W³asny domek nad Wis³±

2006.02.16 Nasza Polonia

Nigdzie w Europie nie ma spo³eczeñstwa, które z równie wielk± odwag± wziê³o siê za budowanie domów jak w Polsce...

Bêdziemy mówiæ o kraju, w którym fakty nie s± oczywiste. Przeciêtny Polak zwykle wydaje wiêcej ni¿ zarabia; w kraju 18-procentowego bezrobocia trudno znale¼æ wykwalifikowanego robotnika do pracy na budowie, a spo³eczeñstwo podejrzewane o marazm ruszy³o do pracy w krajach Unii na czele z polskim hydraulikiem i jest tam wychwalane nad podziw. Polska jest nieprzewidywalna - i bardzo dobrze, bo w statystykach, tak¿e budowlanych wypada nader blado. W Irlandii buduj± rocznie ponad 20 domów lub mieszkañ na 1000 mieszkañców, w innych krajach piêæ-sze¶æ, nad Wis³± zaledwie trzy. Brakuje pó³tora miliona jednostek mieszkalnych, wiêc pokolenia gnie¿d¿± siê i cierpi± pod jednym dachem. Taka sytuacja ma te¿ dobre strony, bo motywuje do dzia³ania - wedle statystyk Polacy pracuj± ciê¿ej ni¿ w Japonii! Ponad 600 tys. budów prowadzonych w ró¿nym tempie te¿ wiadczy o dzielnoci narodu. Nikt ju¿ nie czeka, a¿ "dostanie mieszkanie", coraz czê¶ciej zakasuje rêkawy i bierze siê za budowê.


Fot. Andrzej T. Papliñski


 



Fot. Andrzej T. Papliñski

Oto kolosalna ró¿nica miêdzy Polsk± a starymi krajami Unii: nad Wis³± zaprawiona gorycz± walka o swoje miejsce w ¿yciu i w wiecie; tam frustracja i obrona dobrobytu, zarobków, przywilejów socjalnych. Europa ma k³opoty z powodu zbyt du¿ych kosztów pañstwa, które pomaga, daje ulgi, zasi³ki, leczy. Polska - przynajmniej w dziedzinie budownictwa - te koszty ma zerowe. Pañstwo nie daje ulg buduj±cym, bo z powag± traktuje tylko jeden temat - niedoboru w pañstwowej kasie. Dla nawet ma³ych zysków w bud¿ecie topi ró¿ne dziedziny gospodarki, w tym równie¿ mieszkaniówkê, pozbawion± ministerstwa, ulg podatkowych, a ostatnio dobit± 22-procentowym podatkiem VAT. Ka¿dy wie, jak trudna jest droga do w³asnego lokum i ¿e pañstwo powinno narodowi pomóc. Bogatsze kraje maj± ni¿szy podatek VAT (19% w Holandii, 16% w Niemczech, i dla porównania 5% w Czechach - wszêdzie odsetki lub raty kredytu mo¿na odpisaæ od kwoty opodatkowanej). Polacy s± przez polityków traktowani tak, jakby ka¿dy ju¿ mia³ swój pa³ac, a dom by³ tylko przedmiotem luksusu. Nic dziwnego, ¿e kto zaczyna budowaæ, tego wita szara strefa (do 35% rynku budowlanego).

Inwestor z szabelk±?

Wszystkie te narzekania trudno zrozumieæ cudzoziemcowi, który przeciera oczy ze zdumienia, widz±c, ile domów powstaje na obrze¿ach polskich miast i wsi. Zdziwienie przechodzi w zdumienie, gdy dowiaduje siê, ¿e to nie buduj± ¿adni deweloperzy, lecz prywatni inwestorzy, którzy organizuj± front robót, kupuj± materia³y, a czêsto sami staj± do pracy. Nic to, ¿e lekarz czy prawnik nie ma odpowiedniego wykszta³cenia. Liczy siê rachunek ekonomiczny - wychodzi taniej, a w narodzie jest i zapa³, i ugruntowane przekonanie, ¿e na zdrowiu i budownictwie zna siê ka¿dy. Oto, czym wyró¿nia siê Polska budowlana w Europie. Nigdzie nie ma tyle odwagi, determinacji, pracowitoci w ludziach, by oprócz pracy zawodowej, obowi±zków rodzinnych, hobby, braæ siê za co tak trudnego jak budowa domu. Dodajmy: budowa z nowoczesnych materia³ów, g³ównie ceramiki i betonu komórkowego, ale prowadzona nonszalancko, z fantazj±, wedle w³asnych koncepcji. Kto by powiedzia³ - model szlachecki. Z tego powodu nie przyj±³ siê nad Wis³± szkielet drewniany, który wymaga re¿imu wykonania, a u¿ycie mokrego drewna, czy przycinanie elementów, burzy ca³± koncepcjê.

