|
Oto
kolosalna ró¿nica miêdzy
Polsk± a starymi krajami
Unii: nad Wis³± zaprawiona
gorycz± walka o swoje
miejsce w ¿yciu i w ¶wiecie;
tam frustracja i obrona dobrobytu, zarobków, przywilejów socjalnych.
Europa ma k³opoty z powodu
zbyt du¿ych kosztów pañstwa,
które pomaga, daje ulgi, zasi³ki,
leczy. Polska - przynajmniej w dziedzinie budownictwa - te koszty
ma zerowe. Pañstwo nie
daje ulg buduj±cym, bo
z powag± traktuje tylko
jeden temat - niedoboru w pañstwowej
kasie. Dla nawet ma³ych
zysków w bud¿ecie topi
ró¿ne dziedziny gospodarki,
w tym równie¿ mieszkaniówkê,
pozbawion± ministerstwa,
ulg podatkowych, a ostatnio dobit±
22-procentowym podatkiem VAT. Ka¿dy
wie, jak trudna jest droga do w³asnego
lokum i ¿e pañstwo
powinno narodowi pomóc. Bogatsze kraje maj±
ni¿szy podatek VAT (19%
w Holandii, 16% w Niemczech, i dla porównania 5% w Czechach - wszêdzie
odsetki lub raty kredytu mo¿na
odpisaæ od kwoty opodatkowanej).
Polacy s± przez polityków
traktowani tak, jakby ka¿dy
ju¿ mia³
swój pa³ac, a dom by³
tylko przedmiotem luksusu. Nic dziwnego, ¿e
kto zaczyna budowaæ, tego
wita szara strefa (do 35% rynku budowlanego).
Inwestor
z szabelk±?
Wszystkie
te narzekania trudno zrozumieæ
cudzoziemcowi, który przeciera oczy ze zdumienia, widz±c,
ile domów powstaje na obrze¿ach
polskich miast i wsi. Zdziwienie przechodzi w zdumienie, gdy dowiaduje
siê, ¿e
to nie buduj± ¿adni
deweloperzy, lecz prywatni inwestorzy, którzy organizuj±
front robót, kupuj± materia³y,
a czêsto sami staj±
do pracy. Nic to, ¿e lekarz
czy prawnik nie ma odpowiedniego wykszta³cenia.
Liczy siê rachunek ekonomiczny
- wychodzi taniej, a w narodzie jest i zapa³,
i ugruntowane przekonanie, ¿e
na zdrowiu i budownictwie zna siê
ka¿dy. Oto, czym wyró¿nia
siê Polska budowlana w
Europie. Nigdzie nie ma tyle odwagi, determinacji, pracowito¶ci
w ludziach, by oprócz pracy zawodowej, obowi±zków
rodzinnych, hobby, braæ
siê za co¶
tak trudnego jak budowa domu. Dodajmy: budowa z nowoczesnych materia³ów,
g³ównie ceramiki i betonu
komórkowego, ale prowadzona nonszalancko, z fantazj±,
wedle w³asnych koncepcji.
Kto¶ by powiedzia³
- model szlachecki. Z tego powodu nie przyj±³
siê nad Wis³±
szkielet drewniany, który wymaga re¿imu
wykonania, a u¿ycie mokrego
drewna, czy przycinanie elementów, burzy ca³±
koncepcjê.
U³añska
fantazja? Rzecz nie do pomy¶lenia
na Zachodzie. Przeciêtny
Niemiec czy Szwed boi siê
odpowiedzialno¶ci, a przede
wszystkim nie jest na tyle samodzielny, by takiemu zadaniu podo³aæ.
Na Zachodzie kupuje siê
dom od dewelopera albo na rynku wtórnym. Budowa indywidualna? W
Europie nie ma zaliczek. Odstêpstwo
od umowy, czy to architekta, czy wykonawcy, koñczy
siê w s±dzie.
Robotnik w Niemczech nie uwa¿a
w pracy. Z³amie nogê?
Oskar¿y firmê
albo inwestora o niezabezpieczenie budowy. Europa jak Ameryka -
ma za du¿o prawników,
by budowê prowadziæ
nonszalancko. W Polsce budowanie, chocia¿
anga¿uje ogromne (po¿yczone
w banku) pieni±dze inwestora,
to wci±¿ loteria: wyjdzie
albo nie.
