|

|
Tragedia
na Gibraltarze
2002.10.01 Relacje
Podobno nie by³o
¿adnego wypadku na Gibraltarze!
Liberator genera³a Sikorskiego
wystartowa³ bez przeszkód,
wzniós³ siê
do góry a potem ³agodnie
wodowa³ na morzu. Ton±³,
zgodnie z "zasadami sztuki" przez 8-10 minut. Lotnisko w Gibraltarze
jest bardzo trudne i takie niepowodzenia przy starcie zdarza³y
siê do¶æ
czêsto, tak czêsto,
¿e nawet przestano ju¿
zwracaæ na to uwagê.
Zreszt±, zwykle po takim
niefortunnym starcie i wodowaniu nie by³o
¿adnych ofiar tylko ¶miech
kolegów pilota.
|
Ka¿de
pokolenie pisze na nowo historiê
swojego narodu. Niekiedy nowa wersja odbiega do¶æ
daleko od poprzedniej... W serii artyku³ów
opublikowanych ostatnio przez polskie wydanie Newsweeka ich autor, Dariusz
Baliszewski, stawia np. tezê,
¿e genera³
Sikorski nie zgin±³ w katastrofie
na pok³adzie Liberatora, lecz
ju¿ wcze¶niej
na Gibraltarze, w pa³acu gubernatora:
"Jak s±dzê,
oko³o 16.30 stwierdzono, ¿e
Sikorski nie ¿yje. Nie ¿yli
te¿ inni cz³onkowie
polskiej ekipy. Zostali zabici w ³ó¿kach,
gdy spali lub odpoczywali w samej bieli¼nie.
Nikt nie wiedzia³, kto by³
sprawc±."
Wiele wersji
O samym wypadku i ¶mierci kr±¿y
wiele wersji. S± to relacje
osób obecnych wtedy w Gibraltarze, listy, meldunki. Wersje te ró¿ni±
siê jednak tak bardzo od siebie,
¿e warto siê
zastanowiæ, czy wrêcz
komu¶ nie zale¿a³o
na zaciemnieniu obrazu. Ot choæby
przytoczona w Newsweeku opowie¶æ
brytyjskich ¿o³nierzy,
którzy obserwowali start z pla¿y,
gdzie jakoby za¿ywali k±pieli
o godz. 23.30... Kto na Boga k±pie
siê w morzu tak pó¼no.
Na pewno nie Anglicy, którzy o tej porze powinni siedzieæ
w klimatyzowanej kantynie i popijaæ
whisky z lodem.
"Henry Carr, angielski sier¿ant,
który wcze¶niej na Skale wraz
ze swymi ¿o³nierzami
doliczy³ siê
dwudziestu kilku ludzi wsiadaj±cych
do samolotu, wobec przed³u¿aj±cego
siê w nieskoñczono¶æ
startu zaproponowa³ kolegom
k±piel w morzu. Zeszli na Catalina
Bay - w±ski pas piasku po wschodniej
stronie Ska³y. Tu stali siê
chyba najbli¿szymi ¶wiadkami
zdarzenia. W relacji Carra wielka maszyna, w pe³ni
sterowna, lec±c bardzo nisko,
po prostu "wpad³a do ka³u¿y",
czyli wodowa³a. Na ten widok
wszyscy zaczêli siê
¶miaæ
i ¿artowaæ
z nieudolno¶ci pilota. W tym,
co ogl±dali, nie by³o
nic tragicznego ani niezwyk³ego.
Podobne wypadki zdarza³y siê
na Gibraltarze czêsto - tutejsze
lotnisko nale¿a³o
do bardzo niebezpiecznych. Nikt w nich nie gin±³,
a nastêpnego dnia niefortunne
za³ogi stawa³y
siê obiektem ¿artów.
Zreszt± kilkadziesi±t
minut pó¼niej Carr i jego ¿o³nierze
rozmawiali z ¿ywym i ca³kowicie
zdrowym drugim pilotem, który o w³asnych
si³ach dop³yn±³
do pla¿y."(...)
"Zezwolenie na start otrzyma³em
o godz. 23.10 - zezna kilka dni pó¼niej
uratowany pilot kpt. Edward Prchal - i natychmiast wystartowa³em.
Wznios³em siê
w powietrze przy szybko¶ci 130
mil na godzinê. Kiedy osi±gn±³em
wysoko¶æ 150 stóp, odda³em
kolumnê sterownicy od siebie,
aby nabraæ szybko¶ci.
Po uzyskaniu prêdko¶ci
165 mil na godzinê chcia³em
wyci±gn±æ
samolot w górê przez ¶ci±gniêcie
kolumny sterow-nicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy
z ca³± pewno¶ci±
zablokowa³a siê.