U³añska fantazja? Rzecz nie do pomylenia na Zachodzie. Przeciêtny Niemiec czy Szwed boi siê odpowiedzialnoci, a przede wszystkim nie jest na tyle samodzielny, by takiemu zadaniu podo³aæ. Na Zachodzie kupuje siê dom od dewelopera albo na rynku wtórnym. Budowa indywidualna? W Europie nie ma zaliczek. Odstêpstwo od umowy, czy to architekta, czy wykonawcy, koñczy siê w s±dzie. Robotnik w Niemczech nie uwa¿a w pracy. Z³amie nogê? Oskar¿y firmê albo inwestora o niezabezpieczenie budowy. Europa jak Ameryka - ma za du¿o prawników, by budowê prowadziæ nonszalancko. W Polsce budowanie, chocia¿ anga¿uje ogromne (po¿yczone w banku) pieni±dze inwestora, to wci±¿ loteria: wyjdzie albo nie.

To, co najostrzej dzieli te dwa wiaty to w³anie klasa wykonawców. Na Zachodzie pracuj± w w±skich specjalizacjach. Murarz nie bierze siê za uk³adanie tynków wewnêtrznych, monter p³yt gipsowo-kartonowych nie uk³ada pod³ogi. System, który wymaga doskona³ego zgrania ekip, pojawiaj±cych siê w odpowiednim momencie na placu budowy. Nad Wis³± wykonawcy s± wci±¿ mentalnie w poprzedniej epoce. Znaj± siê na wszystkim i na niczym - i z tego powodu jako¶æ domu jest dzie³em przypadku, a wykonawcom wci±¿ wiele uchodzi na sucho.

Na Zachodzie sektor us³ug budowlanych jest zorganizowany w korporacje. Wykonawcy ceni± siê wysoko. W Irlandii murarzowi trzeba zap³aciæ 40 euro, w Belgii 30 euro na rêkê, w Niemczech godzina pracy robotnika kosztuje 15 euro. Fachowiec wie, ile straci, jeli odebraæ mu uprawnienia. W Polsce z³a firma mo¿e d³ugo d³ugo zostawiaæ na swoje drodze domy do rozbiórki.

Czy to znaczy, ¿e generalnie buduje siê ¼le? Tak nie mo¿na powiedzieæ. Ronie wiadomo¶æ, jak bezpiecznie prowadziæ inwestycjê. Wielka rola w tym poradnika dla buduj±cych - "Murator". Wynik budowy zale¿y te¿ od poziomu rozs±dku inwestora, który miota siê miêdzy oszczêdzaniem, a walk± o jako¶æ - te dwa cele trudno pogodziæ.

¿nice s± te¿ w koncepcji domu. Zachód dawno przesta³ wybrzydzaæ. Dom ma³y, prosty w budowie, tani w eksploatacji - byle w³asny - oto cel. Ta m±dro¶æ zadomawia siê i w Polsce, czego dowodem popularno¶æ projektów powtarzalnych o powierzchni 130-150 m2 (¦rednia powierzchnia budowanego w Polsce domu to 139 m2).

Gdyby jeszcze architekci nie byli tak ambitni. W krajach Unii rola architekta jest bardzo us³ugowa. Deweloper buduje wedle w³asnych projektów powtarzalnych. Tak jest na przyk³ad w Irlandii. W Niemczech architekt ma za zadanie zaprojektowaæ dom wedle finansowych oczekiwañ klienta; dom, który spe³ni lokalne przepisy, a pó¼niej prowadziæ budowê. W Polsce architekt wci±¿ ma bardziej status artysty ni¿ rzemielnika. Unika realiów budowy, rzuca wizje na papier. Efekt to projekty nadmiernie rozbudowane. Rachunek za rozcz³onkowan± bry³ê, wielospadowe dachy, lukarny, kolumienki, "wole oczka" p³ac± inwestorzy. Z drugiej strony - takie projekty, jakie oczekiwania. Polak ma trochê z Litwina czy Bia³orusina - lubi dom "dobrze wypasiony", bo mieszkalna stodó³ka to ¿aden dowód ¿yciowego sukcesu. Taka bizantyjska mentalno¶æ, która - dodajmy - zmienia siê szybko na korzy¶æ opcji zachodniej: nie staæ mnie na dom, który kosztuje wiêcej ni¿ wystarczy, ¿eby w nim zamieszkaæ.

