jego zmian.
Aldo Ciccolini wyra¼nie wyodrêbnia³ w konstrukcji czê¶ci obecno¶æ lirycznego tematu. Jego pojawienie siê wywo³a³o wra¿enie nawet jakby powstrzymania tempa. Doskonale zosta³ wykorzystany w przetworzeniu dramaturgiczny moment ciszy - wytrzymanej, doskonale przygotowanej kontrastem dynamicznym - tu¿ po dwóch wznosz±cych siê gamkach górnego g³osu. W dalszej czê¶ci, temat o podkre¶lonej znów liryce i spokoju zdawa³ siê rysowaæ niezmierzon± przestrzeñ rozci±gaj±c± siê po daleki horyzont.
Clementi znany by³ z bogatego wprowadzania peda³u, co Aldo Ciccolini wykorzysta³, lecz w sposób niemal nieuchwytny. D¼wiêk by³ miêkki, maj±cy swoje kr±g³e brzmienie, ale bez naruszania czysto¶ci artykulacyji i jej proporcji.
W drugiej czê¶ci, Poco Adagio, pianista dos³ownie rze¼bi³ d¼wiêki. Ze szlachetno¶ci± dotykaj±c klawiaturê oraz peda³, ukazywa³ intryguj±ce warstwy i elementy opowie¶ci muzycznej - brzmienie arpeggiów, oktaw, zmiany fakturalne, przejêcie przez dolny g³os dominuj±cej roli - wiod±c j± a¿ do momentu rozlu¼nienia i pewnej ulgi, po do¶æ napiêtym nastroju.
W trzeciej czê¶ci, Allegro molto, A. Ciccolini podkre¶li³ urodê klasycznych figuracji. Zarówno w subtelnym, pocz±tkowym piano, jak i w pó¼niejszych, bardziej dynamicznych i motorycznych fragmentach. Lekko¶æ artykulacji nios³a pe³niê znaczeñ. Staccato mia³o d¼wiêk miêkki, lecz nie krótki. Elegancki i maj±cy swoje wybrzmienie, równie idealny w partii prawej rêki, jak i lewej - grany wra¿liw± d³oni±, blisk± klawiatury.
2. W. A. Mozart - Sonata B-dur, KV 333
Ka¿dy d¼wiêk A. Ciccoliniego ma swoj± wagê, tak wiêc i pocz±tkowe nuty Sonaty Mozarta od razu trafia³y bezpo¶rednio do serca s³uchaczy. Subtelno¶ci±, idealno¶ci±, jakby pewn± nieokre¶lon± serdeczno¶ci±. Zarówno w pierwszej, jak i w trzeciej czê¶ci, pró¿no by szukaæ blichtru czy b³ahej rado¶ci. By³a za to elegancja, ciep³o, esencjonalno¶æ wyrazów i doskona³a klarowno¶æ - ukazuj±ce portret Mozarta my¶l±cego, cz³owieka o g³êbokiej osobowo¶ci.
W³a¶ciwie odnosi³o siê wra¿enie, ¿e wszelkie szybkie figuracje grane s± quasi-legato, "ponad" klawiatur±, poprzez ledwie muskanie jej lekk± rêk±. D³u¿sze warto¶ci rytmiczne zyskiwa³y swoje naturalne legato wraz z intensywniejsz± ¶piewno¶ci±. Subtelny peda³ nadawa³ niektórym d¼wiêkom ich d³ugo¶æ i sporadycznie wydobywa³ harmonie pierwszych nut pasa¿y.
Jedynie w drugiej czê¶ci mo¿na by³o odnie¶æ wra¿enie wydobycia peda³em wiêkszej miêsisto¶ci d¼wiêku, czêsto jednak¿e zmienianym i niezak³ócaj±cym maestrii artykulacji.
Równie¿ w trzeciej czê¶ci rêka pianisty niemal bezustannie, z lekko¶ci± unosi³a siê ponad klawiatur±, lecz staccato nie mia³o nic z frywolno¶ci i niewa¿ko¶ci. £±czone artykulacyjnie dwie lub trzy pocz±tkowe nuty figuracji, podkre¶lane niekiedy bywa³y peda³em - p³ynnie, niemal niezauwa¿alnie.
Nastroje zmienia³y siê czêsto, przykuwaj±c uwagê w ka¿dej chwili. Tematy i motywy ukazywa³y prostotê, prowadz±c s³uchacza a¿ ku triumfalnym akordom koñcowym.
