Ex libris

Szyderca i kronikarz

2003.11.28 Rzeczpospolita

Najpierw by³o zaskoczenie. O Bo¿e, to naprawdê gruba ksi±¿ka. ¦ledz±c z dnia na dzieñ krótkie felietony Macieja Rybiñskiego, a¿ trudno uwierzyæ, ¿e zebra³o siê tego tyle. A jednak oczy nie k³ami±. Ni mniej, ni wiêcej, tylko w ci±gu kilku zaledwie lat owa ulotna twórczo¶æ zamieni³a siê w gêstym drukiem pisane dzie³o.




Wielu pisa³o ju¿ o Rybiñskim jako o wietnym felietonicie. Jedni od niego zaczynaj± czytanie "Rzeczpospolitej", inni zostawiaj± go sobie na deser; jednym humor poprawia, innych rozpala do bia³ej gor±czki.

Wa¿ni politycy czytaj± go trochê ze strachu, boj±c siê, czy tym razem nie stali siê ofiar± pióra mistrza, i trochê z nadziej±: a nu¿ zaj±³ siê ich konkurentem. Przepadaj± za nim te¿ zwykli ludzie: nikt inny nie potrafi równie dobrze wydrwiæ bufonady i ignorancji w³adzy. Jest rzecznikiem zdrowego rozs±dku w epoce walki ideologów i obroñc± wolnoci jednostki w spo³eczeñstwie masowym. Nie boi siê mierzyæ z potêgami tego wiata: czy z to pe³nymi uniesienia in¿ynierami dusz, czy z to ch³odnymi technikami biurokracji. Wymiewa piewców obyczajowego postêpu, g³osicieli politycznej poprawnoci, wêsz±cych wszêdzie dyskryminacje p³ciowe i rasowe; ale te¿ ch³oszcze niemi³osiernie jedynych obroñców polskiego ludu, pochmurnych badaczy spisków i knowañ brukselskich. Jest libera³em z krwi i koci.

A jednak w³anie dlatego, ¿e tyle zrobi³ dla obrony zdrowego rozs±dku, z pewnym niepokojem przygl±da³em siê poka¼nemu tomiszczu. Ma felieton gazetowy d³u¿szy ¿ywot? Nie jest tworem jak motyl piêknym, lecz jednodniowym wszak¿e? I czy si³± Rybiñskiego nie jest aktualno¶æ? Kto z nas pamiêta o by³ym prezesie ZUS, niejakim Gajku? Kogo obchodzi, co mówi³ w kampanii referendalnej pose³ Macierewicz? By³o, minê³o. Mo¿na o tym pisaæ, oczywicie. Pisaæ wszak¿e na gor±co, z dnia na dzieñ. W miarê jednak czytania ksi±¿ki wszystkie te w±tpliwoci prysnê³y.

Rybiñskiemu udaje siê nie tylko kpiæ i wymiewaæ. Nie, dziêki tej ksi±¿ce widaæ wyra¼nie: autor "Jestem, wiêc piszê" buduje. Opisuj±c nieudaczników czy pompatycznych trybunów, którym los da³ rz±dy, Rybiñski pisze kronikê wolnej Polski, uniemiertelnia osobliw± demokracjê III RP. Kronikê pe³n± doskonale zarysowanych charakterów. Ot, taki np. Wojciech J.: "... cz³owiek odwa¿ny, odwa¿nie pe³ni³ funkcjê szefa Zarz±du Politycznego WP w marcu 1968, nieustraszenie by³ ministrem obrony w grudniu 1970, by³ bez trwogi cz³onkiem Biura Politycznego w sierpniu 1976, brawurowo stan±³ na czele partii i rz±du w 1981 i 13 grudnia tego¿ roku z determinacj± i fantazj± wprowadzi³ stan wojenny". W jej krzywym zwierciadle - acz bardziej wyrazistym ni¿ niejedna powie¶æ czy socjologiczna rozprawa - ka¿dy mo¿e siê przejrzeæ.

Dziêki erudycji, wra¿liwoci historycznej i zmys³owi moralnemu sta³ siê Rybiñski nie tylko szyderc±, ale i nauczycielem. Kto jeszcze nie wierzy, niech spróbuje czytaæ. Idê o zak³ad, ¿e szybko siê od tej lektury nie oderwie.

Pawe³ Lisicki

Maciej Rybiñski, "Jestem, wiêc piszê", Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Sk³odowskiej, Lublin 2003

http://www.rzeczpospolita.pl/