Domy i dzia³ki jak z³oto

Tak jak kiedy przedmiotem gromadzenia dóbr by³o srebro i z³oto, tak teraz nieruchomoci. Magiczny wzrost cen, napêdzany przez rekordowo niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych. W Irlandii przez 20 lat od przyst±pienia tego kraju do Unii ceny dzia³ek i domów wzros³y o 207%. Jeszcze niedawno ludzie ustawiali siê noc± w kolejkach, by rano z chwil± otwarcia biur porednictwa, kupiæ budowane mieszkanie na pniu. Op³aca siê w Europie braæ kredyt i kupowaæ za pieni±dze banku. Tak¿e pañstwo wspiera tê hossê, daj±c ulgê w postaci mo¿liwoci odpisania odsetek (raty) kredytu od opodatkowanego dochodu. Jest te¿ logika w tym szaleñstwie - ostatni± rzecz±, jak± cz³owiek zrobi, to niezap³acenie raty za mieszkanie, w którym mieszka. W Holandii kredyty mieszkaniowe to ponad 90% zad³u¿enia gospodarstw domowych, w Niemczech 75%, we Francji 60%. W Polsce 41%.

Najtañsze mieszkanie w du¿ym miecie Europy kosztuje w przeliczeniu na z³oty od 280 tysiêcy, a dom do remontu od 520 tys. z³ (130 tys. euro). Nowe domy: w Irlandii najczê¶ciej maj± 120-150 m² i kosztuj± od 900 tys. z³, w Holandii od 800 tys. z³, w Niemczech od 750 tys. z³, w Szwecji i Danii od 700 tys. z³. Oczywicie o cenie decyduje lokalizacja - podane ceny wcale nie dotycz± domów w dobrych dzielnicach, raczej na obrze¿ach stolic. Do tego trzeba dodaæ cenê dzia³ki - nie mniej ni¿ 400 tys. z³. Warto oczywicie pamiêtaæ, ¿e przeciêtny Europejczyk zarabia w przeliczeniu od 6-8 tys. z³ netto miesiêcznie. Polacy mniej, ale i tak jest nad czym myleæ nad Wis³±. Czy i tutaj ceny bêd± nadal sz³y w górê, a¿ zrównaj± siê z cenami w starej Unii? Taka wiedza jest warta fortuny. Wszystko przemawia za tym, ¿e tak bêdzie. Cudzoziemcy z bran¿y nieruchomoci, którzy odwiedzaj± Polskê, radz± wprost: zad³u¿ siebie, matkê i dziadków i kupuj ziemiê! Powtórzy siê scenariusz wzrostu jak w Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. - Sceptycy zauwa¿aj±, ¿e spo³eczeñstwo nie jest zamo¿ne, wiêc najmniejszy kryzys mo¿e pogr±¿yæ zbyt mia³ych inwestorów. Zawsze mo¿e siê zdarzyæ to, co w Danii w latach osiemdziesi±tych, gdzie za³ama³ siê rynek nieruchomoci. Hossa na kredyty, budowa domów na wynajem i na sprzeda¿ skoñczy³a siê w jednej chwili, jakby rynek nieruchomoci straci³ oddech: kto nie znalaz³ kupca na dom, nie mia³ za co sp³acaæ kredytu, firmy budowlane straci³y klientów, biura architektoniczne nie dosta³y zamówieñ - tak toczy³a siê ta lawina. Duñczycy wynieli wiele nauki z tej lekcji - nie wolno zad³u¿aæ siê stawiaj±c wszystko na jedn± kartê. Dzi jednak banki w Danii daj± kredyty o sta³ej stopie procentowej 3-5% na 35 lat! Tak dalece rynek sta³ siê czytelny i przewidywalny, tak dok³adnie przewietla siê mo¿liwoci kredytobiorcy. No i s± ubezpieczenia. A ¿e Dania nie le¿y poza Europ±, mo¿e siê okazaæ, ¿e duñscy bankowcy maj± tak¿e racjê, co wysokoci oprocentowania kredytów za 30 lat. Czy wci±¿ bêdzie tak niskie? Oby.