Styl ¶piewu A. Ciccoliniego, ukazywa³ jak zawsze wielk± p³ynno¶æ, wyra¿aj±c subtelne nastroje - bez podkre¶lania napiêæ w sposób emocjonalny, intensywn± modulacj± dynamiki.
3. Maurice Ravel - Valses nobles et sentimentales
W pierwszym walcu g³êbszym d¼wiêkiem grane legato wydoby³o ¶piewno¶æ tej czê¶ci. W drugim walcu do g³osu dosz³a jaka¶ têsknota. ¯adna nuta g³ównej melodii w wolnym tempie nie zagubi³a siê wobec przednutek. Skupia³y uwagê nawet oktawy w lewej rêce - pomimo ich drugoplanowej roli i bardzo stonowanej dynamiki.
Trzeci walc równie¿ nie pozostawia³ z³udzeñ, ¿e nie jest muzyk± beztroskiej zabawy. Swoj± subteln± naturê ukazywa³ w ka¿dym szczególe - na przyk³ad doskona³ych arpeggiach. Czwarty walc, rozpoczêty attaca, zabrzmia³ wyj±tkowo malarsko i impresyjnie. Pochody triolowe, niczym biegniki przemyka³y po klawiaturze pod niezwykle czu³ym dotykiem pianisty. Ostatni z nich poprzez ledwie mu¶niêcie klawiatury.
Pi±ty walc, z ca³± klarowno¶ci± faktury, tworzy³ plany perspektywiczne równoleg³e dynamicznie wobec g³ównej melodii. Szósty z koleji, miejscami sk³ania³ do zadumy tworz±cej kontrast z jakby porywem i impresj± tañca. Ka¿da figuracja, powstaj±ca z grup d¼wiêków, traktowana by³a przez pianistê ze szczególnym, indywidualnym dotykiem.
Siódmy walc zaczêty attaca, w pewnym momencie poprzez imitacjê motywów zdawa³ siê tworzyæ jakby kanon. Osobiste emocje artysty skrywa³y siê jak za mask±.
W ósmym walcu, przednutki - pomimo, ¿e "ledwie dotykane" - tworzy³y filigranowe, lecz bardzo czytelne d¼wiêki, pozostaj±ce w doskona³ych relacjach z akordami. Czê¶æ ta tworzy³a klarown± opowie¶æ o ró¿norodnych nastrojach poszczególnych epizodów i motywów, miêdzy innymi przypominaj±ce siê tematy poprzednich walców. Pojawia³y siê, jak w obrazie malarskim czyste kolory i plamy - na przyk³ad d³u¿sze brzmienia koñcowych nut.
4. Manuel de Falla - Cuatro piezas espanolas
Pianista nie pozwoli³ publiczno¶ci na przerwê i oklaski pomiêdzy dzie³em Ravela i De Falli - co dodatkowo podkre¶li³o ich blisko¶æ stylistyczn±.
Pierwsza czê¶æ, Aragonesa, zabrzmia³a ciep³o i raczej jak impresjonistyczna wizja hiszpañskich rytmów. Tempo rubato, pojawia³o siê umiarkowanie i dyskretnie, bardziej na przestrzeni melodii, ni¿ w celu eksponowania charakterystycznych figur rytmicznych - co niekiedy kusi niektórych pianistów za cenê deformowania triol szesnastkowych. A. Ciccolini nie jest jednak artyst± daj±cym siê wodziæ za nos emocjom. Czê¶æ ta przesycona by³a temperamentem, lecz i dojrza³o¶ci±.
Podobnie subtelna i wysmakowana by³a liryka oraz wyczucie czasu w drugiej czê¶ci, Cubana, a ¿adna triola nie ulega³a emocjonalnym znikszta³ceniom.
Narracja trzeciej czê¶ci, Montanesa, przedstawia³a kolejne sekwencje i motywy o ró¿nym znaczeniu, sprawiaj±c wra¿enie rozmowy pomiêdzy nimi. Momenty piêknego staccato nawi±zywa³y relacje ze ¶piewem dopowiadaj±cych motywów w g³osie sopranu.
W czwartej czê¶ci, Andaluza, peda³ znów pojawia³ siê do¶æ czêsto, ale i tutaj subtelnie. Artykulacja niekiedy kojarzy³a siê z d¼wiêkami szarpanych strun gitary graj±cej przygrywkê - na przyk³ad w momencie zrytmizowanych, szybkich figur triol i duol, przed tematem drugiego epizodu Doppio piu lento a pó¼niej przed tematem Poco piu lento.