(...) Nagle samolot zacz±³ zbli¿aæ
siê do powierzchni morza. Krzykn±³em
wówczas do za³ogi: L±dowanie
z uszkodzeniem samolotu i zamkn±³em
przepustnice ga¼ników. Samolot
natychmiast uderzy³ o powierzchniê
morza i wiêcej ju¿
nic nie pamiêtam".
...dwie niezale¿ne relacje oficerów
brytyjskich, którzy tego dnia pe³nili
s³u¿bê
na wie¿y kontroli lotów, nie
pozostawiaj± zdaniem Baliszewskiego
w±tpliwo¶ci:
samolot wzniós³ siê
co najwy¿ej na kilkadziesi±t
stóp (¶ledzili jego lot na wysoko¶ci
wzroku) i co wa¿niejsze, nie
uderzy³ w powierzchniê
morza, lecz ³agodnie na niej
l±dowa³.
Po czym - tu relacje s± zgodne
- ton±³ 6 do 8 minut, czyli
zgodnie ze wszystkimi znanymi regulaminami wodowania maszyny.
W jednym z programów TV Polonia "Rewizja nadzwyczajna" Dariusz
Baliszewski sugerowa³ jeszcze
niedawno, ¿e ¶mieræ
Genera³a by³a
na rêkê
Anglikom, dla których Sikorski stanowi³
przeszkodê w dogadaniu siê
z Rosjanam... Nie jest jednak chyba do koñca
przekonany o bezpo¶redniej winie
Anglików i w artykule w Newsweeku pisze: "Byæ
mo¿e analiza (...) dokumentów
przyniesie kiedy¶ tak¿e
odpowied¼ na pytanie, kto sta³
za t± zbrodni±
i kto jej dokona³. Anglicy,
jak siê zdaje, tego nie wiedzieli.
Na pewno to nie oni (i nie Rosjanie) zabili Sikorskiego. Natomiast na
pewno to oni zniszczyli i zmistyfikowali prawdê
o tym, co rzeczywi¶cie wydarzy³o
siê na Skale." Je¿eli
to nie "oni" i nie Rosjanie, to znaczy, ¿e
Niemcy? A mo¿e wrêcz
Polacy? Ostatecznie Baliszewski sugeruje do¶æ
operetkow± wersjê
wydarzeñ z Anglikami przebranymi
za Polaków, wsiadaj±cymi do
Liberatora...
Ciekawa jest natomiast hipoteza, sformu³owana
w innym miejscu i przez inne osoby, mówi±ca,
¿e zamach na genera³a
Sikorskiego by³ mo¿liwy
dziêki wspó³pracy
trzech wywiadów - sowieckiego, angielskiego i niemieckiego - dzia³aj±cych
w tym wypadku rêka w rêkê.
Pewnym ¶ladem w tej sprawie
mo¿e byæ
fakt, ¿e jedna z polskich ³±czniczek,
podró¿uj±cych
przez Gibraltar, dopiero w latach 60-tych dowiedzia³a
siê, ¿e
meldunki, które przekazywa³a
rezydentowi wywiadu brytyjskiego na Gibraltarze w istocie przekazywa³a
równolegle wywiadowi niemieckiemu... Natomiast wspó³praca
wywiadu brytyjskiego i sowieckiego by³a
w pewnych momentach tak ¶cis³a,
¿e jeszcze wiele lat po wojnie
Anglicy mieli k³opot z podwójnymi
agentami, co ujawnia szef MI5, Peter Wright, w swojej ksi±¿ce
"Spy catcher"
Kazimierz Pu¿ak, przewodnicz±cy
parlamentu Polski Podziemnej tak natomiast pisze w swoich wspomnieniach:
"Sikorski zgin±³ w Gibraltarze
w pocz±tku lipca. Oko³o
tego czasu, bo 30 czerwca wpad³
w rêce Gestapo komendant ZWZ
Grot. Te straszliwe dwa ciosy jednocze¶nie
przypieczêtowa³y
nasz los. Odt±d te¿
pustka wyra¼nie zaci±¿y³a
na naszych sprawach, mo¿e nie
tak mocno w kraju, ale na pewno rozstrzygaj±co
za granic±, gdy¿
da³a pole do precedensów. Okoliczno¶ci
tych dwóch spraw gin± w tajemnicy
dotychczas ca³kowicie niewyja¶nionej.
