Polski
akcent w Po¿egnaniu
z Afryk±
O Miêdzynarodowych
Targach Ksi±¿ki w Goeteborgu
2003.09.29 Nasza Polonia
Uff! Targi Ksi±¿ki w Goeteborgu,
czterodniowy bankiet intelektualny to impreza dla nieco m³odszych
wiekiem. Codziennie od dziewi±tej
rano do osiemnastej sto procent koncentracji, po czym wieczory integracyjne
do pó¼nej nocy, gdzie mo¿na
sobie pozwoliæ na piêcioprocentowe
rozlu¼nienie... Znios³em
wszystko dzielnie, widzia³em,
co trzeba, jedne kontakty nawi±za³em,
inne rozwi±za³em,
jak to na Targach: widaæ tak
ma byæ. Gdyby mia³o
inaczej, to by by³o.
Polski akcent zaakcentowano s³usznie,
z pomp± i rozmachem. Powierzchni±
pod³ogi stoiska powalili¶my
wszystkich na deski, organizacyjnie bez zmian. Wyj±tkiem
importowany z Krakowa pomys³
na kawiarenkê "Po¿egnanie
z Afryk±" wprawdzie tutaj
niedorzeczny w nazwie, ale wspaniale funkcjonuj±cy.
Piêkne dziewczyny, przystojni
m³odzieñcy,
kawa pyszna, kultura nie mniej. Nie wyobra¿am
sobie wystawy bez tego akcentu. Chwa³a
organizatorom za pomys³!
Krakowski oddzia³ Instytutu
Adama Mickiewicza w aspekcie gastronomicznym spisa³
siê na medal. Innych medali
nie przyznajê, bo to sprawa
prezydenta, a powinien siê
ni± rzeczywi¶cie
zaj±æ. NIKt nie potrafi, mo¿e
On co zdzia³a. Szczê¶cie,
¿e m³odzie¿
nadziej± napawa. Wszystka
bez wyj±tku wspania³a
by³a jak to m³odzie¿.
I ta przywieziona z Krakowa i miejscowa, ¿eñska
zajmuj±ca siê
g³ównie t³umaczeniem
zawiedzionym go¶ciom, ¿e
ksi±¿ki tylko na pokaz poza
jedynym wyj±tkiem zatytu³owanym
Polska, diamencie w popiele autorstwa szwedzkiego pisarza Kjella
Albina Abrahamsona w obu wersjach, oryginalnej i w moim przek³adzie.
Na wszystkich innych stoiskach ksi±¿ki
mo¿na by³o
kupowaæ, wiêc
w zasadzie go¶cie nie powinni
narzekaæ, a raczej chwaliæ
wyj±tkowo¶æ.
¯e kto¶
tego nie przewidzia³, powoduj±c
powszechn± irytacjê
rzesz p³ac±cych
135 koron za wej¶ciówkê
po to miêdzy innymi, ¿eby
kupiæ polsk±
ksi±¿kê...
Kochani, nie b±d¼my
drobiazgowi: wszystkiego przewidzieæ
siê nie da. Zw³aszcza
dalszych losów krakowskiego organizatora, któremu osobi¶cie
¿yczê
szczê¶cia i powodzenia na
innym stanowisku s³u¿bowym,
bo na tym zdecydowanie siê
nie sprawdza.
O obecnych na Targach znakomito¶ciach
polskiej literatury pisaæ
bêd±
zapewne wszyscy, wiêc ze skromno¶ci
pominê mo¿liwo¶æ
porównawczego stawania w szranki. Zreszt±
rozchwytywani przez redaktorskie rzesze z ca³ego
¶wiata dla swoich dostêpni
byli nieco mniej. ¯e jednak
relacja z Targów Ksi±¿ki bez
wywiadu z jakim¶ autorem do
pomy¶lenia nie jest, musia³em
uciec siê do wybiegu i poprosiæ
o kilka s³ów obcego, nie po
polsku, ale te¿ do¶æ
znanego. Oto wywiad, z mottem dla dodania powagi.
If you want to write a books
first of all you have to be innocent.
Paulo Coelho
- Paulo, co cz³owiek
jak ty, z tak± s³aw±,
robi, kiedy siê obudzi.
Jak siê to znosi?
- Rozumiem ¿e pytasz
mnie o pisanie?
- Jestem pocz±tkuj±cym
w bran¿y, te¿
chcia³bym, rozumiesz,
wyobra¿am sobie, ¿e
to musi byæ do¶æ
przyjemne, mieæ ¶wiadomo¶æ
wywierania wp³ywu na
¿ycie milionów ludzi.
|

Andrzej Niewinny Dobrowolski i Paulo Coelho
|
- Czy ja
wp³ywam na ¿ycie
innych ludzi? Pewno nie. Byæ
mo¿e poprzez ksi±¿ki
inicjujê jakie¶
procesy, które w konsekwencji zmieniaj±
pewne postawy, ale, rozumiesz, to nie ja zmieniam cudze ¿ycie.
