|
Nie
ma tego z³ego...
W w±skich
korytarzach pasa¿erskiego promu
Polonia odbywaj±cego dzienn±
turê pomiêdzy
¦winouj¶ciem
a szwedzkim miasteczkiem Ystad panuje t³ok.
Nie znaczy to bynajmniej, ¿e
powoduje go brak kabin. Wrêcz
przeciwnie: wiêkszo¶æ
stoi pustych, a korytarzowi go¶cie
cisn± siê
w przej¶ciach z oszczêdno¶ci.
Bo nie rozrzutno¶æ przecie¿
ka¿e siê
im fatygowaæ do obcego kraju
z kontraband±, nara¿aj±c
zdrowie i maj±tek na ryzykowne
przeci±¿enia. Korytarzowa publiczno¶æ
sk³ada siê
prawie wy³±cznie z pañ.
Starszych, m³odych, grubych,
szczup³ych, miejskich, wiejskich
ogólnie jednak w typie obwo¼nych
przedsiêbiorców spotykanych
na targowiskach z tani± odzie¿±
i ca³± reszt±
kramarskiego asortymentu. Tarasuj±c
przej¶cie, rozk³adaj±
towar, sortuj± go, mierz±
i przymierzaj± do schowków oraz
skrytek w przepa¶cistych torbach
czy wrêcz upychaj±
na sobie co cenniejsze partie towaru. Do najwarto¶ciowszych zdaj±
siê nale¿eæ
papierosy oraz wódka trzymane najbli¿ej
piersi i poni¿ej, pozosta³e
pakuje siê w torby i wory. Przedtem
jednak nale¿y je o¶lepiæ
czarn± ta¶m±
klej±c±,
by nie rzuci³y siê
do ucieczki na widok celników. Osiem godzin rejsu spêdzone
na przygotowaniach, potem transport dobytku do autokaru i wycieczka turystyczna
z Polski toczy siê do odprawy
celnej. W
jaki sposób udaje siê to wszystko
przewie¼æ za szlaban graniczny,
pozostaje dla mnie mroczn± tajemnic±
nie rozja¶nion±
choæby cieniem domys³u.
Przekupstwo urzêdników nale¿a³oby
wykluczyæ, pozostaj±
zatem praktyki nadprzyrodzone, ale wiadomo, Polacy nie gêsi,
swój jêzyk maj±,
widaæ nawet ze szwedzkimi celnikami
umiej± siê
dogadaæ. Podziwiam i zazdroszczê,
wró¿±c wiele przygód, kiedy
zinkorporowana Europa otworzy przed nami granice na dobre. Czy tylko na
dobre oka¿e siê
w praktyce, na razie panie z promu s±
ju¿ w Szwecji. Wiêkszo¶æ
z nich l±duje w Malmoe, gdzie
wynajêty hotel przemienia siê
na weekend w bazar. Stali klienci, hurtownicy i detali¶ci,
pojawiaj± siê
regularnie, odbieraj± towar,
zamawiaj± nowy, dokonuj±
transakcji, za³atwiaj±c
przy okazji inne sprawy, bo powrót dopiero w poniedzia³ek,
a pokój przecie¿ zap³acony.
Nie wiem, nie by³em, lecz w±tpiê,
¿eby nagle paniom, przynajmniej
niektórym, brak³o pomys³u
na spêdzenie wolnego czasu.
S± przecie¿
w mie¶cie kina, muzea, wystawy,
koncerty, na pewno za pomy¶lnym
obrotem towarowym idzie wymiana kulturalna. Ale jak mówiê:
nie wiem, choæ to i owo s³ysza³em. Inn± grupê
biznesowych turystów stanowi±
w³a¶ciciele
ró¿nego rodzaju pickupów i minibusów.
S± z regu³y
mê¿czyznami, najczê¶ciej
m³odzi, jeszcze czê¶ciej
w niemn±cych siê
w podró¿y dresach i praktycznych
krótkich fryzurach. Dziêki
swej mobilno¶ci obecni s±
wszêdzie: Od po³udniowych
krañców po najbardziej pó³nocne
zamieszka³e tereny, na wszystkich
targowiskach i placach sprzeda¿y
rozk³adaj±
swoje towary przywo¿one zwykle
prosto ze s³ynnego warszawskiego
stadionu. Kupiæ
mo¿na wszystko: pochodz±ce
ze szmuglu wódkê, piwo i papierosy,
ale równie¿ wwo¿one
nielegalnie kie³basy, sery,
a nawet pieczywo. Dominuje wszak odzie¿
i obuwie. Stosy wszelkiego rodzaju Adisadów piêtrz±
siê obok koszul z fabrycznie
doczepionym krawatem. Podobno szwedzcy celnicy przymykaj±
oko na ciuchy i buty, byleby tylko nie wwo¿ono
podróbek. Natomiast obowi±zuje
sroga kontrola zakazu prywatnego importu alkoholu, tytoniu oraz ¿ywno¶ci.
Dla nas, mieszkaj±cych tutaj
Polaków dowóz kaszanki niemal¿e
pod dom jest ze wszech miar atrakcyjny. Sam wprawdzie nie palê
i nie pijê, Adidasy wola³em
nabyæ bez czeskiego b³êdu,
ale kryszta³ s±siadowi
na urodziny kupi³em. Problemem
natomiast zaczyna byæ wewnêtrzna
konkurencja. Pan od butów, który obja¶nia³
mnie akurat w kwestii zabronionych podróbek, krzykn±³
w pewnym momencie: "O kurwa! Erikssona mi zaj...li!" - Niemo¿liwe. Któ¿ by tu panu móg³ ukra¶æ telefon? - Jak to kto? Polacy! Z³odzieje,
kurwa, i oszu¶ci. Udawali turystów,
chcieli kupiæ, mówiê,
¿e to moja prywatna komórka
i patrz pan, zaj....li! Rzeczywi¶cie komórki nigdzie
nie by³o. No
có¿, trudno w buszu oczekiwaæ
Wersalu. A wracaj±c do pañ:
S³ysza³em,
¿e w hotelach, gdzie zatrzymuj±
siê weekendowe grupy turystyczne
z naszego kraju, na ogólne ¿yczenie
zainstalowano polsk± telewizjê
kablow±. Najwiêkszym
powodzeniem cieszy siê ponoæ
nadawana w pó¼ne pi±tkowe
wieczory audycja bêd±ca
zbiorem reporta¿y ze wschodnich
przej¶æ granicznych. Pokazuje
siê w niej skrytki, schowki
i sposoby stosowane przez ukraiñskich
oraz bia³oruskich handlarzy
ogólnie zwanych ruskimi. Czy¿by
to st±d czerpano inspiracjê? S±dz±c
po zachowaniu, jêzyku i manierach
handlarzy zalewaj±cych zachodnie
targowiska polsk± kontraband±,
trudno nie ulec podobnemu wra¿eniu. A¿
strach pomy¶leæ,
co siê bêdzie
dzia³o niebawem. Jedno jest pewne: ilo¶æ Polonusów wracaj±cych na sta³e do Kraju niepomiernie wzro¶nie. Je¶li nie z innych powodów, to ze wstydu. Nie ma tego
z³ego...
|