W Polsce przepowiednie siê sprawdzaj± - ceny domów id± w górê, skokiem popytu by³o wejcie do Unii, ale i tak - ceny nieruchomoci wci±¿ s± relatywnie niskie. Co wiêcej, domy w Polsce buduje siê ponad dwa razy taniej. Nie 800 tys. z³, a 250-300 tys. za dom o powierzchni 120-150 m2 (u dewelopera 500 tys. z³). Nic dziwnego, ¿e inwestorzy prywatni i ró¿ne fundusze z Europy inwestuj± w polskie nieruchomoci, licz±c na pewny zysk. Kto siê cieszy, ten siê cieszy, na pewno nie te miliony Polaków bez domu, których nie staæ na kupno nieruchomoci w europejskiej cenie za polskie zarobki.

Pozostaje kredyt hipoteczny i optymizm, ¿e powoli, ale bêdzie lepiej. Jak we wszystkich krajach wschodniej Europy, czy to w Polsce, na Litwie czy w Czechach m³odzi ludzie bior± kredyty na 100% ceny nieruchomoci i wierz± w przysz³o¶æ. Trochê inaczej ni¿ na Zachodzie - tam wiele lat dobrobytu, pomoc pañstwa, stabilno¶æ zatrudnienia, ¿yciowe oszczêdnoci - nie czyni± decyzji kredytowej tak dramatyczn±. Na Zachodzie ludzie kupuj± na kredyt domy, samochody, wakacje. W warunkach polskich taka strategia stawia³aby rodziny wci±¿ krok od przepaci. I tak ju¿ milion z trzech milionów gospodarstw domowych, obci±¿onych jakim kredytem, ma problem z p³atnoci±.

Niekontrolowany wysyp domów

Niemca, Holendra czy Szweda zdumiewa apatia, z jak± pañstwo, a dok³adniej urzêdnicy w wydzia³ach budowlanych podchodz± do swojej roli kszta³towania i porz±dkowania rodowiska. W krajach Zachodu bardzo dba siê o to, by dzieliæ przestrzeñ na zabudowan± i woln± od zabudowy. Tam plany miejscowe skupiaj± siê g³ównie na zagêszczeniu zabudowy. Urzêdnicy maj± te¿ wiadomo¶æ, ¿e trzeba dbaæ o jednolito¶æ osiedli czy pierzei ulic. Szczegó³owy plan zagospodarowania w Niemczech zawiera takie dane o domach, jak wysokoci do rynny i do kalenicy, kolor i k±t nachylenia dachu, liczba mieszkañ w domu. Architekt gminny ocenia projekt pod wzglêdem harmonii z s±siedztwem, a g±szcz przepisów umo¿liwia stawianie weta. W Polsce nie widaæ dbania o porz±dkowanie przestrzeni. Nowe osiedla mno¿± siê chaotycznie, wciniête miêdzy zak³ady przemys³owe, ha³aliwe drogi, ugory - niczym lukrowane pude³ka wysypywane na miejskie wysypisko. Przepisy architektoniczne nie stawiaj± barier, inaczej ni¿ na Zachodzie, gdzie inwestorzy te¿ chcieliby budowaæ domy z wie¿± albo w kszta³cie pagody (a jak¿e!) - ale powstrzymuje ich rachunek kosztów i sprzeciw urzêdnika.

¿, mo¿na te¿ broniæ urzêdników. Nad Wis³± panuje taki ba³agan nieudanych stylów, od domu kostki zaczynaj±c poprzez dworki stawiane gdzie popadnie, po amerykañskie bungalowy, ¿e konia z rzêdem architektowi, który potrafi znale¼æ jaki wspólny styl na swoim terenie. Przesz³o¶æ ch³opska nie inspiruje, dworska daje pole do nadu¿yæ. Mo¿e tylko w górach konsekwentnie buduje siê domy w stylu góralskim. A jeli w architekturze jest lepiej, to dziêki harmonii czerwonych spadzistych dachów wspó³czesnych domów...