To ka¿dy mo¿e
uczyniæ tylko i wy³±cznie
sam. Je¶li mia³bym
¶wiadomo¶æ
- jak mówisz - wp³ywania na
ludzkie losy, musia³bym mieæ
nie mniejsze poczucie odpowiedzialno¶ci
za to, co siê potem stanie,
a to przecie¿ nie jest mo¿liwe.
Poza tym ja nie piszê po to,
¿eby na kogo¶
wp³ywaæ.
Przede wszystkim piszê dla siebie.
Co¶ tam sobie ustawiam, porz±dkujê,
dokonujê analiz i wyci±gam
wnioski z przemy¶leñ.
¯e potem owe my¶li
wywo³uj±
wra¿enie: "No popatrzcie,
to jest dok³adnie tak, jak w³a¶nie
my¶la³em"...
sam wiesz, ¿e lubimy ksi±¿ki,
w których odnajdujemy efekty w³asnych
przemy¶leñ.
- Czy to znaczy, ¿e nie bierzesz
w ogóle pod uwagê, jak to co
piszesz, mo¿e byæ
zrozumiane, jaki efekt mo¿e
wywo³aæ?
- Naturalnie. Nawet mi to przez g³owê
nie przechodzi. Czujê potrzebê
pisania, mam nadziejê, ¿e
nie zga¶nie ona wcze¶niej
ode mnie, mniemam, ¿e robiê
to, do czego mnie pan dobry pan Bóg stworzy³
i to wszystko. A ¿e - jak
twierdzisz - osi±gn±³em
jaki¶ sukces... W kontek¶cie
tego, czym siê zajmujê,
jest to sprawa drugorzêdna.
W trakcie pisania ¿adnorzêdna
wrêcz.
- Podczas wyk³adu, jakby
nie bez lekkiego za¿enowania,
odpowiada³e¶
na pytanie dotycz±ce zabiegów
psychiatrycznych, jakim ciê
poddawano, konkretnie elektrowstrz±sów.
- Widaæ tê
pani± interesowa³y
problemy psychiatryczne zw³aszcza
w tym wymiarze. No có¿, nie
chcia³bym uogólniaæ,
ale wydaje mi siê, ¿e
aby pisaæ, trzeba jako¶
podzieliæ ¿ycie
na dwa: jedno przed pisaniem i drugie w trakcie. Oczywi¶cie
dzieje siê to poza nasz±
wol±, ale ten podzia³
jest wa¿ny, istotny i wyra¼ny.
Bywa, ¿e to pierwsze ¿ycie...
jak by to powiedzieæ, ¿eby
nie zabrzmia³o banalnie...
Nie wykluczam, ¿e trzeba najpierw
byæ przez jaki¶
czas tym i owym, pacjentem szpitala psychiatrycznego nie najkrócej,
by móc w ogóle... by mieæ
prawo pisaæ. Nie czas tu,
na korytarzu rozwijaæ problem,
ale widzê, ¿e
rozumiesz. Inaczej nie p³aka³by¶
podczas, kiedy mówi³em ze
sceny. Ja reagujê podobnie,
kiedy spotykam siê z czym¶
prawdziwym, nie oplatanym w wymy¶ln±
i gubi±c±
zwykle szczero¶æ formê.
Poza tym p³acz jest dobry.
Nie powinni¶my go sobie oszczêdzaæ,
gdy¿ w wielu przypadkach jest
nie tylko zbawienny, ale i twórczy. Twórczy przez umo¿liwienie
kontaktu z emocjami, do których "na sucho" nie mamy dostêpu.
Zauwa¿y³em
twoje skrêpowanie, dlatego
o tym wspominam. Ale teraz naprawdê
muszê ju¿
i¶æ podpisywaæ
ksi±¿ki, wydawca wyrzuci mnie
z roboty.
- Okej, Paulo, rozumiem, przepraszam, ¿e
ciê zatrzymujê,
wydawa³o mi siê,
¿e chwilami mówi³e¶
ze sceny do mnie i tylko dlatego o¶mieli³em
siê...
- Mówi³em do ciebie, bo zada³e¶
sensowne pytanie.
- Odpowiedz jeszcze, proszê,
na ostatnie: Jakim cz³owiekiem
trzeba byæ, ¿eby
mieæ prawo - niechby nawet
po¶rednio, jak powiadasz -
móc wp³ywaæ
na ¿ycie innych.
- O jednym wspomina³em: Trzeba
najpierw nieco przej¶æ, najlepiej
du¿o, jeszcze lepiej bardzo,
potem siê zatrzymaæ,
otrz±sn±æ,
dok³adnie obmyæ
i - jak mówi³em ze sceny -
staæ siê
niewinnym. Zadzwoñ do mojego
agenta, niech ciê umówi na
d³u¿sz±
rozmowê, teraz naprawdê
muszê ju¿
pêdziæ.
- Dziêki Paulo. Fajnie siê
z tob± gada. Zadzwoniê
na pewno.
Andrzej Niewinny Dobrowolski
|