Tragedia na Gibraltarze

 

2002.10.01 Relacje

 

Podobno nie by³o ¿adnego wypadku na Gibraltarze! Liberator genera³a Sikorskiego wystartowa³ bez przeszkód, wzniós³ siê do góry a potem ³agodnie wodowa³ na morzu. Ton±³, zgodnie z "zasadami sztuki" przez 8-10 minut. Lotnisko w Gibraltarze jest bardzo trudne i takie niepowodzenia przy starcie zdarza³y siê do¶æ czêsto, tak czêsto, ¿e nawet przestano ju¿ zwracaæ na to uwagê. Zreszt±, zwykle po takim niefortunnym starcie i wodowaniu nie by³o ¿adnych ofiar tylko miech kolegów pilota.

 

Ka¿de pokolenie pisze na nowo historiê swojego narodu. Niekiedy nowa wersja odbiega do¶æ daleko od poprzedniej... W serii artyku³ów opublikowanych ostatnio przez polskie wydanie Newsweeka ich autor, Dariusz Baliszewski, stawia np. tezê, ¿e genera³ Sikorski nie zgin±³ w katastrofie na pok³adzie Liberatora, lecz ju¿ wczeniej na Gibraltarze, w pa³acu gubernatora:

"Jak s±dzê, oko³o 16.30 stwierdzono, ¿e Sikorski nie ¿yje. Nie ¿yli te¿ inni cz³onkowie polskiej ekipy. Zostali zabici w ³ó¿kach, gdy spali lub odpoczywali w samej bieli¼nie. Nikt nie wiedzia³, kto by³ sprawc±."

Wiele wersji

O samym wypadku i mierci kr±¿y wiele wersji. S± to relacje osób obecnych wtedy w Gibraltarze, listy, meldunki. Wersje te ró¿ni± siê jednak tak bardzo od siebie, ¿e warto siê zastanowiæ, czy wrêcz komu nie zale¿a³o na zaciemnieniu obrazu. Ot choæby przytoczona w Newsweeku opowie¶æ brytyjskich ¿o³nierzy, którzy obserwowali start z pla¿y, gdzie jakoby za¿ywali k±pieli o godz. 23.30... Kto na Boga k±pie siê w morzu tak pó¼no. Na pewno nie Anglicy, którzy o tej porze powinni siedzieæ w klimatyzowanej kantynie i popijaæ whisky z lodem.

"Henry Carr, angielski sier¿ant, który wczeniej na Skale wraz ze swymi ¿o³nierzami doliczy³ siê dwudziestu kilku ludzi wsiadaj±cych do samolotu, wobec przed³u¿aj±cego siê w nieskoñczono¶æ startu zaproponowa³ kolegom k±piel w morzu. Zeszli na Catalina Bay - w±ski pas piasku po wschodniej stronie Ska³y. Tu stali siê chyba najbli¿szymi wiadkami zdarzenia. W relacji Carra wielka maszyna, w pe³ni sterowna, lec±c bardzo nisko, po prostu "wpad³a do ka³u¿y", czyli wodowa³a. Na ten widok wszyscy zaczêli siê miaæ i ¿artowaæ z nieudolnoci pilota. W tym, co ogl±dali, nie by³o nic tragicznego ani niezwyk³ego. Podobne wypadki zdarza³y siê na Gibraltarze czêsto - tutejsze lotnisko nale¿a³o do bardzo niebezpiecznych. Nikt w nich nie gin±³, a nastêpnego dnia niefortunne za³ogi stawa³y siê obiektem ¿artów. Zreszt± kilkadziesi±t minut pó¼niej Carr i jego ¿o³nierze rozmawiali z ¿ywym i ca³kowicie zdrowym drugim pilotem, który o w³asnych si³ach dop³yn±³ do pla¿y."(...)
"Zezwolenie na start otrzyma³em o godz. 23.10 - zezna kilka dni pó¼niej uratowany pilot kpt. Edward Prchal - i natychmiast wystartowa³em. Wznios³em siê w powietrze przy szybkoci 130 mil na godzinê. Kiedy osi±gn±³em wysoko¶æ 150 stóp, odda³em kolumnê sterownicy od siebie, aby nabraæ szybkoci. Po uzyskaniu prêdkoci 165 mil na godzinê chcia³em wyci±gn±æ samolot w górê przez ci±gniêcie kolumny sterow-nicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z ca³± pewnoci± zablokowa³a siê. (...) Nagle samolot zacz±³ zbli¿aæ siê do powierzchni morza. Krzykn±³em wówczas do za³ogi: L±dowanie z uszkodzeniem samolotu i zamkn±³em przepustnice ga¼ników. Samolot natychmiast uderzy³ o powierzchniê morza i wiêcej ju¿ nic nie pamiêtam".