W starych krajach Unii gminy uzbrajaj± tereny pod budowê, traktuj±c tê inwestycjê jako spe³nianie obowi±zku pañstwa. Dbaj± te¿ o dochody w³asne - podatki od przysz³ych mieszkañców zasil± kasê gminy. W Polsce uzbrajanie terenów wci±¿ traktuje siê jako dopust bo¿y, nie ma na to pieniêdzy, poza tym prywatna w³asno¶æ dzia³ek utrudnia tak± inwestycjê. I znów na obronê trzeba powiedzieæ, ¿e odk±d zaczê³y dzia³aæ samorz±dy, gminy nadrabiaj± podstawowe zaleg³oci - buduj± wodoci±gi i kanalizacjê, ³ataj± drogi, remontuj± szko³y i przedszkola. Jeszcze nie nadszed³ czas, jeszcze nie ma pieniêdzy, by zadbaæ tak¿e o buduj±cych.

Pieni±dze siê znajd±, bo nad w³acicielami domów chmury ju¿ siê zbieraj±. Chodzi o wprowadzenie podatku od wartoci nieruchomoci. Podatek katastralny - w Szwecji 1,5% wartoci nieruchomoci, w Holandii 2,3%, w Danii od 1 do 3%. W Polsce wci±¿ warto budowaæ siê daleko od miasta, bo podatek od nieruchomoci jest tam groszowy; czynszem staj± siê wydatki na dojazd - paliwo i utrzymanie samochodu. W Unii fiskalizm jest zdecydowanie bardziej rozbudowany. Podatki od deszczu (za odprowadzanie do kanalizacji burzowej wody deszczowej z dachu oraz z powierzchni nieprzepuszczalnych - chodników, podjazdów), od parkuj±cego na ulicy przed domem samochodu - to przyjdzie i nad Wis³ê.

Na razie pañstwo i w³aciciele domów ¿yj± jakby obok siebie. Na Zachodzie gminy dop³acaj± do inwestycji ekologicznych mieszkañców, takich jak wymiana kot³a albo zainstalowanie baterii s³onecznych. Niemcy stawiaj± potê¿ne wiatraki, chc±c 10% energii pozyskiwaæ ze ¼róde³ ekologicznych. W Polsce ten temat nie istnieje - tu zapó¼nienia s± milowe, a do ³ask wracaj± kot³y na drewno, bo w s±siedztwie lasów ³atwo pozyskaæ tani opa³.

Dom jak gniazdo

Holender, Duñczyk, Niemiec po krótkiej wizycie stwierdz± zgodnie, ¿e standardy ¿ycia i aspiracje Polaków s± europejskie, tylko rzeczywisto¶æ skrzeczy niedopracowanymi szczegó³ami. Domy budowane poza miastem, pêd do ¿ycia bli¿ej natury - i piêknie! - tylko dojazd do pracy nie autostrad±, ale ¼le utrzyman± niebezpieczn± drog±. Chêæ posiadania domu jest naturalna - a praktyka? Odyseja inwestora, który jak pierwszy osadnik zaczyna budowê na polu (tania dzia³ka!), gdzie jeszcze wczoraj wykopano ziemniaki. Pr±d w drodze, woda osiem metrów pod ziemi± - trzeba wierciæ studniê, szambo do zrobienia zamiast kanalizacji. Za s±siada zaj±ce w kapucie, droga po deszczu zamienia siê w tor przeszkód - ale nic nie jest w stanie za³amaæ cz³owieka z ¿elbetu, czyli polskiego inwestora. To siê w g³owie Europejczyka sytego wygód nie mieci!

To co najbardziej uderzy cudzoziemca, czego mo¿e i pozazdroci Polakom, to w³asnego domu traktowanego jak rodzinne gniazdo. To co wiêcej ni¿ dom - zyskowna nieruchomo¶æ, któr± trzeba zamieniæ na lepsz± wraz ze zmian± ¿yciowego statusu albo potrzeb. Dom w Polsce wci±¿ ma znaczenie magiczne, ma swoje fundamenty, ale i ludzkie korzenie. To co cennego - emocje, przywi±zanie, ciep³o rodzinne - co, co zagubi³o siê w racjonalnym, zyskownym wiecie Zachodu. To ciep³o przenika na ulice - wci±¿ gwarne, spontaniczne - jak¿e ró¿ni±ce siê od pustych ulic starych sytych krajów Unii. Oto najwiêksza ró¿nica: kto w Polsce buduje dom, nie tylko daje dowód ¿yciowego sukcesu, ale te¿ budujê rodzinne wiêzi, historiê, poczucie sensu i spe³nienia. W Europie mo¿na wiele zyskaæ, ale cieplej ni¿ we w³asnym domu nad Wis³± ju¿ nie bêdzie.

Tekst i zdjêcia Andrzej T. Papliñski, "Murator" (apaplinski@murator.com.pl)