Mara van Pommeran - mierne karty Grachtenfestival

 

2009.09.16 Nasza Polonia

 

Pierwszy raz w ¿yciu wysz³am z koncertu. I to w trakcie pierwszej, wykonywanej kompozycji. By³ to recital pianistki Mary van Pommeran, 22 sierpnia, w czasie Grachtfestival. Dlaczego wysz³am? Poniewa¿ ju¿ fragment pierwszego utworu dawa³ jasny obraz, jakiego rodzaju jakoci artystyczne bêdzie prezentowa³a wykonawczyni. Nale¿a³o jak najszybciej unikn±æ og³uszania przez ca³e 45 minut wystêpu, bycia wiadkiem poniewierania utworów wybitnych kompozytorów, fortepianu i akustyki zabytkowych murów dr Sarphatihuis.

 

Program recitalu obejmowa³:

- cykl Ten Dreams op. 45 - Lery Auerbach

- dwie etiudy i dwa preludia - Aleksandra Skriabina

- Vingt regards sur l'enfant Jesus, nr 15 Le baiser de l'Enfant Jesus - Oliviera Messiaena.

 

Repertuar do¶æ wspó³czesny pod wzglêdem tonalnoci i estetyki. Niektórzy wykonawcy mog± ulegaæ iluzji, ¿e tradycyjne regu³y wykonawcze przestaj± obowi±zywaæ w tego typu kompozycjach i ¿e ka¿dy jest w stanie je wykonaæ, a zdezorientowany dysonansami s³uchacz i tak pozostanie pod wra¿eniem "nowoczesnoci" utworów. To jednak wielka pomy³ka.

 

Ju¿ po pierwszych nutach Ten Dreams (1999) mo¿na by³o zorientowaæ siê, ¿e pianistka nie ma zwyczaju s³uchaæ jakoci d¼wiêku i traktuje instrument wy³±cznie perkusyjnie. Efekty brzmieniowe mog³y kojarzyæ siê z kreacj± podrzêdnego DJ'a.

 

D¼wiêki i motywy nie tworzy³y ¿adnych relacji, napiêæ, nastêpstw. By³o to gaworzenie monosylabami, a w zasadzie wykrzykiwanie monosylab, bez minimalnej piewnoci fraz, ³±czenia ich w logiczn± wypowied¼. Umiejêtnoci artykulacyjne wykonawczyni prezentowa³y siê na ¿a³osnym poziomie. D¼wiêk by³ twardy, brutalnie przybity, a kompozycja Ten Dreams Lery Auerbach przybiera³a kszta³t grubiañskiego, natrêtnego ha³asu - nawet w momentach piano. Zmiany dynamiczne realizowane by³y nienaturalnie, bez znaczeñ i sensów. Brakowa³o nastrojów, ekspresji lub emocji. W zasadzie jedyny docieraj±cy przekaz - to by³y mechaniczne zmiany rytmu i równie mechaniczne zmiany dynamiki: g³oniej-ciszej.

 

Lera Auerbach, poród twórców muzyki klasycznej m³odego pokolenia, jest jedn± z najbardziej utalentowanych i interesuj±cych postaci. To znakomita pianistka tworz±ca chêtnie i czêsto utwory na fortepian, lub z udzia³em fortepianu. Natchnione kompozycje jej autorstwa, nasycone s± intensywnymi ekspresjami, magi± poezji, piêknem kantylen i wspó³brzmieñ, wra¿liwoci± i wyobra¼ni± (tak na marginesie - warto by³oby drukowaæ poprawnie nazwisko jednej z najwiêkszych wspó³czesnych kompozytorek w programie recitalu). Kompozytorka zwi±zana jest silnie z klasyczn± estetyk± i spucizn± kultury. Bez w±tpienia dostrzega wagê d¼wiêku i jego si³ê komunikacji. Jeden ze swoich wierszy - które tworzy obok kompozycji muzycznych - rozpoczê³a od s³ów: "Mo¿e d¼wiêk wa¿niejszy jest od s³owa..."

 

Mara van Pommeran tymczasem, nie okazywa³a wiadomoci skomponowanych przez Lerê Auerbach najbardziej oczywistych kontrastów brzmieniowych lub kantylen. D¼wiêki fraz i motywów by³y jednakowo motoryczne, monotonne i jednakowo niewa¿ne. Akordy jednakowo barbarzyñskie. Okaza³o siê, ze nawet przyspieszenie i zwolnienie repetowanego d¼wiêku, po³±czone z crescendo i diminuendo sprawia pianistce k³opot techniczny.