...dwie niezale¿ne relacje oficerów brytyjskich, którzy tego dnia pe³nili s³u¿bê na wie¿y kontroli lotów, nie pozostawiaj± zdaniem Baliszewskiego w±tpliwoci: samolot wzniós³ siê co najwy¿ej na kilkadziesi±t stóp (ledzili jego lot na wysokoci wzroku) i co wa¿niejsze, nie uderzy³ w powierzchniê morza, lecz ³agodnie na niej l±dowa³. Po czym - tu relacje s± zgodne - ton±³ 6 do 8 minut, czyli zgodnie ze wszystkimi znanymi regulaminami wodowania maszyny.

W jednym z programów TV Polonia "Rewizja nadzwyczajna" Dariusz Baliszewski sugerowa³ jeszcze niedawno, ¿e mieræ Genera³a by³a na rêkê Anglikom, dla których Sikorski stanowi³ przeszkodê w dogadaniu siê z Rosjanam... Nie jest jednak chyba do koñca przekonany o bezporedniej winie Anglików i w artykule w Newsweeku pisze: "Byæ mo¿e analiza (...) dokumentów przyniesie kiedy tak¿e odpowied¼ na pytanie, kto sta³ za t± zbrodni± i kto jej dokona³. Anglicy, jak siê zdaje, tego nie wiedzieli. Na pewno to nie oni (i nie Rosjanie) zabili Sikorskiego. Natomiast na pewno to oni zniszczyli i zmistyfikowali prawdê o tym, co rzeczywicie wydarzy³o siê na Skale." Je¿eli to nie "oni" i nie Rosjanie, to znaczy, ¿e Niemcy? A mo¿e wrêcz Polacy? Ostatecznie Baliszewski sugeruje do¶æ operetkow± wersjê wydarzeñ z Anglikami przebranymi za Polaków, wsiadaj±cymi do Liberatora...

Ciekawa jest natomiast hipoteza, sformu³owana w innym miejscu i przez inne osoby, mówi±ca, ¿e zamach na genera³a Sikorskiego by³ mo¿liwy dziêki wspó³pracy trzech wywiadów - sowieckiego, angielskiego i niemieckiego - dzia³aj±cych w tym wypadku rêka w rêkê. Pewnym ladem w tej sprawie mo¿e byæ fakt, ¿e jedna z polskich ³±czniczek, podró¿uj±cych przez Gibraltar, dopiero w latach 60-tych dowiedzia³a siê, ¿e meldunki, które przekazywa³a rezydentowi wywiadu brytyjskiego na Gibraltarze w istocie przekazywa³a równolegle wywiadowi niemieckiemu... Natomiast wspó³praca wywiadu brytyjskiego i sowieckiego by³a w pewnych momentach tak cis³a, ¿e jeszcze wiele lat po wojnie Anglicy mieli k³opot z podwójnymi agentami, co ujawnia szef MI5, Peter Wright, w swojej ksi±¿ce "Spy catcher"