Ale nie ma zbrodni, która by siê
ukry³a. Przyjdzie jej czas na
pewno. Dwaj koronni ¶wiadkowie
mówi±: Retinger - szara eminencja
Sikorskiego - w kwietniu 1944 roku wyja¶ni³
mi podczas bytno¶ci w Warszawie
(przyby³ jako skoczek), ¿e
katastrofê spowodowa³a
aberracja ¶wiat³a
powsta³a z racji zachodz±cego
zmierzchu nad wod±. W zetkniêciu
horyzontu z oceanem powsta³y
jakoby dwa poziomy pu³apu i
dlatego pilot, straciwszy orientacjê
rzeczywistego horyzontu - wpad³
do morza. Tak± tezê
wykoncypowa³a komisja specjalna.
Od siebie Retinger nic nie dodawa³,
chocia¿ po katastrofie niezw³ocznie
przylecia³ na miejsce wypadku;
tote¿ ze zdziwie-niem przeczyta³em
kilkakrotnie w "Gazecie Ludowej" cytowane s³owa
Miko³ajczyka - szkoda, ¿e
tak pó¼no odkry³
tê tajemnicê,
która mu ci±¿y³a,
- ¿e sprawcami ¶mierci
Sikorskiego s± sanatorzy zagraniczni,
a drugi raz, ¿e w zwi±zku
z rebeli± Andersa Sikorski polecia³
na Bliski Wschód, no i w drodze powrotnej zgin±³
w katastrofie. Ta druga relacja odbiega jaskrawo od pierwszej. Czyli,
¿e Miko³ajczyk
jeszcze mniej mo¿e powiedzieæ
o samej katastrofie ani¿eli
p. Retinger, który sam ani s³owem
nie wspomnia³ o rzekomych aferach
rebelianckich gen. Andersa i jego kompanii. Swoj±
relacjê Retinger sk³ada³
wobec mnie (powtórnie), Olzy, Urbañskiego
i Grudziñskiego. O Andersie
wówczas nie by³o mowy ani s³owa."
Wersja Retingera wydaje siê
byæ jednak mocno naci±gniêta.
Liberator startowa³ przed pó³noc±,
a wiêc praktycznie po zmierzchu,
który w Hiszpanii nawet latem zapada wcze¶niej
ni¿ np. w Polsce. Opowiadanie
takiej historii Pu¿akowi, który
by³ najwy¿ej
nad Ba³tykiem, a o lotnictwie
mia³ jako urzêdnik
poczty s³abe pojêcie,
wydaje siê byæ
prób± opowiedzenia czegokolwiek,
co nosi pozory prawdopodobieñstwa.
Retinger uwa¿any by³
zreszt± przez polskie w³adze
podziemne za osobisto¶æ co najmniej
podejrzan±. Cytowany ju¿
Baliszewski, w kolejnym programie "Rewizja nadzwyczajna" nadanym
w lipcu tego roku, mówi wrêcz
o wyroku ¶mierci na Retingera
wydanym przez polskie podziemie . Wyrok mia³
zostaæ zakomunikowany grupie
egzekucyjnej przez p³k. Iranka-Osmeckiego.
Pu¿ak, sprawuj±cy
najwy¿sz±
funkcjê cywiln±
w ramach struktur Polski Podziemnej nic nie wspomina o rzekomym wyroku,
a Bór Komorowski wspomina tylko raz postaæ
Józefa Retingera przy okazji akcji "Most" z 25 lipca 1944, gdzie
Retinger odlatuj±cy do Londynu
wraz z kandydatem na prezydenta Tomaszem Arciszewskim wymieniany jest
jako "specjalny emisariusz rz±dowy".
O operetkowym wyroku na Retingera pisze natomiast Józef Mackiewicz w ksi±¿ce
"Nie trzeba g³o¶no
mówiæ". Czy¿by
polskie podziemie chcia³o wykonaæ
wyrok ¶mierci na "specjalnym
emisariuszu rz±dowym" w³asnego
rz±du? Czy mo¿e
taki wyrok ¶mierci chciano te¿
wykonaæ i wykonano na Sikorskim?
Tadeusz Bór Komorowski tak pisze w swoich wspomnie-niach: "W cztery
dni po aresztowaniu Roweckiego spotka³
nas drugi cios: Gen. Sikorski zgin±³
tragicznie w Gibraltarze. Niemcy z triumfem rozg³osili
tê wiadomo¶æ
g³o¶nikami
po ulicach. Us³ysza³em
j±, id±c
przez miasto. Wra¿enie by³o
olbrzymie. Doko³a g³o¶ników
zbiera³y siê
t³umy wstrz±¶niêtych
g³êboko ludzi. Niektórzy p³akali.
Sikorski mia³ olbrzymi mir i
autorytet w kraju w szerokich warstwach spo³eczeñstwa.