To,
co najostrzej dzieli te dwa ¶wiaty
to w³a¶nie
klasa wykonawców. Na Zachodzie pracuj±
w w±skich specjalizacjach.
Murarz nie bierze siê
za uk³adanie tynków wewnêtrznych,
monter p³yt gipsowo-kartonowych
nie uk³ada pod³ogi.
System, który wymaga doskona³ego
zgrania ekip, pojawiaj±cych
siê w odpowiednim momencie
na placu budowy. Nad Wis³±
wykonawcy s± wci±¿
mentalnie w poprzedniej epoce. Znaj±
siê na wszystkim i na
niczym - i z tego powodu jako¶æ
domu jest dzie³em przypadku,
a wykonawcom wci±¿ wiele
uchodzi na sucho.
Na
Zachodzie sektor us³ug
budowlanych jest zorganizowany w korporacje. Wykonawcy ceni±
siê wysoko. W Irlandii
murarzowi trzeba zap³aciæ
40 euro, w Belgii 30 euro na rêkê,
w Niemczech godzina pracy robotnika kosztuje 15 euro. Fachowiec
wie, ile straci, je¶li
odebraæ mu uprawnienia.
W Polsce z³a firma mo¿e
d³ugo d³ugo
zostawiaæ na swoje drodze
domy do rozbiórki.
Czy
to znaczy, ¿e generalnie
buduje siê ¼le?
Tak nie mo¿na powiedzieæ.
Ro¶nie ¶wiadomo¶æ,
jak bezpiecznie prowadziæ
inwestycjê. Wielka rola
w tym poradnika dla buduj±cych
- "Murator". Wynik budowy zale¿y
te¿ od poziomu rozs±dku
inwestora, który miota siê
miêdzy oszczêdzaniem,
a walk± o jako¶æ
- te dwa cele trudno pogodziæ.
Ró¿nice
s± te¿
w koncepcji domu. Zachód dawno przesta³
wybrzydzaæ. Dom ma³y,
prosty w budowie, tani w eksploatacji - byle w³asny
- oto cel. Ta m±dro¶æ
zadomawia siê i w Polsce,
czego dowodem popularno¶æ
projektów powtarzalnych o powierzchni 130-150 m2 (¦rednia
powierzchnia budowanego w Polsce domu to 139 m2).
Gdyby
jeszcze architekci nie byli tak ambitni. W krajach Unii rola architekta
jest bardzo us³ugowa.
Deweloper buduje wedle w³asnych
projektów powtarzalnych. Tak jest na przyk³ad
w Irlandii. W Niemczech architekt ma za zadanie zaprojektowaæ
dom wedle finansowych oczekiwañ
klienta; dom, który spe³ni
lokalne przepisy, a pó¼niej
prowadziæ budowê.
W Polsce architekt wci±¿
ma bardziej status artysty ni¿
rzemie¶lnika. Unika realiów
budowy, rzuca wizje na papier. Efekt to projekty nadmiernie rozbudowane.
Rachunek za rozcz³onkowan±
bry³ê, wielospadowe dachy,
lukarny, kolumienki, "wole oczka" p³ac±
inwestorzy. Z drugiej strony - takie projekty, jakie oczekiwania.
Polak ma trochê z Litwina
czy Bia³orusina - lubi
dom "dobrze wypasiony", bo mieszkalna stodó³ka
to ¿aden dowód ¿yciowego
sukcesu. Taka bizantyjska mentalno¶æ,
która - dodajmy - zmienia siê
szybko na korzy¶æ opcji
zachodniej: nie staæ mnie
na dom, który kosztuje wiêcej
ni¿ wystarczy, ¿eby
w nim zamieszkaæ.
Domy
i dzia³ki jak z³oto
Tak
jak kiedy¶ przedmiotem
gromadzenia dóbr by³o
srebro i z³oto, tak teraz
nieruchomo¶ci. Magiczny
wzrost cen, napêdzany
przez rekordowo niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych. W Irlandii
przez 20 lat od przyst±pienia
tego kraju do Unii ceny dzia³ek
i domów wzros³y o 207%.