¦piewny temat drugiego epizodu A. Ciccolini zagra³ z intensywno¶ci± i prawdziw± pasj±. Impresjonistyczna wra¿liwo¶æ spotka³a siê z iberyjskim ¿ywio³em. ¯ywio³em drzemi±cym jednak w g³êbiach duszy. Tempo rubato - wyrafinowane, pow¶ci±gliwe - przywo³uj±c gor±ce tony, w ¿aden sposób nie pozwoli³o na przejaskrawienia i pochopne, zewnêtrzne gesty emocjonalne. Lewa rêka wyznacza³a granice rytmicznym, jednorodnym pulsem. We fragmencie Agitato, basowe d¼wiêki fantastycznie wrêcz "gotowa³y siê".
5. Manuel de Falla - Fantasia baetica
Kompozycja ta, w wykonaniu A. Ciccoliniego, by³a kolejnym kalejdoskopem i encyklopedi± niezliczonych, ró¿norodnych efektów brzmieñ i sposobów dotykania klawiatury - z peda³em i bez peda³u - od szarpanych d¼wiêków, przypominaj±cych instrument strunowy, po barwê spokojnego ¶piewu g³osu altowego. Od z³udzenia tanecznych, rytmicznych podk³adów gitarowych po instrumentalne lub wokalne improwizacje.
Fakturê tworzy³y przestrzenne plany: na przyk³ad zestawianie nut jakby "centralnych", oplataj±cych je arabeskowych figuracji i repetycji, a do tego improwizacji g³osu prowadz±cego melodiê. Charakter motywów i sekwencji zmienia³ siê bezustannie.
Fantasia baetica by³a ostatni± pozycj± w programie koncertu. Pianista przygotowa³ jednak dla oczarowanej i entuzjastycznej publiczno¶ci dwie niespodzianki na bis: Nokturn H-dur op.62 Chopina i preludium fortepianowe Minstrels Debussy’ego.
6. Fryderyk Chopin - Nokturn H-dur, op. 62, nr 1
Prawdziw± przyjemno¶ci± by³o wys³uchanie tego utworu w mistrzowskim wykonaniu A. Ciccoliniego, który w ostatnim czasie raczej nie w³±cza repertuaru chopinowskiego do programu swoich koncertów.
W przepiêknym wielog³osie tematu odezwa³y siê intymne nuty jakby ¿alu. ¦piew p³yn±³ z naturalno¶ci± i prostot±, pomimo niemal braku ró¿nicowañ dynamicznych w przebiegu melodii. Pianista zaznaczy³ obecno¶æ tematów i motywów istotnych dla dalszej konstrukcji utworu. G³ówny temat, po swoim drugim wej¶ciu, nabra³ jakby rozpêdu, ¶piew sta³ siê gorêtszy, intensywniejszy, po czym stopniowo uleg³ sch³odzeniu wraz z diminuendo.
Temat w wersji z trylami, A. Ciccolini wykona³ z perfekcyjn± precyzj± - zw³aszcza modulacje dynamiczne tryli na najd³u¿szych d¼wiêkach - crescenco i narastanie brzmieñ, a¿ wreszcie wygaszenie. W wokalizach szesnastkowego epizodu, pod koniec utworu, zapanowa³ nastrój zadumania, po nim za¶, cztery ostatnie takty, zabrzmia³y niczym zamykaj±ca utwór coda.
To by³ dodatkowy uk³on pianisty w stronê mistrzów impresjonizmu. Preludium to A. Ciccolini wykona³ w brawurowym tempie, z porywaj±cym dynamizmem i sugestywn± wizj± obrazów plastyczno-d¼wiêkowych.
W czasie repetycji odnosi³o siê wra¿enie, ¿e pianista faktycznie szarpie klawiaturê, niczym struny zupe³nie innego instrumentu - co oczywi¶cie dawa³o odpowiedznie efekty brzmieniowe. ¯ywa kolorystyka i gêsta faktura utworu wykreowa³y pod palcami A. Ciccoliniego fascynuj±cy performance wokalno-instrumentalny ¶redniowiecznych muzyków i poetów.
Publiczno¶æ sowicie nagrodzi³a wystêp artysty burz± oklasów i owacjami. Szkoda jedynie, ¿e koncerty na ¿ywo s± zjawiskami ulotnymi i nie zawsze rejestrowanymi.
Marzenna Donajski
|