Kazimierz Pu¿ak, przewodnicz±cy parlamentu Polski Podziemnej tak natomiast pisze w swoich wspomnieniach: "Sikorski zgin±³ w Gibraltarze w pocz±tku lipca. Oko³o tego czasu, bo 30 czerwca wpad³ w rêce Gestapo komendant ZWZ Grot. Te straszliwe dwa ciosy jednoczenie przypieczêtowa³y nasz los. Odt±d te¿ pustka wyra¼nie zaci±¿y³a na naszych sprawach, mo¿e nie tak mocno w kraju, ale na pewno rozstrzygaj±co za granic±, gdy¿ da³a pole do precedensów. Okolicznoci tych dwóch spraw gin± w tajemnicy dotychczas ca³kowicie niewyjanionej. Ale nie ma zbrodni, która by siê ukry³a. Przyjdzie jej czas na pewno. Dwaj koronni wiadkowie mówi±: Retinger - szara eminencja Sikorskiego - w kwietniu 1944 roku wyjani³ mi podczas bytnoci w Warszawie (przyby³ jako skoczek), ¿e katastrofê spowodowa³a aberracja wiat³a powsta³a z racji zachodz±cego zmierzchu nad wod±. W zetkniêciu horyzontu z oceanem powsta³y jakoby dwa poziomy pu³apu i dlatego pilot, straciwszy orientacjê rzeczywistego horyzontu - wpad³ do morza. Tak± tezê wykoncypowa³a komisja specjalna. Od siebie Retinger nic nie dodawa³, chocia¿ po katastrofie niezw³ocznie przylecia³ na miejsce wypadku; tote¿ ze zdziwie-niem przeczyta³em kilkakrotnie w "Gazecie Ludowej" cytowane s³owa Miko³ajczyka - szkoda, ¿e tak pó¼no odkry³ tê tajemnicê, która mu ci±¿y³a, - ¿e sprawcami mierci Sikorskiego s± sanatorzy zagraniczni, a drugi raz, ¿e w zwi±zku z rebeli± Andersa Sikorski polecia³ na Bliski Wschód, no i w drodze powrotnej zgin±³ w katastrofie. Ta druga relacja odbiega jaskrawo od pierwszej. Czyli, ¿e Miko³ajczyk jeszcze mniej mo¿e powiedzieæ o samej katastrofie ani¿eli p. Retinger, który sam ani s³owem nie wspomnia³ o rzekomych aferach rebelianckich gen. Andersa i jego kompanii. Swoj± relacjê Retinger sk³ada³ wobec mnie (powtórnie), Olzy, Urbañskiego i Grudziñskiego. O Andersie wówczas nie by³o mowy ani s³owa."

Wersja Retingera wydaje siê byæ jednak mocno naci±gniêta. Liberator startowa³ przed pó³noc±, a wiêc praktycznie po zmierzchu, który w Hiszpanii nawet latem zapada wczeniej ni¿ np. w Polsce. Opowiadanie takiej historii Pu¿akowi, który by³ najwy¿ej nad Ba³tykiem, a o lotnictwie mia³ jako urzêdnik poczty s³abe pojêcie, wydaje siê byæ prób± opowiedzenia czegokolwiek, co nosi pozory prawdopodobieñstwa. Retinger uwa¿any by³ zreszt± przez polskie w³adze podziemne za osobisto¶æ co najmniej podejrzan±. Cytowany ju¿ Baliszewski, w kolejnym programie "Rewizja nadzwyczajna" nadanym w lipcu tego roku, mówi wrêcz o wyroku mierci na Retingera wydanym przez polskie podziemie . Wyrok mia³ zostaæ zakomunikowany grupie egzekucyjnej przez p³k. Iranka-Osmeckiego.
Pu¿ak, sprawuj±cy najwy¿sz± funkcjê cywiln± w ramach struktur Polski Podziemnej nic nie wspomina o rzekomym wyroku, a Bór Komorowski wspomina tylko raz postaæ Józefa Retingera przy okazji akcji "Most" z 25 lipca 1944, gdzie Retinger odlatuj±cy do Londynu wraz z kandydatem na prezydenta Tomaszem Arciszewskim wymieniany jest jako "specjalny emisariusz rz±dowy". O operetkowym wyroku na Retingera pisze natomiast Józef Mackiewicz w ksi±¿ce "Nie trzeba g³ono mówiæ". Czy¿by polskie podziemie chcia³o wykonaæ wyrok mierci na "specjalnym emisariuszu rz±dowym" w³asnego rz±du? Czy mo¿e taki wyrok mierci chciano te¿ wykonaæ i wykonano na Sikorskim?

Tadeusz Bór Komorowski tak pisze w swoich wspomnie-niach: "W cztery dni po aresztowaniu Roweckiego spotka³ nas drugi cios: Gen. Sikorski zgin±³ tragicznie w Gibraltarze. Niemcy z triumfem rozg³osili tê wiadomo¶æ g³onikami po ulicach. Us³ysza³em j±, id±c przez miasto. Wra¿enie by³o olbrzymie. Doko³a g³oników zbiera³y siê t³umy wstrz±¶niêtych g³êboko ludzi. Niektórzy p³akali. Sikorski mia³ olbrzymi mir i autorytet w kraju w szerokich warstwach spo³eczeñstwa. Ufano mu i uwa¿ano go za tego, który wyprowadzi naród z wszystkich trudnoci na wolno¶æ. Cze¶æ, jak± go otaczano, by³a jedn± z podstaw wiary w lepsz± przysz³o¶æ naszego kraju. W niespe³na tydzieñ straci³a Polska dwu wybitnych przywódców: jeden z nich znany by³ ca³emu wiatu, nazwisko drugiego okrywa³a tajemnica konspiracji."