Jeszcze niedawno ludzie ustawiali siê
noc± w kolejkach, by rano
z chwil± otwarcia biur
po¶rednictwa, kupiæ
budowane mieszkanie na pniu. Op³aca
siê w Europie braæ
kredyt i kupowaæ za pieni±dze
banku. Tak¿e pañstwo
wspiera tê hossê,
daj±c ulgê
w postaci mo¿liwo¶ci
odpisania odsetek (raty) kredytu od opodatkowanego dochodu. Jest
te¿ logika w tym szaleñstwie
- ostatni± rzecz±,
jak± cz³owiek
zrobi, to niezap³acenie
raty za mieszkanie, w którym mieszka. W Holandii kredyty mieszkaniowe
to ponad 90% zad³u¿enia
gospodarstw domowych, w Niemczech 75%, we Francji 60%. W Polsce
41%.
Najtañsze
mieszkanie w du¿ym mie¶cie
Europy kosztuje w przeliczeniu na z³oty
od 280 tysiêcy, a dom
do remontu od 520 tys. z³
(130 tys. euro). Nowe domy: w Irlandii najczê¶ciej
maj± 120-150 m² i kosztuj±
od 900 tys. z³, w Holandii
od 800 tys. z³, w Niemczech
od 750 tys. z³, w Szwecji
i Danii od 700 tys. z³.
Oczywi¶cie o cenie decyduje
lokalizacja - podane ceny wcale nie dotycz±
domów w dobrych dzielnicach, raczej na obrze¿ach
stolic. Do tego trzeba dodaæ
cenê dzia³ki
- nie mniej ni¿ 400 tys.
z³. Warto oczywi¶cie
pamiêtaæ,
¿e przeciêtny
Europejczyk zarabia w przeliczeniu od 6-8 tys. z³
netto miesiêcznie. Polacy
mniej, ale i tak jest nad czym my¶leæ
nad Wis³±. Czy i tutaj
ceny bêd±
nadal sz³y w górê,
a¿ zrównaj±
siê z cenami w starej
Unii? Taka wiedza jest warta fortuny. Wszystko przemawia za tym,
¿e tak bêdzie.
Cudzoziemcy z bran¿y nieruchomo¶ci,
którzy odwiedzaj± Polskê,
radz± wprost: zad³u¿
siebie, matkê i dziadków
i kupuj ziemiê! Powtórzy
siê scenariusz wzrostu
jak w Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. - Sceptycy zauwa¿aj±,
¿e spo³eczeñstwo
nie jest zamo¿ne, wiêc
najmniejszy kryzys mo¿e
pogr±¿yæ
zbyt ¶mia³ych
inwestorów. Zawsze mo¿e
siê zdarzyæ
to, co w Danii w latach osiemdziesi±tych,
gdzie za³ama³
siê rynek nieruchomo¶ci.
Hossa na kredyty, budowa domów na wynajem i na sprzeda¿
skoñczy³a
siê w jednej chwili, jakby
rynek nieruchomo¶ci straci³
oddech: kto¶ nie znalaz³
kupca na dom, nie mia³
za co sp³acaæ
kredytu, firmy budowlane straci³y
klientów, biura architektoniczne nie dosta³y
zamówieñ - tak toczy³a
siê ta lawina. Duñczycy
wynie¶li wiele nauki z
tej lekcji - nie wolno zad³u¿aæ
siê stawiaj±c
wszystko na jedn± kartê.
Dzi¶ jednak banki w Danii
daj± kredyty o sta³ej
stopie procentowej 3-5% na 35 lat! Tak dalece rynek sta³
siê czytelny i przewidywalny,
tak dok³adnie prze¶wietla
siê mo¿liwo¶ci
kredytobiorcy. No i s±
ubezpieczenia. A ¿e Dania
nie le¿y poza Europ±,
mo¿e siê
okazaæ, ¿e
duñscy bankowcy maj±
tak¿e racjê,
co wysoko¶ci oprocentowania
kredytów za 30 lat. Czy wci±¿
bêdzie tak niskie? Oby.
W
Polsce przepowiednie siê
sprawdzaj± - ceny domów
id± w górê,
skokiem popytu by³o wej¶cie
do Unii, ale i tak - ceny nieruchomo¶ci
wci±¿ s±
relatywnie niskie. Co wiêcej,
domy w Polsce buduje siê
ponad dwa razy taniej. Nie 800 tys. z³,
a 250-300 tys. za dom o powierzchni 120-150 m2 (u dewelopera 500
tys. z³). Nic dziwnego,
¿e inwestorzy prywatni
i ró¿ne fundusze z Europy
inwestuj± w polskie nieruchomo¶ci,
licz±c na pewny zysk.
Kto siê cieszy, ten siê
cieszy, na pewno nie te miliony Polaków bez domu, których nie staæ
na kupno nieruchomo¶ci
w europejskiej cenie za polskie zarobki.
