Wa¿ni politycy czytaj±
go trochê ze strachu, boj±c
siê, czy tym razem nie stali
siê ofiar±
pióra mistrza, i trochê z
nadziej±: a nu¿
zaj±³ siê
ich konkurentem. Przepadaj±
za nim te¿ zwykli ludzie:
nikt inny nie potrafi równie dobrze wydrwiæ
bufonady i ignorancji w³adzy.
Jest rzecznikiem zdrowego rozs±dku
w epoce walki ideologów i obroñc±
wolno¶ci jednostki w spo³eczeñstwie
masowym. Nie boi siê mierzyæ
z potêgami tego ¶wiata:
czy z to pe³nymi uniesienia
in¿ynierami dusz, czy z to
ch³odnymi technikami biurokracji.
Wy¶miewa piewców obyczajowego
postêpu, g³osicieli
politycznej poprawno¶ci, wêsz±cych
wszêdzie dyskryminacje p³ciowe
i rasowe; ale te¿ ch³oszcze
niemi³osiernie jedynych obroñców
polskiego ludu, pochmurnych badaczy spisków i knowañ
brukselskich. Jest libera³em
z krwi i ko¶ci.
A jednak w³a¶nie
dlatego, ¿e tyle zrobi³
dla obrony zdrowego rozs±dku,
z pewnym niepokojem przygl±da³em
siê poka¼nemu
tomiszczu. Ma felieton gazetowy d³u¿szy
¿ywot? Nie jest tworem jak
motyl piêknym, lecz jednodniowym
wszak¿e? I czy si³±
Rybiñskiego nie jest aktualno¶æ?
Kto z nas pamiêta o by³ym
prezesie ZUS, niejakim Gajku? Kogo obchodzi, co mówi³
w kampanii referendalnej pose³
Macierewicz? By³o, minê³o.
Mo¿na o tym pisaæ,
oczywi¶cie. Pisaæ
wszak¿e na gor±co,
z dnia na dzieñ. W miarê
jednak czytania ksi±¿ki wszystkie
te w±tpliwo¶ci
prysnê³y.
Rybiñskiemu
udaje siê nie tylko kpiæ
i wy¶miewaæ.
Nie, dziêki tej ksi±¿ce
widaæ wyra¼nie:
autor "Jestem, wiêc piszê"
buduje. Opisuj±c nieudaczników
czy pompatycznych trybunów, którym los da³
rz±dy, Rybiñski
pisze kronikê wolnej Polski,
unie¶miertelnia osobliw±
demokracjê III RP. Kronikê
pe³n±
doskonale zarysowanych charakterów. Ot, taki np. Wojciech J.: "...
cz³owiek odwa¿ny,
odwa¿nie pe³ni³
funkcjê szefa Zarz±du
Politycznego WP w marcu 1968, nieustraszenie by³
ministrem obrony w grudniu 1970, by³
bez trwogi cz³onkiem Biura
Politycznego w sierpniu 1976, brawurowo stan±³
na czele partii i rz±du w
1981 i 13 grudnia tego¿ roku
z determinacj± i fantazj±
wprowadzi³ stan wojenny".
W jej krzywym zwierciadle - acz bardziej wyrazistym ni¿
niejedna powie¶æ czy socjologiczna
rozprawa - ka¿dy mo¿e
siê przejrzeæ.
Dziêki
erudycji, wra¿liwo¶ci
historycznej i zmys³owi moralnemu
sta³ siê
Rybiñski nie tylko szyderc±,
ale i nauczycielem. Kto jeszcze nie wierzy, niech spróbuje czytaæ.
Idê o zak³ad,
¿e szybko siê
od tej lektury nie oderwie.
Pawe³
Lisicki
Maciej Rybiñski,
"Jestem, wiêc piszê",
Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Sk³odowskiej,
Lublin 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/