Ufano mu i uwa¿ano go za tego,
który wyprowadzi naród z wszystkich trudno¶ci
na wolno¶æ. Cze¶æ,
jak± go otaczano, by³a
jedn± z podstaw wiary w lepsz±
przysz³o¶æ
naszego kraju. W niespe³na tydzieñ
straci³a Polska dwu wybitnych
przywódców: jeden z nich znany by³
ca³emu ¶wiatu,
nazwisko drugiego okrywa³a tajemnica
konspiracji."
Oczy¶ciæ
przedpole dla polskich komunistów
Czy eliminacja dwóch czo³owych
przywódców polskich w jednym czasie by³a
przypadkiem? S±dzê,
¿e nie, ¿e
stanowi³o to oczyszczenie pola
dla "nowych przywódców" Polski, szykuj±cych
siê do wkroczenia do naszego
kraju od Wschodu, co wskazywa³oby,
kto zyskuje tu najwiêcej...
Spadanie po równi pochy³ej zaczê³o
siê jednak wcze¶niej:
13-04.1943 roku radio niemieckie donios³o
o wykryciu masowych grobów polskich w lasku katyñskim
pod Smoleñskiem, oskar¿aj±c
o zbrodniê w³adze
radzieckie. 15-04.1943 Radzieckie Biuro Informacyjnie zareagowa³o
komunikatem stwierdzaj±cym,
¿e " goebbelsowscy oszczercy
usi³uj±
(...) za pomoc± k³amstw
i oskar¿eñ
zataiæ krwaw±
zbrodniê hitlerowskich zabójców"
i t³umacz±c,
i¿ polscy jeñcy
wojenni zatrudnieni przy robotach na zachód od Smoleñska
wpadli w rêce niemieckie w lecie
1941 r. i zostali wówczas wymordowani. Zwrócenie siê
rz±du Sikorskiego do Miêdzynarodowego
Czerwonego Krzy¿a z pro¶b±
z zbadanie sprawy sowieci potraktowali jako dowód, ¿e
miêdzy "wrogiem aliantów
Hitlerem i rz±dem pana Sikorskiego
istnieje kontakt i zmowa w prowadzeniu (...) wrogiej kampanii". (Cytat
z: Andrzej Albrecht "Najnowsza Historia Polski".) W nocy z 25
na 26 kwietnia 1943 Mo³otow
wrêczy³
amb. Romerowi notê o zerwaniu
przez Kreml stosunków z Rz±dem
RP...
Stalin sugerowa³ nastêpnie
w depeszy do premiera Churchilla, ¿e
Wielka Brytania i USA "ulepsz±"
teraz sk³ad obecnego rz±du
polskiego, daj±c do zrozumienia,
¿e w obecnej sytuacji rz±d
gen. Sikorskiego ma ma³e szanse
na objêcie w³adzy
w Polsce po wojnie. Takim "lepszym" kandydatem na szefa polskiego
rz±du okaza³
siê ostatecznie przeciwnik polityki
Sikorskiego - Miko³ajczyk, zatwierdzony
przez Stalina jako mo¿liwy kandydat
do politycznej podró¿y do Polski
po "wyzwoleniu" przez Armiê
Czerwon±. Kazimierz Pu¿ak
pisze, ¿e dla Miko³ajczyka
najwa¿nieszej by³o
"schrupanie" Sikorskiego. "Dochodzi³o
miêdzy nimi do takich scycji
na radzie ministrów, ¿e walono
sobie pod nos piê¶ciami (Sikorski-Miko³ajczyk)."
Ostatnia ofiara Katynia?
"Ulepszanie" polskiego rz±du
i oczyszczanie przedpola dla prosowieckich kolaborantów przybra³o
jak widaæ do¶æ
dramatyczny obrót. Wygl±da na
to, ¿e na zmianach polskich
w³adz najmniej zale¿a³o
Niemcom, którzy mo¿e nawet liczyli
na zawarcie z Polsk± odrêbnego
pokoju, wykorzystuj±c sprawê
katyñsk±.
Grot Rowecki zosta³ wydany Niemcom
przez Polaków, pracuj±cych byæ
mo¿e dla jednego z zainteresowanych
wywiadów. Jedna z zamieszanych w sprawê
osób mieszka³a potem w Londynie,
a Anglicy odmówili jej wydania w³adzom
PRL.
Jak pisze Dariusz Baliszewski - w Kairze w ostatnich dniach podró¿y
przed odlotem na Gibraltar - Sikorski przyjmowa³
i rewizytowa³ miejscowe osobisto¶ci.
Spotka³ siê
m.in. z lordem Moyne’em, brytyjskim zastêpc±
ministra ds. Wschodu (rok pó¼niej
jego rozmówca zginie w zamachu zorganizowanym przez tzw. Grupê
Sterna, ¿ydowsk±
organizacjê terrorystyczn±).
