|
Czym
jest szczê¶cie?
Dyskutowali¶my
ostatnio w gronie znajomych o naszych ludzkich zachowaniach, w szczególno¶ci
o sta³ym i usilnym d±¿eniu
do szczê¶cia. Szczê¶cia,
które mamy osi±gn±æ
w ¶wiecie, gdzie kolorowe czasopisma
decyduj± za nas, jak mamy wygl±daæ
i w co siê ubieraæ,
a media karmi± nas papk±
gotowych opinii przyprawion±
do smaku galaretk± atrakcyjnych
argumentów. W ¶wiecie, gdzie
to, co powiedzia³ X, co uwa¿a
Y czy jakie zdanie na ten sam temat ma Z, staje siê
orkanem zwalczaj±cych siê
pogl±dów, nie dziwne wiêc,
¿e chwilami czujemy siê
jakby nieco... zagubieni. Fakt, ¿e miliony pokoleñ przed obecnym zamieszkiwa³o nasz± planetê, czyni ³atwiejszym zrozumienie, ¿e wszystkie pytania doczeka³y siê odpowiedzi. Nie wiadomo tylko, kto dysponuje pe³nym zestawem rozwi±zañ: Nasi nauczyciele, Cosmopolitan, Bóg czy mo¿e mój kot?
(Zgadzam
siê na zarzut postradania zmys³ów,
mo¿na mnie oskar¿yæ
o bujanie w ob³okach, mo¿na
odrzuciæ precz czytany w³a¶nie
tekst i przynie¶æ z pó³ki
encyklopediê... ja jednak odmawiam
dania wiary naukowcom. Nie przyjmujê
do wiadomo¶ci zmiany adresu
szczê¶cia, którym dot±d
by³o serce, a teraz maj±
byæ miejsca styku zakoñczeñ
aksonów b³ony presynaptycznej
z postsynaptyczn±, czyli synapsy.) Mimo trwaj±cych
wieki usilnych d±¿eñ
filozofów do ustalenia definicji szczê¶cia,
jedyne, co uda³o siê
im ustaliæ, to to, ¿e
nie da siê go zdefiniowaæ.
Moje w³asne studia, rozmy¶lania
i poszukiwania te¿ spe³z³y
na niczym, wiêc nie maj±c
wyboru, muszê zaakceptowaæ
wnioski filozofów. Szczê¶cie
wydaje siê tak wysoce indywidualnym
fenomenem, ¿e wszelkie próby
jego systematyzacji musz± koñczyæ
siê fiaskiem. W filmach, w ksi±¿kach, w ba¶niach szczê¶cie przedstawiane bywa tak romantycznie, a jego aspekty wyolbrzymiane zostaj± do takich rozmiarów, ¿e czêsto wydaje siê ono nieosi±galne. Codziennie s³yszy siê wyra¿enie "happily ever after", które przez czêste powtarzanie wprogramowane zosta³o do naszej ¶wiadomo¶ci. Czy wobec tego nieuzasadnionym jest moje zdziwienie ilo¶ci± rozwodów osi±gaj±cych szczyty statystycznych notowañ? My¶la³am nad tym wiele, dochodz±c do wniosku, ¿e to prawdopodobnie tutaj le¿y pies pogrzebany. Odnoszê wra¿enie, ¿e szczê¶cie nie jest stanem permanentnym trwaj±cym od pewnego momentu do koñca ¿ycia i na zawsze; nie istnieje próg, po przekroczeniu którego rozpo¶ciera siê rajski ogród, happyland. Przeciwnie, szczê¶cie pojawia siê w ma³ych porcjach wskutek najbardziej niepozornych, szarocodziennych zdarzeñ; jest obecne wokó³ nas, w powietrzu, którym oddychamy i przestrzeni, w której ¿yjemy. Dowcip le¿y w tym, by je dostrzec, poczuæ jego obecno¶æ, umieæ otworzyæ siê na nie i przyj±æ do serca jak swoje.
Na temat szczê¶cia mo¿na tam przeczytaæ, ¿e nie przychodzi ono do cz³owieka na podobieñstwo szerokiej fali rozlewaj±cej siê na piaszczystej pla¿y; nie - szczê¶cie bierze nas w swe ramiona w chwili, kiedy decydujemy siê na uczynienie go widocznym.
Bella
Papadopoulou Dobrowolska T³umaczenie ze szwedzkiego AND
|