 

Mo¿na by³o odnie¶æ wra¿enie, ¿e wykonawczyni jest nieobecna, niezaanga¿owana i nie ma nic specjalnego do powiedzenia publicznoci. Nie mo¿na oczywicie wyrokowaæ niczego ostatecznie na temat wra¿liwoci i wyobra¼ni Mary van Pommeran. Prawdopodobnie jej interpretacja jest wynikiem niewiedzy o istocie i mo¿liwociach sztuki pianistycznej. Zapewne gra tak, jak j± nauczono. Nawet, je¿eli ma wiadomo¶æ, i¿ technika pianistyczna to nie jest wy³±cznie ruszanie palcami, to nie wie, jak mia³aby siê realizowaæ w praktyce ta "inna" technika.

 

Utwory cyklu grane by³y attaca, bez ró¿nicowañ, bez rozumienia konstrukcji i znaczeñ, zarówno poszczególnych czê¶ci, jak i ca³oci kompozycji. Nie sposób by³o zorientowaæ siê, która z kolejnych czê¶ci jest wykonywana. Jedynym wyznacznikiem móg³ byæ up³yw czasu. Tymczasem utwory otrzyma³y wyra¼ne sugestie kompozytorki, co do ich odrêbnego charakteru:

 

1. Allegro moderato (As in a nightmare)
2. Tempo di valse
3. Andante misterioso
4. Allegro
5. Tempo di marcia
6. Lento
7. Energico
8. Moderato
9. Allegro misterioso
10. Allegro

 

W wykonananiu Mary van Pommeran, ka¿de kolejne, indywidualne brzmienie mog³o stanowiæ pocz±tek lub koniec czê¶ci cyklu. Koniec jednak nie nastêpowa³. Po ka¿dym akordzie, figurze, lub d¼wiêku przychodzi³ kolejny - równie oderwany od ca³oci. Aby nie dekoncentrowaæ publicznoci, sta³am dobrych kilka minut przy drzwiach, czekaj±c na odpowiedni moment dla ich otwarcia i opuszczenia sali. Okaza³o siê nim grzmi±ce forte basów. Nie s±dzê, abym mog³a naruszyæ koncentracjê pianistki, wykonuj±cej automatyczne ruchy rêkoma i palcami, bez relacji z umys³em.

 

Wykonawczyni otrzyma³a dyplom Konserwatorium w Groningen w 2004, po czym kontynuowa³a studia w Konserwatorium w Utrechcie. Jest zdobywczyni± dwóch nagród publicznoci. W 2006 nagrody Link za wykonanie Pianoboek 2 Jacoba Ter Veldhuis oraz Nagrody Publicznoci w czasie Grachtenfestival Conservatorium Concours 2009.

 

Nagrodami publicznoci nie nale¿y jednak siê sugerowaæ. Na jednym z koncertów, w tym sezonie w Vondelpark, siedz±cy tu¿ przede mn± mê¿czyzna, zadziwi³ mnie okrzykami na stoj±co: "Brawo!" - po wyj±tkowo miernym wystêpie studentki-piewaczki (byæ mo¿e ze wzglêdu na jej urodê i sukienkê). Po graj±cym za, tu¿ po niej, kwintecie dêtym, nawet nie klaska³, choæ byli to jedyni w ca³ym programie muzycy prezentuj±cy artystyczny poziom. Generalnie jego reakcja pokrywa³a siê z odbiorem pozosta³ej czeci publicznoci.

 

Trzeba przyznaæ, ¿e Mara van Pommeran równie¿ do³o¿y³a starañ, aby oczarowaæ publiczno¶æ Grachtenfestival. Jej suknia na rami±czkach, w ostro czerwonym kolorze, mia³a g³êbokie wyciêcia, ods³aniaj±ce spor± czê¶æ biustu. Nie twierdzê, ze strój pianistki wymaga zapiêcia pod szyjê niczym fartuch chirurga w czasie operacji. A jednak, pomimo, ¿e wiat i moda estradowa nie stoj± w miejscu, nadal mile widziana jest przy fortepianie elegancja oficjalna - a wiêc porównywalna raczej z elegancj± przyjêcia w ambasadzie, ni¿ balu sylwestrowego. Na wiêksz± kokieterie mog± sobie pozwoliæ divy operowe, piewaj±ce role amantek, ale pianistka powinna raczej pozostaæ w cieniu granych kompozycji i wybraæ mniej dekoncentruj±ce kreacje. Szczególnie, ¿e w czasie wystêpu mo¿e pojawiæ siê potrzeba swobodnego poruszania ramionami.