Zapoznawa³ siê
tak¿e z tre¶ci±
depesz z Warszawy i Londynu, które donosi³y
m.in. o zamachu na jego ¿ycie
w Bagdadzie, zorganizowanym przez sowieckiego agenta (w tym momencie musia³
siê gorzko u¶miechn±æ),
a tak¿e o niemieckich planach
powo³ania polskiego rz±du
kolaboracyjnego z by³ym premie-rem
Koz³owskim lub by³ym
ministrem Beckiem na czele. Wszystko, co w tych dniach robi³
i planowa³ Sikorski, otacza³a
atmosfera najg³êbszej tajemnicy
- tak g³êbokiej, ¿e
polskie archiwa nie zachowa³y
¿adnych dokumentów z kairskiej
wizyty. Prof. Janusz Zawodny zanotowa³
znamienn± wypo-wied¼
Ludomira Rayskiego, jednej z najciekawszych polskich postaci tej wojny,
genera³a, który zrezygnowa³
ze stopnia, by walczyæ w RAF-ie
jako zwyk³y pilot. "Sikorski,
mówi±c otwarcie, by³
agentem niemieckim od czasu legionów. Co¶
tam robi³ na Middle East i Churchill
wykoñczy³
go. Obawiano siê, ¿e
Sikorski móg³ byæ
po¶rednikiem miêdzy
Niemcami, Rosj± i Afryk±".
Na pytanie prof. Zawodnego, czy ¿yczy
sobie autoryzacji wywiadu, gen. Rayski odpowiedzia³:
"Nie. To wszystko, co powiedzia³em,
mo¿e byæ
udokumentowane. Jak czego¶ nie
wiem na pewno, to nie mówiê".
Dokumentów jednak nie ma. Pozostaje tylko pos±dzenie
rzucaj±ce cieñ
na legendê Genera³a.
(Zwraca na to uwagê tak¿e
prof. A. Garlicki w Polityce z 3 sierpnia 2002.)
Leszek Moczulski w artykule "Koniec ¶wiata
szwole¿era (GW 6-7/07-02) pisze:
"Odk±d zaczê³a
siê materializowaæ
wizja Stalina jako g³ównego
zwyciêzcy w wojnie, Naczelny
Wódz coraz czê¶ciej zwraca³
siê do têpionych
pi³sudczyków. Podczas swojej
ostatniej wizyty na Bliskim Wschodzie kaza³
nawet zagraæ defiluj±cym
oddzia³om "Pierwsz±
Brygadê", a niewiele godzin
przed ¶mierci±
- gdy polityka polska tkwi³a
ju¿ w ¶lepym
zau³ku - poleci³
obecnemu w Gibraltarze Ludwikowi £ubieñskiemu
zorganizowanie przerzutu b. ministra Becka z Rumunii do Londynu. Bli¿ej,
niemal¿e pod rêk±
znajdowa³ siê
Wieniawa. (...) W marcu 1942 r. do Waszyngtonu przylecia³
Sikorski, szukaj±cy u Roosevelta
wsparcie. Chodzi³y mu po g³owie
ró¿ne pomys³y,
niektóre równie diaboliczne jak naiwne. Straszenie aliantów, ¿e
Polska zawrze separatystyczny pokój z Niemcami w lipcu 1941 roku przyjêto
by wzruszeniem ramion, a rok, dwa pó¼niej
mo¿e nawet z ulg±.
(?) W toku tej wizyty Sikorski ¶ci±gn±³
z Nowego Jorku Wieniawê. Nikt
nie wie o czym rozmawiali w cztery oczy, ale obaj panowie nie ukrywali,
¿e osi±gnêli
pe³ne porozumienie. D³ugoszowski
otrzyma³ nominacjê
na ambasadora w Hawanie. Stolica Kuby by³a
wówczas jednym z nielicznych miejsc, gdzie na co dzieñ
mogli siê spotykaæ
przedstawiciele wszystkich walcz±cych
pañstw."
Bazuj±c na takich przes³ankach
³atwo mo¿na
ulec pokusie próby rekonstrukcji wydarzeñ
w nastêpuj±cy
sposób: Po ujawnieniu Katynia i sukcesach armii niemieckiej na wschodzie
niew±tpliwie wiele osob zadawa³o
sobie pytanie, kto jest wiêkszym
wrogiem Polski - Rosja Sowiecka czy Niemcy. Do porozumienia z Niemcami
d±¿y³
np. by³y sanacyjny premier Leon
Koz³owski, który zdezerterowa³
z armii Andersa i przeszed³
przez liniê frontu na stronê
niemieck±. Prawdopodobnie koncepcja
podpisania odrêbnego pokoju
z Niemcami, jako jedna z wielu mo¿liwo¶ci,
rozpatrywana by³a tak¿e
przez Genera³a Sikorskiego...