Oczyciæ przedpole dla polskich komunistów

Czy eliminacja dwóch czo³owych przywódców polskich w jednym czasie by³a przypadkiem? S±dzê, ¿e nie, ¿e stanowi³o to oczyszczenie pola dla "nowych przywódców" Polski, szykuj±cych siê do wkroczenia do naszego kraju od Wschodu, co wskazywa³oby, kto zyskuje tu najwiêcej...

Spadanie po równi pochy³ej zaczê³o siê jednak wczeniej: 13-04.1943 roku radio niemieckie donios³o o wykryciu masowych grobów polskich w lasku katyñskim pod Smoleñskiem, oskar¿aj±c o zbrodniê w³adze radzieckie. 15-04.1943 Radzieckie Biuro Informacyjnie zareagowa³o komunikatem stwierdzaj±cym, ¿e " goebbelsowscy oszczercy usi³uj± (...) za pomoc± k³amstw i oskar¿eñ zataiæ krwaw± zbrodniê hitlerowskich zabójców" i t³umacz±c, i¿ polscy jeñcy wojenni zatrudnieni przy robotach na zachód od Smoleñska wpadli w rêce niemieckie w lecie 1941 r. i zostali wówczas wymordowani. Zwrócenie siê rz±du Sikorskiego do Miêdzynarodowego Czerwonego Krzy¿a z prob± z zbadanie sprawy sowieci potraktowali jako dowód, ¿e miêdzy "wrogiem aliantów Hitlerem i rz±dem pana Sikorskiego istnieje kontakt i zmowa w prowadzeniu (...) wrogiej kampanii". (Cytat z: Andrzej Albrecht "Najnowsza Historia Polski".) W nocy z 25 na 26 kwietnia 1943 Mo³otow wrêczy³ amb. Romerowi notê o zerwaniu przez Kreml stosunków z Rz±dem RP...

Stalin sugerowa³ nastêpnie w depeszy do premiera Churchilla, ¿e Wielka Brytania i USA "ulepsz±" teraz sk³ad obecnego rz±du polskiego, daj±c do zrozumienia, ¿e w obecnej sytuacji rz±d gen. Sikorskiego ma ma³e szanse na objêcie w³adzy w Polsce po wojnie. Takim "lepszym" kandydatem na szefa polskiego rz±du okaza³ siê ostatecznie przeciwnik polityki Sikorskiego - Miko³ajczyk, zatwierdzony przez Stalina jako mo¿liwy kandydat do politycznej podró¿y do Polski po "wyzwoleniu" przez Armiê Czerwon±. Kazimierz Pu¿ak pisze, ¿e dla Miko³ajczyka najwa¿nieszej by³o "schrupanie" Sikorskiego. "Dochodzi³o miêdzy nimi do takich scycji na radzie ministrów, ¿e walono sobie pod nos piê¶ciami (Sikorski-Miko³ajczyk)."

Ostatnia ofiara Katynia?

"Ulepszanie" polskiego rz±du i oczyszczanie przedpola dla prosowieckich kolaborantów przybra³o jak widaæ do¶æ dramatyczny obrót. Wygl±da na to, ¿e na zmianach polskich w³adz najmniej zale¿a³o Niemcom, którzy mo¿e nawet liczyli na zawarcie z Polsk± odrêbnego pokoju, wykorzystuj±c sprawê katyñsk±. Grot Rowecki zosta³ wydany Niemcom przez Polaków, pracuj±cych byæ mo¿e dla jednego z zainteresowanych wywiadów. Jedna z zamieszanych w sprawê osób mieszka³a potem w Londynie, a Anglicy odmówili jej wydania w³adzom PRL.