Pozostaje
kredyt hipoteczny i optymizm, ¿e
powoli, ale bêdzie lepiej.
Jak we wszystkich krajach wschodniej Europy, czy to w Polsce, na
Litwie czy w Czechach m³odzi
ludzie bior± kredyty na
100% ceny nieruchomo¶ci
i wierz± w przysz³o¶æ.
Trochê inaczej ni¿
na Zachodzie - tam wiele lat dobrobytu, pomoc pañstwa,
stabilno¶æ zatrudnienia,
¿yciowe oszczêdno¶ci
- nie czyni± decyzji kredytowej
tak dramatyczn±. Na Zachodzie
ludzie kupuj± na kredyt
domy, samochody, wakacje. W warunkach polskich taka strategia stawia³aby
rodziny wci±¿ krok od
przepa¶ci. I tak ju¿
milion z trzech milionów gospodarstw domowych, obci±¿onych
jakim¶ kredytem, ma problem
z p³atno¶ci±.
Niekontrolowany
wysyp domów
Niemca,
Holendra czy Szweda zdumiewa apatia, z jak±
pañstwo, a dok³adniej
urzêdnicy w wydzia³ach
budowlanych podchodz±
do swojej roli kszta³towania
i porz±dkowania ¶rodowiska.
W krajach Zachodu bardzo dba siê
o to, by dzieliæ przestrzeñ
na zabudowan± i woln±
od zabudowy. Tam plany miejscowe skupiaj±
siê g³ównie
na zagêszczeniu zabudowy.
Urzêdnicy maj±
te¿ ¶wiadomo¶æ,
¿e trzeba dbaæ
o jednolito¶æ osiedli
czy pierzei ulic. Szczegó³owy
plan zagospodarowania w Niemczech zawiera takie dane o domach, jak
wysoko¶ci do rynny i do
kalenicy, kolor i k±t
nachylenia dachu, liczba mieszkañ
w domu. Architekt gminny ocenia projekt pod wzglêdem
harmonii z s±siedztwem,
a g±szcz przepisów umo¿liwia
stawianie weta. W Polsce nie widaæ
dbania o porz±dkowanie
przestrzeni. Nowe osiedla mno¿±
siê chaotycznie, wci¶niête
miêdzy zak³ady
przemys³owe, ha³a¶liwe
drogi, ugory - niczym lukrowane pude³ka
wysypywane na miejskie wysypisko. Przepisy architektoniczne nie
stawiaj± barier, inaczej
ni¿ na Zachodzie, gdzie
inwestorzy te¿ chcieliby
budowaæ domy z wie¿±
albo w kszta³cie pagody
(a jak¿e!) - ale powstrzymuje
ich rachunek kosztów i sprzeciw urzêdnika.
Có¿,
mo¿na te¿
broniæ urzêdników.
Nad Wis³± panuje taki
ba³agan nieudanych stylów,
od domu kostki zaczynaj±c
poprzez dworki stawiane gdzie popadnie, po amerykañskie
bungalowy, ¿e konia z
rzêdem architektowi, który
potrafi znale¼æ jaki¶
wspólny styl na swoim terenie. Przesz³o¶æ
ch³opska nie inspiruje,
dworska daje pole do nadu¿yæ.
Mo¿e tylko w górach konsekwentnie
buduje siê domy w stylu
góralskim. A je¶li w architekturze
jest lepiej, to dziêki
harmonii czerwonych spadzistych dachów wspó³czesnych
domów...
W
starych krajach Unii gminy uzbrajaj±
tereny pod budowê, traktuj±c
tê inwestycjê
jako spe³nianie obowi±zku
pañstwa. Dbaj±
te¿ o dochody w³asne
- podatki od przysz³ych
mieszkañców zasil±
kasê gminy. W Polsce uzbrajanie
terenów wci±¿ traktuje
siê jako dopust bo¿y,
nie ma na to pieniêdzy,
poza tym prywatna w³asno¶æ
dzia³ek utrudnia tak±
inwestycjê. I znów na
obronê trzeba powiedzieæ,
¿e odk±d
zaczê³y dzia³aæ
samorz±dy, gminy nadrabiaj±
podstawowe zaleg³o¶ci
- buduj± wodoci±gi
i kanalizacjê, ³ataj±
drogi, remontuj± szko³y
i przedszkola. Jeszcze nie nadszed³
czas, jeszcze nie ma pieniêdzy,
by zadbaæ tak¿e
o buduj±cych.