Polityk nie by³by bowiem prawdziwym
politykiem gdyby nie rozwa¿y³
wszystkich ewentualnych wariantów postêpowania
i rozwoju sytuacji, co nie znaczy wcale, ¿e
musi je realizowaæ. Nie s±dzê,
¿eby Sikorski choæ
przez chwilê traktowa³
tak± koncepcjê
powa¿nie, ale oczywi¶cie
móg³ postawiæ
pytanie - co by by³o, gdyby...
Równocze¶nie w³adze
niemieckie kokietuj± Polaków
obietnicami utworzenia polskiego rz±du
i Polski w niemieckiej strefie wp³ywów.
(Podobn± koncepcjê
mieli Rosjanie, ale im lepiej uda³o
siê jej wykonanie.) Ostatnim
posuniêciem Sikorskiego jest
wezwanie Becka, rozwa¿anego
przez Niemców jako kandydata na premiera, na konsultacje do Londynu. Alianci
odbieraj± to jako kolejny dowód
"polskiego spisku". Genera³
ginie, praktycznie na oczach sowieckiego ambasadora Majskiego, "przypadkowo
obecnego" w Gibraltarze, tego samego Majskiego, z którym jeszcze
tak niedawno Genera³ podpisa³
uk³ad Sikorski-Majski o przywróceniu
stosunków dyplomatycznych miêdzy
Polsk± a Rosj±
Sowieck±. Ju¿
wcze¶niej zgin±³,
jakoby ¶mierci±
samobójcz±, Genera³
Wieniawa D³ugoszowski, który
móg³, ale nie musia³,
mieæ kontakty w Niemcami w Hawanie.
Dla Anglików w ka¿dym razie
Genera³ stanowi³
tylko k³opot. Utrudnia³
przecie¿ porozumienie z Rosjanami
i "pokojowe" rozwi±zanie
sprawy polskiej. Bez Genera³a
mo¿liwy sta³
siê Teheran i Ja³ta,
bez Genera³a by³
po prostu ¶wiêty
spokój i politycy daleko mniejszego formatu, którymi ³atwiej
by³o manipulowaæ.
Oczywi¶cie nie wiadomo kto zabi³
Genera³a, ale niew±tpliwie
Anglicy odetchnêli z ulg±.
Niemcy natomiast wykorzystali sprawê
propagandowo i og³osili Genera³a
"ostatni± ofiar±
Katynia". Czy Niemcy co¶
wiedzieli, czy tylko bluffowali takimi kartami, jakie dostali w tym rozdaniu?
Czy te¿ Genera³a
zabili po prostu Niemcy organizuj±c
to tak, aby podejrzenia spad³y
na Anglików, a Anglicy zrêcznie
zaaran¿owali "katastrofê",
aby zniweczyæ plan niemiecki?
Jak wiêc by³o
naprawdê? W "katastrofie"
zgin±³ tak¿e
Anglik - pu³kownik i pose³
do Izby Gmin Victor Cazalet... A mo¿e
by³a to "tylko" katastrofa?
Mo¿e nie trzeba wcale szukaæ
sensacji i rozwa¿aæ
koncepcji rzucaj±cych cieñ
na osobê Genera³a
- sugeruj±cych podjêcie
rozmów z Niemcami? Ju¿ raz zrobili
to Sowieci... Prawda niew±tpliwie
jest gdzie¶ ukryta w archiwach.
Brytyjczycy niezbyt chêtnie
udostêpniaj±
dokumenty na temat ¶mierci Genera³a
i wiele lat up³ynie zanim wszystko
wyjdzie na jaw, o ile w ogóle wyjdzie, o ile w ogóle to jeszcze kiedy¶
bêdzie kogo¶
interesowa³o. S±
jeszcze archiwa niemieckie i rosyjskie, ale trzeba odwagi, aby zacz±æ
szukaæ i jeszcze wiêkszej
odwagi, aby nie zwa¿aj±c
na konsekwencje og³osiæ
to, co siê znajdzie. Kilka niejasnych
sugestii to chyba za ma³o.To
fakt, ¿e wszyscy w³a¶ciwie
s± tu podejrzani, a prawda mo¿e
okazaæ siê
bardzo niewygodna. Mo¿e wiêc
komu¶ przyjdzie do g³owy,
aby nie przypominaæ 60 rocznicy
¶mierci Genera³a
na Gibraltarze. Mo¿e lepiej
nie wywo³ywaæ
wilka z lasu?