Jak pisze Dariusz Baliszewski - w Kairze w ostatnich dniach podró¿y przed odlotem na Gibraltar - Sikorski przyjmowa³ i rewizytowa³ miejscowe osobistoci. Spotka³ siê m.in. z lordem Moyne’em, brytyjskim zastêpc± ministra ds. Wschodu (rok pó¼niej jego rozmówca zginie w zamachu zorganizowanym przez tzw. Grupê Sterna, ¿ydowsk± organizacjê terrorystyczn±). Zapoznawa³ siê tak¿e z treci± depesz z Warszawy i Londynu, które donosi³y m.in. o zamachu na jego ¿ycie w Bagdadzie, zorganizowanym przez sowieckiego agenta (w tym momencie musia³ siê gorzko umiechn±æ), a tak¿e o niemieckich planach powo³ania polskiego rz±du kolaboracyjnego z by³ym premie-rem Koz³owskim lub by³ym ministrem Beckiem na czele. Wszystko, co w tych dniach robi³ i planowa³ Sikorski, otacza³a atmosfera najg³êbszej tajemnicy - tak g³êbokiej, ¿e polskie archiwa nie zachowa³y ¿adnych dokumentów z kairskiej wizyty. Prof. Janusz Zawodny zanotowa³ znamienn± wypo-wied¼ Ludomira Rayskiego, jednej z najciekawszych polskich postaci tej wojny, genera³a, który zrezygnowa³ ze stopnia, by walczyæ w RAF-ie jako zwyk³y pilot. "Sikorski, mówi±c otwarcie, by³ agentem niemieckim od czasu legionów. Co tam robi³ na Middle East i Churchill wykoñczy³ go. Obawiano siê, ¿e Sikorski móg³ byæ porednikiem miêdzy Niemcami, Rosj± i Afryk±". Na pytanie prof. Zawodnego, czy ¿yczy sobie autoryzacji wywiadu, gen. Rayski odpowiedzia³: "Nie. To wszystko, co powiedzia³em, mo¿e byæ udokumentowane. Jak czego nie wiem na pewno, to nie mówiê". Dokumentów jednak nie ma. Pozostaje tylko pos±dzenie rzucaj±ce cieñ na legendê Genera³a. (Zwraca na to uwagê tak¿e prof. A. Garlicki w Polityce z 3 sierpnia 2002.)

Leszek Moczulski w artykule "Koniec wiata szwole¿era (GW 6-7/07-02) pisze: "Odk±d zaczê³a siê materializowaæ wizja Stalina jako g³ównego zwyciêzcy w wojnie, Naczelny Wódz coraz czê¶ciej zwraca³ siê do têpionych pi³sudczyków. Podczas swojej ostatniej wizyty na Bliskim Wschodzie kaza³ nawet zagraæ defiluj±cym oddzia³om "Pierwsz± Brygadê", a niewiele godzin przed mierci± - gdy polityka polska tkwi³a ju¿ w lepym zau³ku - poleci³ obecnemu w Gibraltarze Ludwikowi £ubieñskiemu zorganizowanie przerzutu b. ministra Becka z Rumunii do Londynu. Bli¿ej, niemal¿e pod rêk± znajdowa³ siê Wieniawa. (...) W marcu 1942 r. do Waszyngtonu przylecia³ Sikorski, szukaj±cy u Roosevelta wsparcie. Chodzi³y mu po g³owie ró¿ne pomys³y, niektóre równie diaboliczne jak naiwne. Straszenie aliantów, ¿e Polska zawrze separatystyczny pokój z Niemcami w lipcu 1941 roku przyjêto by wzruszeniem ramion, a rok, dwa pó¼niej mo¿e nawet z ulg±. (?) W toku tej wizyty Sikorski ci±gn±³ z Nowego Jorku Wieniawê. Nikt nie wie o czym rozmawiali w cztery oczy, ale obaj panowie nie ukrywali, ¿e osi±gnêli pe³ne porozumienie. D³ugoszowski otrzyma³ nominacjê na ambasadora w Hawanie. Stolica Kuby by³a wówczas jednym z nielicznych miejsc, gdzie na co dzieñ mogli siê spotykaæ przedstawiciele wszystkich walcz±cych pañstw."