Pieni±dze
siê znajd±,
bo nad w³a¶cicielami
domów chmury ju¿ siê
zbieraj±. Chodzi o wprowadzenie
podatku od warto¶ci nieruchomo¶ci.
Podatek katastralny - w Szwecji 1,5% warto¶ci
nieruchomo¶ci, w Holandii
2,3%, w Danii od 1 do 3%. W Polsce wci±¿
warto budowaæ siê
daleko od miasta, bo podatek od nieruchomo¶ci
jest tam groszowy; czynszem staj±
siê wydatki na dojazd
- paliwo i utrzymanie samochodu. W Unii fiskalizm jest zdecydowanie
bardziej rozbudowany. Podatki od deszczu (za odprowadzanie do kanalizacji
burzowej wody deszczowej z dachu oraz z powierzchni nieprzepuszczalnych
- chodników, podjazdów), od parkuj±cego
na ulicy przed domem samochodu - to przyjdzie i nad Wis³ê.
Na
razie pañstwo i w³a¶ciciele
domów ¿yj±
jakby obok siebie. Na Zachodzie gminy dop³acaj±
do inwestycji ekologicznych mieszkañców,
takich jak wymiana kot³a
albo zainstalowanie baterii s³onecznych.
Niemcy stawiaj± potê¿ne
wiatraki, chc±c 10% energii
pozyskiwaæ ze ¼róde³
ekologicznych. W Polsce ten temat nie istnieje - tu zapó¼nienia
s± milowe, a do ³ask
wracaj± kot³y
na drewno, bo w s±siedztwie
lasów ³atwo pozyskaæ
tani opa³.
Dom
jak gniazdo
Holender,
Duñczyk, Niemiec po krótkiej
wizycie stwierdz± zgodnie,
¿e standardy ¿ycia
i aspiracje Polaków s±
europejskie, tylko rzeczywisto¶æ
skrzeczy niedopracowanymi szczegó³ami.
Domy budowane poza miastem, pêd
do ¿ycia bli¿ej
natury - i piêknie! -
tylko dojazd do pracy nie autostrad±,
ale ¼le utrzyman±
niebezpieczn± drog±.
Chêæ posiadania domu jest
naturalna - a praktyka? Odyseja inwestora, który jak pierwszy osadnik
zaczyna budowê na polu
(tania dzia³ka!), gdzie
jeszcze wczoraj wykopano ziemniaki. Pr±d
w drodze, woda osiem metrów pod ziemi±
- trzeba wierciæ studniê,
szambo do zrobienia zamiast kanalizacji. Za s±siada
zaj±ce w kapu¶cie,
droga po deszczu zamienia siê
w tor przeszkód - ale nic nie jest w stanie za³amaæ
cz³owieka z ¿elbetu,
czyli polskiego inwestora. To siê
w g³owie Europejczyka
sytego wygód nie mie¶ci!
To
co najbardziej uderzy cudzoziemca, czego mo¿e
i pozazdro¶ci Polakom,
to w³asnego domu traktowanego
jak rodzinne gniazdo. To co¶
wiêcej ni¿
dom - zyskowna nieruchomo¶æ,
któr± trzeba zamieniæ
na lepsz± wraz ze zmian±
¿yciowego statusu albo
potrzeb. Dom w Polsce wci±¿
ma znaczenie magiczne, ma swoje fundamenty, ale i ludzkie korzenie.
To co¶ cennego - emocje,
przywi±zanie, ciep³o
rodzinne - co¶, co zagubi³o
siê w racjonalnym, zyskownym
¶wiecie Zachodu. To ciep³o
przenika na ulice - wci±¿
gwarne, spontaniczne - jak¿e
ró¿ni±ce
siê od pustych ulic starych
sytych krajów Unii. Oto najwiêksza
ró¿nica: kto w Polsce
buduje dom, nie tylko daje dowód ¿yciowego
sukcesu, ale te¿ budujê
rodzinne wiêzi, historiê,
poczucie sensu i spe³nienia.
W Europie mo¿na wiele
zyskaæ, ale cieplej ni¿
we w³asnym domu nad Wis³±
ju¿ nie bêdzie.
Tekst
i zdjêcia Andrzej
T. Papliñski,
"Murator" (apaplinski@murator.com.pl)
|