Krzysztof Mazowski
Przypisy:
Wielko¶æ cz³owieka
tkwi nie w przeciwstawianiu siê
spo³eczeñstwu,
lecz w oparciu o nie i w wyra¿aniu
swym dzia³aniem jego d±¿eñ
w danej dobie. To jest istot±
postaci Sikorskiego w prze³omowej
chwili naszych dziejów: sta³
siê uosobieniem tego, co Naród
czu³, co my¶la³,
czego chcia³, o co walczy³.
Kto pamiêta jak Kraj i ka¿dy
cz³owiek w Kraju patrzy³
wówczas na Sikorskiego gdzie¶
daleko na obczy¼nie
z uniesion± tam my¶l±
pañstwow±
i si³± zbrojn±
polsk± - a jak On znowu¿
zapatrzony by³ zdala, codziennie
i nieustannie, w dolê i wolê
Kraju - wie, ¿e by³o
tak jak mówiê: by³
wyrazicielem narodu..."
S³owa Prof. S. Stroñskiego
o ¶p. Generale Sikorskim. (Londyn,
4 lipca 1943)
Osobiste ¶ci¶le
tajne Londyn, dnia 11 maja 1943
Pan Prezes Rady Ministrów
Genera³ W³adys³aw
Sikorski
w miejscu.
Panie Generale, Od d³u¿szego
czasu zamierza pan Genera³ udaæ
siê na ¦rodkowy
Wschód. Zamiar tej podró¿y wyp³ywa
z Pañskiej troski o donios³e
interesy pañstwowe, a w pierwszym
rzêdzie o najliczniejsz±
czê¶æ armii polskiej, skupion±
na tamtym terenie.
W zwi±zku z sytuacj±
armii naszej na Wschodzie by³oby
niew±tpliwie po¿±dane
przybycie na Wschód Naczelnego Wodza. Doceniamy ca³kowicie
motywy, które Pana Genera³a
sk³aniaj±
do podjêcia jeszcze jednego
uci±¿liwego lotu.
Nie mniej jednak po g³êbokim
rozwa¿eniu ca³okszta³tu
wi±¿±cych siê
z t± zamierzon±
podró¿± zagadnieñ,
musimy uznaæ, ¿e
jeszcze bardziej wa¿kie i donios³e
z pañstwowego punktu widzenia
wzglêdy przemawiaj±
za zaniechaniem jej w obecnym czasie.
Przede wszystkim po³o¿enie
polityczne jest obecnie tak powa¿ne
i tylu niebezpieczeñstwami dla
sprawy polskiej naje¿one, ¿e
ca³kiem niemo¿liw±
rzecz± jest nieobecno¶æ
Prezesa Rady Ministrów nawet krótkotrwa³a,
w siedzibie Rz±du. Pomimo naszych
pojednawczych tendencji konflikt z Rosj±
rozwija siê i doprowadziæ
mo¿e do daleko id±cych
decyzji miêdzynarodowych. Uznaj±c
niezmiernie wa¿ne znaczenie
dla sprawy polskiej o¶rodka
naszych Si³ Zbrojnych na Wschodzie,
musimy jednak stwierdziæ z ca³ym
naciskiem, ¿e decyduj±c±
dla sprawy polskiej jest rola i stanowisko rz±du
polskiego w Londynie. Tu jest punkt ciê¿ko¶ci
sprawy polskiej, tu siê bêd±
wa¿y³y
losy narodu polskiego. To jest wiêc
i najwa¿niejszy posterunek Pañski,
Panie Generale: nie mo¿e go
Pan opuszczaæ w tak szczególnie
ciê¿kiej i odpowiedzialnej historycznej
chwili.
Do tego ogólnego wzglêdu pozwalamy
sobie dodaæ wzgl±d
szczególny, nie mniej wa¿ki
od poprzedniego. Wiadome jest, ¿e
stan umys³ów czê¶ci
uchod¼stwa polskiego na Wschodzie
jest szczególnie podniecony zbrodnicz±
agitacj± pewnych ¿ywio³ów
i ¿e czyni tê
podró¿ niebezpieczn±
dla Pana Genera³a. Niewykluczon±
by³aby te¿
prowokacja ze strony obcego mocarstwa.
Doskonale znana nam jest osobista odwaga Pana Genera³a,
ale Jego osoba nale¿y do narodu
polskiego, z ni± z³±czone
s± losy sprawy polskiej w tej
wojnie, a tych nie mo¿na na
jakiekolwiek ryzyko nara¿aæ.
Dlatego gor±co apelujemy do
Pana Genera³a, jako cz³onkowie
rz±du i ludzie szczerze Mu oddani,
by podró¿y na Wschód w obecnych
warunkach zaniecha³, a w ka¿dym
razie, by da³ nam mo¿no¶æ
zajêcia w tej sprawie stanowiska
na Radzie Ministrów.
