|
IFFR dzieñ dziesi±ty
2006.02.04,
ostatnia aktualizacja 2006.02.05 Nasza Polonia
Z Filipin do Japonii geograficznie nawet nie tak daleko, ale od Bahagów do "Volatile Women" Kumakiri Kazuyoshi raczej d³ugi dystans. Przystojna kobieta prowadzi stacjê benzynow±, rabuje j± przystojny m³odzieniec... No i wiadomo jak siê to rozwija, zakochuj± siê. Przyjemna bajeczka, gdyby nie zbyt du¿o wymiotów i puszczania b±ków. Ale z drugiej strony uwodz± siê wzajemnie dobrym gotowaniem. A kwitn±ce drzewa wi¶ni oczywi¶cie te¿ odgrywaj± wa¿n± rolê.
Rosji jeszcze nie by³o w moich relacjach. Czas wiêc naprawiæ tê lukê. I kolejne rozczarowanie. Kino rosyjskie ostatnich lat prze¿ywa wyra¼ny kryzys. Za pieni±dze pañstwowe produkuje siê miern± ¶ci±ganinê z Hollywoodu albo jakie¶ nieczytelne w³asne pomys³y. Niezale¿ne kino natomiast na ogó³ nie ma ¿adnych pieniêdzy. Dobrze widaæ to by³o w "Fatali¶cie" Yaroslawa Dobronrawowa. Malutka kamera cyfrowa, niejasny i nieostry obraz. Niestety tak¿e niejasne, albo wrêcz nêdzne dialogi. A¿ dziwi, ¿e ten film zosta³ dopuszczony do festiwalu.
Na szczê¶cie ostatni film, który na tegorocznym festiwalu obejrza³em, du¿o zrekompensowa³. Steven Soderbergh to wielkie nazwisko Hollywoodu. "Schizopolis", ""The Limey", "Erin Brokovich" i oczywi¶cie "Ocean's Eleven and Twelfe", te filmy mówi± za siebie. Ale kto spodziewa³by siê od tego samego re¿ysera filmu nisko-bud¿etowego i usytuowanego w amerykañskim ¶rodowisku robotniczym. Bez gwiazd, bez spektakularnych akcji czy pompy. Trzy g³ówne role w tej mini-tragedii grane s± przez amatorów. Pierwszy "anty-holywoodzki" film Soderbergha ma wszelkie elementy wielkiego kina. Subtelna sugestia, abstrakcja, uniwersalizm i napiêcie. Aby wiêcej podobnie wielkich re¿yserów kusi³o siê na takie niezale¿ne wyprawy.
I na tym koñczê, czas do domu na odpoczynek i do nastêpnego roku.
Gelukkig heeft de laatste film, die op dit jaar op het festival gezien heb, veel goedgemaakt. Steven Soderbergh is een grote naam in Hollywood. "Schizopolis", ""The Limey", "Erin Brokovich" en uiteraard "Ocean's Eleven and Twelfe", die films spreken voor zich. Maar wie zou van de dezelfde regisseur een lowbudget film verwachten, die zich afpeelt in een Amerikaans arbeidersmilieu. Zonder sterren, zonder spectaculaire scenes, zonder glitter. De drie hoofdrollen in deze mini-tragedie worden gespeeld door amateurs. De eerste 'anti-Hollywood"-film van Soderbergh heeft alles in zich van de echte cinema. Subtiele suggesties, abstractie, universalisme en spanning. Zouden maar meer van zulke grote regisseurs zich laten verleiden tot zulke onafhankelijke uitstapjes.
En dit was het dan, tijd om thuis uit te gaan rusten en tot volgend jaar.
|