Bazuj±c na takich przes³ankach ³atwo mo¿na ulec pokusie próby rekonstrukcji wydarzeñ w nastêpuj±cy sposób: Po ujawnieniu Katynia i sukcesach armii niemieckiej na wschodzie niew±tpliwie wiele osob zadawa³o sobie pytanie, kto jest wiêkszym wrogiem Polski - Rosja Sowiecka czy Niemcy. Do porozumienia z Niemcami d±¿y³ np. by³y sanacyjny premier Leon Koz³owski, który zdezerterowa³ z armii Andersa i przeszed³ przez liniê frontu na stronê niemieck±. Prawdopodobnie koncepcja podpisania odrêbnego pokoju z Niemcami, jako jedna z wielu mo¿liwoci, rozpatrywana by³a tak¿e przez Genera³a Sikorskiego... Polityk nie by³by bowiem prawdziwym politykiem gdyby nie rozwa¿y³ wszystkich ewentualnych wariantów postêpowania i rozwoju sytuacji, co nie znaczy wcale, ¿e musi je realizowaæ. Nie s±dzê, ¿eby Sikorski choæ przez chwilê traktowa³ tak± koncepcjê powa¿nie, ale oczywicie móg³ postawiæ pytanie - co by by³o, gdyby... Równoczenie w³adze niemieckie kokietuj± Polaków obietnicami utworzenia polskiego rz±du i Polski w niemieckiej strefie wp³ywów. (Podobn± koncepcjê mieli Rosjanie, ale im lepiej uda³o siê jej wykonanie.) Ostatnim posuniêciem Sikorskiego jest wezwanie Becka, rozwa¿anego przez Niemców jako kandydata na premiera, na konsultacje do Londynu. Alianci odbieraj± to jako kolejny dowód "polskiego spisku". Genera³ ginie, praktycznie na oczach sowieckiego ambasadora Majskiego, "przypadkowo obecnego" w Gibraltarze, tego samego Majskiego, z którym jeszcze tak niedawno Genera³ podpisa³ uk³ad Sikorski-Majski o przywróceniu stosunków dyplomatycznych miêdzy Polsk± a Rosj± Sowieck±. Ju¿ wczeniej zgin±³, jakoby mierci± samobójcz±, Genera³ Wieniawa D³ugoszowski, który móg³, ale nie musia³, mieæ kontakty w Niemcami w Hawanie.

Dla Anglików w ka¿dym razie Genera³ stanowi³ tylko k³opot. Utrudnia³ przecie¿ porozumienie z Rosjanami i "pokojowe" rozwi±zanie sprawy polskiej. Bez Genera³a mo¿liwy sta³ siê Teheran i Ja³ta, bez Genera³a by³ po prostu wiêty spokój i politycy daleko mniejszego formatu, którymi ³atwiej by³o manipulowaæ. Oczywicie nie wiadomo kto zabi³ Genera³a, ale niew±tpliwie Anglicy odetchnêli z ulg±. Niemcy natomiast wykorzystali sprawê propagandowo i og³osili Genera³a "ostatni± ofiar± Katynia". Czy Niemcy co wiedzieli, czy tylko bluffowali takimi kartami, jakie dostali w tym rozdaniu? Czy te¿ Genera³a zabili po prostu Niemcy organizuj±c to tak, aby podejrzenia spad³y na Anglików, a Anglicy zrêcznie zaaran¿owali "katastrofê", aby zniweczyæ plan niemiecki?

Jak wiêc by³o naprawdê? W "katastrofie" zgin±³ tak¿e Anglik - pu³kownik i pose³ do Izby Gmin Victor Cazalet... A mo¿e by³a to "tylko" katastrofa? Mo¿e nie trzeba wcale szukaæ sensacji i rozwa¿aæ koncepcji rzucaj±cych cieñ na osobê Genera³a - sugeruj±cych podjêcie rozmów z Niemcami? Ju¿ raz zrobili to Sowieci... Prawda niew±tpliwie jest gdzie ukryta w archiwach. Brytyjczycy niezbyt chêtnie udostêpniaj± dokumenty na temat mierci Genera³a i wiele lat up³ynie zanim wszystko wyjdzie na jaw, o ile w ogóle wyjdzie, o ile w ogóle to jeszcze kiedy bêdzie kogo interesowa³o. S± jeszcze archiwa niemieckie i rosyjskie, ale trzeba odwagi, aby zacz±æ szukaæ i jeszcze wiêkszej odwagi, aby nie zwa¿aj±c na konsekwencje og³osiæ to, co siê znajdzie. Kilka niejasnych sugestii to chyba za ma³o.To fakt, ¿e wszyscy w³aciwie s± tu podejrzani, a prawda mo¿e okazaæ siê bardzo niewygodna. Mo¿e wiêc komu przyjdzie do g³owy, aby nie przypominaæ 60 rocznicy mierci Genera³a na Gibraltarze. Mo¿e lepiej nie wywo³ywaæ wilka z lasu?