Maj±c nadziejê,
¿e inni cz³onkowie
rz±du podzielaj±
nasz pogl±d w tej sprawie, s±dzimy,
¿e Pan Genera³
nie we¼mie nam za z³e,
¿e odpisy powy¿szego
listu skierowujemy do ich r±k.
£±czymy wyrazy g³êbokiego
szacunku.
Wac³aw Komarnicki
Marian Seyda
Wed³ug ustaleñ
Normana Daviesa dokumenty brytyjskiego wywiadu dotycz±ce
tragedii w Gibraltarze spoczywaj±
w Public Record Office w Kew pod Londynem w dwóch teczkach datowanych
na rok 1943. Jedn± z nich, opatrzon±
liczb± 25, odtajniono w 1968
roku (a wiêc zgodnie z normaln±
pragmatyk± urzêdow±
po up³ywie 25 lat). Na drugiej
teczce widnieje adnotacja "+35", co oznacza, ¿e
jej zawarto¶æ zostanie prawdopodobnie
odtajniona w 2003 roku. Polski historyk Jacek Tybinka podaje natomiast,
powo³uj±c
siê na w³asn±
kwerendê w PRO, ¿e
wci±¿ s±
niedostêpne dwie inne teczki
dotycz±ce ¶mierci
Sikorskiego. Pierwsz±, o sygnaturze
AIR 2/15113, zatrzymano w Ministerstwie Lotnictwa, choæ
z jej ozna-czenia ("+25") wynika³oby,
¿e powinna zostaæ
przekazana do archiwum w 1994 roku. Druga teczka (sygn. AIR 2/18812) zgodnie
ze swym oznaczeniem mia³a zostaæ
udostêpniona w tym roku... Wydarzeñ
w Gibraltarze prawdopodobnie dotyczy tak¿e
wci±¿ niedostêpna
teczka brytyjskiego Ministerstwa Obrony (sygn. DEFE 24/71).
Jak czytamy w magazynie "Mówi±
wieki", mimo wielokrotnych apeli strony polskiej w³adze
brytyjskie odmawiaj± ujawnienia
wszystkich materia³ów zwi±zanych
z tragedi± w Gibraltarze. Co
wiêcej, rz±d
JKM odmawia zwrotu stronie polskiej wiêkszo¶ci
dokumentów pañstwowych odnalezionych
przy gen. Sikorskim, nie t³umacz±c
nawet, dlaczego przyw³aszczy³
sobie i przetrzyma³ przez ponad
pó³ wieku cudz±
w³asno¶æ.
Jaros³aw Valenta w artykule:
"Gibraltar 1943: Czy prezydent Benesz oskar¿a³
Brytyjczyków", (Wiê¼, nr
7/ lipiec 1983) przytacza tezy Rolfa Hochhutha, autora sztuki "Soldaten",
który w hamburskim dzienniku "Welt am Sonntag", nr. 1/5.I.1969
napisa³ "Benesz stwierdzi³
ju¿ w 1943 roku, ¿e
to Winston Churchill zabi³ Sikorskiego.
W swojej g³o¶nej
sztuce, po¶wiêconej
katastrofie Hochhuth mówi m.in. "Pilot, który prze¿y³,
musi przysi±c: by³a
to awaria maszyny. Oh, kto jednak daje wiarê
temu, co mówi pilot, który jako jedyny z tuzina ludzi wydostaje siê
¿ywy z samolotu". (R. Hochhuth:
"Soldaten", Hamburg 1967, str. 184). Hochhuth broni±c
swoje tezy powo³ywa³
siê na pamiêtniki
jugos³owiañskiego
gen. Milovana Djilasa. Wed³ug
relacji Djilasa Stalin nie stara³
siê ukrywaæ
swego krytycznego stosunku i nieufno¶ci
wobec Churchilla i Brytyjczyków. Stalin wed³ug
relacji Djilasa . (M. Djilas: "Gesprache mit Stalin") kilkakrotnie
powtarza³ ostrze¿enie
by Jugos³owianie mieli siê
na baczno¶ci przed brytyjsk±
dwulicowo¶ci±
oraz przed Intelligence Service, by zwa¿ali
szczególnie na Titê, na jego
¿ycie i bezpieczeñstwo.
Ono to byli, stwierdzi³ Stalin
wobec Djilasa, którzy zabili genera³a
Sikorskiego w samolocie i potem samolot zatopili - nie ma dowodu, nie
ma ¶wiadka. Informacjê
tak± Stalin otrzyma³
jakoby od prezydenta Benesza, ale nie jest wykluczone, ¿e
po prostu chcia³ w ten sposób
uwiarygodniæ swoj±
opowie¶æ wobec rozmówcy...
Krzysztof Mazowski
Zobacz tak¿e:
www.relacjeonline.com
|