 

Nie by³a to jedyna zadziwiaj±ca rzecz. Recital nie zacz±³ siê zgodnie z programem o godz. 12:30 lecz kwadrans pó¼niej. W czasie tego kwadransu publiczno¶æ musia³a staæ pod drzwiami, na dusznym, nieklimatyzowanym korytarzu i s³uchaæ... próby pianistki. Przyczyn± opó¼nienia mia³y byæ jakoby wzglêdy techniczne, zwi±zane z instrumentem. Osoba zwi±zana z organizacj± koncertu, wyjani³a wobec dochodz±cych z sali d¼wiêków, i¿ nie chodzi o spó¼niony transport i przygotowanie instrumentu, lecz o próbê, która jest niezbêdna solistce, poniewa¿ koncert bêdzie na bardzo starym instrumencie. To niestety, nie pierwszy raz, gdy zdarzy³o mi siê w Amsterdamie czekaæ pod drzwiami po czasie rozpoczêcie koncertu, z powodu próby solistów.

 

Potrzeba próby by³a o tyle niejasna, ¿e pianistka wykonywa³a na tym samym instrumencie, dok³adnie ten sam repertuar, po raz drugi tego dnia, po oko³o 45 minutowej przerwie. Dla ka¿dego profesjonalnego pianisty, nie by³aby to pora, ani na "æwiczenie", ani "próbowanie instrumentu". Wszystko powinno byæ ju¿ wiadome i dokonane.

 

Kiedy us³ysza³am Marê van Pommeran w sali koncertowej, zrozumia³am, ¿e nie ma ona pojêcia: Czym jest higiena umys³u solisty przed koncertem? W jaki sposób, i po co, robi siê próbê instrumentu? Czym jest sztuka pianistyczna, umo¿liwiaj±ca solicie panowanie nad jakoci± d¼wiêku instrumentu? - nie mówi±c o bezwzglêdnym przestrzeganiu pory wystêpu. Zrozumia³am, ¿e gdyby Mara van Pommeran spêdzi³a jeszcze tydzieñ przy tym instrumencie, i tak nie by³aby w stanie poprawiæ rezultatów brzmieniowych swojej gry.

 

I to w³anie zdecydowa³o, ¿e umknê³am jak najszybciej z recitalu i spêdzi³am o wiele przyjemniej czas w ciszy, w parku.

 

Co do samego fortepianu, który wystawi³ wykonawczyniê na tak wysok± próbê umiejêtnoci, to z ca³± pewnoci± nie by³ to historyczny, zabytkowy instrument - na przyklad o klawiszach mniejszych wymiarów. Styl jego obudowy, z jasnego orzechu, móg³ sugerowaæ pochodzenie z lat 60-tych ubieg³ego wieku - mo¿e trochê wczeniejsze lub pó¼niejsze. Nie by³ to wprawdzie nowy i lni±cy Steinway, ale nie powinno to byæ przeszkod± dla profesjonalnego pianisty.

 

W Amsterdamie istnieje bardzo du¿a ró¿nica poziomu wystêpuj±cych muzyków. Obok drogich koncertów lub wysoko presti¿owych, na które zaprasza siê najlepszych wiatowych mistrzów - s± koncerty bezp³atne, na których wyj±tkiem jest us³yszenie wykonañ na profesjonalnym poziomie. "Profesjonalnym" w sensie klasycznej sztuki wykonawczej. Dominuje estetyka pop w interpretacjach repertuaru klasycznego i takie te¿ umiejêtnoci wykonawców.

 

Nie chcê powiedzieæ, ze estetyka pop jest gorsza od klasycznej. Jest po prostu inna. Odwo³uje siê do innego typu wra¿liwoci s³uchaczy, wymaga innego typu wra¿liwoci i umiejêtnoci od wykonawcy. I niestety, umiejêtnoci te i wra¿liwo¶æ nie przystaj± do arcydzie³ muzyki klasycznej i nie wystarczaj± do ich wykonywania.

 

Marzenna Donajski

http://pianolab.wordpress.com