Krzysztof Mazowski


Przypisy:

Wielko¶æ cz³owieka tkwi nie w przeciwstawianiu siê spo³eczeñstwu, lecz w oparciu o nie i w wyra¿aniu swym dzia³aniem jego d±¿eñ w danej dobie. To jest istot± postaci Sikorskiego w prze³omowej chwili naszych dziejów: sta³ siê uosobieniem tego, co Naród czu³, co myla³, czego chcia³, o co walczy³. Kto pamiêta jak Kraj i ka¿dy cz³owiek w Kraju patrzy³ wówczas na Sikorskiego gdzie daleko na obczy¼nie
z uniesion± tam myl± pañstwow± i si³± zbrojn± polsk± - a jak On znowu¿ zapatrzony by³ zdala, codziennie i nieustannie, w dolê i wolê Kraju - wie, ¿e by³o tak jak mówiê: by³ wyrazicielem narodu..."

S³owa Prof. S. Stroñskiego o p. Generale Sikorskim. (Londyn, 4 lipca 1943)


Osobiste cile tajne Londyn, dnia 11 maja 1943

Pan Prezes Rady Ministrów
Genera³ W³adys³aw Sikorski
w miejscu.

Panie Generale, Od d³u¿szego czasu zamierza pan Genera³ udaæ siê na ¦rodkowy Wschód. Zamiar tej podró¿y wyp³ywa z Pañskiej troski o donios³e interesy pañstwowe, a w pierwszym rzêdzie o najliczniejsz± czê¶æ armii polskiej, skupion± na tamtym terenie.

W zwi±zku z sytuacj± armii naszej na Wschodzie by³oby niew±tpliwie po¿±dane przybycie na Wschód Naczelnego Wodza. Doceniamy ca³kowicie motywy, które Pana Genera³a sk³aniaj± do podjêcia jeszcze jednego uci±¿liwego lotu.
Nie mniej jednak po g³êbokim rozwa¿eniu ca³okszta³tu wi±¿±cych siê z t± zamierzon± podró¿± zagadnieñ, musimy uznaæ, ¿e jeszcze bardziej wa¿kie i donios³e z pañstwowego punktu widzenia wzglêdy przemawiaj± za zaniechaniem jej w obecnym czasie.

Przede wszystkim po³o¿enie polityczne jest obecnie tak powa¿ne i tylu niebezpieczeñstwami dla sprawy polskiej naje¿one, ¿e ca³kiem niemo¿liw± rzecz± jest nieobecno¶æ Prezesa Rady Ministrów nawet krótkotrwa³a, w siedzibie Rz±du. Pomimo naszych pojednawczych tendencji konflikt z Rosj± rozwija siê i doprowadziæ mo¿e do daleko id±cych decyzji miêdzynarodowych. Uznaj±c niezmiernie wa¿ne znaczenie dla sprawy polskiej orodka naszych Si³ Zbrojnych na Wschodzie, musimy jednak stwierdziæ z ca³ym naciskiem, ¿e decyduj±c± dla sprawy polskiej jest rola i stanowisko rz±du polskiego w Londynie. Tu jest punkt ciê¿koci sprawy polskiej, tu siê bêd± wa¿y³y losy narodu polskiego. To jest wiêc i najwa¿niejszy posterunek Pañski, Panie Generale: nie mo¿e go Pan opuszczaæ w tak szczególnie ciê¿kiej i odpowiedzialnej historycznej chwili.

Do tego ogólnego wzglêdu pozwalamy sobie dodaæ wzgl±d szczególny, nie mniej wa¿ki od poprzedniego. Wiadome jest, ¿e stan umys³ów czê¶ci uchod¼stwa polskiego na Wschodzie jest szczególnie podniecony zbrodnicz± agitacj± pewnych ¿ywio³ów i ¿e czyni tê podró¿ niebezpieczn± dla Pana Genera³a. Niewykluczon± by³aby te¿ prowokacja ze strony obcego mocarstwa.
Doskonale znana nam jest osobista odwaga Pana Genera³a, ale Jego osoba nale¿y do narodu polskiego, z ni± z³±czone s± losy sprawy polskiej w tej wojnie, a tych nie mo¿na na jakiekolwiek ryzyko nara¿aæ.

Dlatego gor±co apelujemy do Pana Genera³a, jako cz³onkowie rz±du i ludzie szczerze Mu oddani, by podró¿y na Wschód w obecnych warunkach zaniecha³, a w ka¿dym razie, by da³ nam mo¿no¶æ zajêcia w tej sprawie stanowiska na Radzie Ministrów.

Maj±c nadziejê, ¿e inni cz³onkowie rz±du podzielaj± nasz pogl±d w tej sprawie, s±dzimy, ¿e Pan Genera³ nie we¼mie nam za z³e, ¿e odpisy powy¿szego listu skierowujemy do ich r±k. £±czymy wyrazy g³êbokiego szacunku.

Wac³aw Komarnicki
Marian Seyda


Wed³ug ustaleñ Normana Daviesa dokumenty brytyjskiego wywiadu dotycz±ce tragedii w Gibraltarze spoczywaj± w Public Record Office w Kew pod Londynem w dwóch teczkach datowanych na rok 1943. Jedn± z nich, opatrzon± liczb± 25, odtajniono w 1968 roku (a wiêc zgodnie z normaln± pragmatyk± urzêdow± po up³ywie 25 lat). Na drugiej teczce widnieje adnotacja "+35", co oznacza, ¿e jej zawarto¶æ zostanie prawdopodobnie odtajniona w 2003 roku. Polski historyk Jacek Tybinka podaje natomiast, powo³uj±c siê na w³asn± kwerendê w PRO, ¿e wci±¿ s± niedostêpne dwie inne teczki dotycz±ce mierci Sikorskiego. Pierwsz±, o sygnaturze AIR 2/15113, zatrzymano w Ministerstwie Lotnictwa, choæ z jej ozna-czenia ("+25") wynika³oby, ¿e powinna zostaæ przekazana do archiwum w 1994 roku. Druga teczka (sygn. AIR 2/18812) zgodnie ze swym oznaczeniem mia³a zostaæ udostêpniona w tym roku... Wydarzeñ w Gibraltarze prawdopodobnie dotyczy tak¿e wci±¿ niedostêpna teczka brytyjskiego Ministerstwa Obrony (sygn. DEFE 24/71).
Jak czytamy w magazynie "Mówi± wieki", mimo wielokrotnych apeli strony polskiej w³adze brytyjskie odmawiaj± ujawnienia wszystkich materia³ów zwi±zanych z tragedi± w Gibraltarze. Co wiêcej, rz±d JKM odmawia zwrotu stronie polskiej wiêkszoci dokumentów pañstwowych odnalezionych przy gen. Sikorskim, nie t³umacz±c nawet, dlaczego przyw³aszczy³ sobie i przetrzyma³ przez ponad pó³ wieku cudz± w³asno¶æ.

Jaros³aw Valenta w artykule: "Gibraltar 1943: Czy prezydent Benesz oskar¿a³ Brytyjczyków", (Wiê¼, nr 7/ lipiec 1983) przytacza tezy Rolfa Hochhutha, autora sztuki "Soldaten", który w hamburskim dzienniku "Welt am Sonntag", nr. 1/5.I.1969 napisa³ "Benesz stwierdzi³ ju¿ w 1943 roku, ¿e to Winston Churchill zabi³ Sikorskiego. W swojej g³onej sztuce, powiêconej katastrofie Hochhuth mówi m.in. "Pilot, który prze¿y³, musi przysi±c: by³a to awaria maszyny. Oh, kto jednak daje wiarê temu, co mówi pilot, który jako jedyny z tuzina ludzi wydostaje siê ¿ywy z samolotu". (R. Hochhuth: "Soldaten", Hamburg 1967, str. 184). Hochhuth broni±c swoje tezy powo³ywa³ siê na pamiêtniki jugos³owiañskiego gen. Milovana Djilasa. Wed³ug relacji Djilasa Stalin nie stara³ siê ukrywaæ swego krytycznego stosunku i nieufnoci wobec Churchilla i Brytyjczyków. Stalin wed³ug relacji Djilasa . (M. Djilas: "Gesprache mit Stalin") kilkakrotnie powtarza³ ostrze¿enie by Jugos³owianie mieli siê na bacznoci przed brytyjsk± dwulicowoci± oraz przed Intelligence Service, by zwa¿ali szczególnie na Titê, na jego ¿ycie i bezpieczeñstwo. Ono to byli, stwierdzi³ Stalin wobec Djilasa, którzy zabili genera³a Sikorskiego w samolocie i potem samolot zatopili - nie ma dowodu, nie ma wiadka. Informacjê tak± Stalin otrzyma³ jakoby od prezydenta Benesza, ale nie jest wykluczone, ¿e po prostu chcia³ w ten sposób uwiarygodniæ swoj± opowie¶æ wobec rozmówcy...

 

Krzysztof Mazowski

 

 

Zobacz tak¿e:

www.relacjeonline.com