2 maja obchodzi siê w Polsce - po raz pierwszy po wojnie - Dzieñ Polonii i Polaków za Granic±. Symboliczne wiêto ma byæ wiadectwem zwi±zków kraju z polsk± diaspor±, o której przypominamy sobie, gdy potrzebujemy jej pomocy, albo gdy który Polonus wejdzie w polityczna szkodê i donosz± o tym wiatowe media.

 

W artykule 6 (pkt. 2) Konstytucja RP stwierdza: "Rzeczpospolita Polska udziela pomocy Polakom zamieszka³ym za granic± w zachowaniu ich zwi±zków z narodowym dziedzictwem kulturalnym". Konstytucja jednak nie daje ¿adnych recept, jak zwi±zki Polaków zagranicznych z krajem utrwalaæ i na czym pomoc pañstwa ma polegaæ. Ma to swoje liczne konsekwencje i wywo³uje mnóstwo k³opotów. Trudno zreszt± ukuæ jedn± receptê na relacje z kilkunastomilionow± (od 15 do 17, a mo¿e nawet - 19 milionów?) diaspor±, rozrzucon± od W³adywostoku po Alaskê, od Norwegii po RPA.


Co to jest - Polonia?

Po pierwsze, nie wiadomo w³aciwie, co to ta Polonia jest. Nie ma jednolitej definicji, która przy pomocy ostrych kryteriów pozwala³aby kogo do Polonii zaliczyæ, a kogo innego z jej szeregów wykluczyæ. Intuicyjnie zaliczamy do Polonii dawnych emigrantów, którzy od lat mieszkaj± i pracuj± za granic±, niezale¿nie od powodów, które sk³oni³y ich b±d¼ zmusi³y do wyjazdu i osiedlenia siê daleko od Polski. Za Poloniê uznaje siê tak¿e tych obywateli obcych pañstw, których rodzice, a nawet - dziadkowie zamieszkali z dala od kraju.

 

Wród Polonii znajdzie siê wiêc - jeli tylko tymi kryteriami siê pos³u¿yæ - i Jan Nowak-Jeziorañski, ale i Zbigniew Brzeziñski, a tak¿e - Edward Moskal. Polonusem bêdzie zatem Czes³aw Mi³osz i Stanis³aw Barañczak, Dariusz Michalczewski i Edward Obia³a. By³ tak¿e Gustaw Herling-Grudziñski i Józef Czapski. Jest te¿ p³k Ryszard Kukliñski oraz prezydent Ryszard Kaczorowski. Proste, nieprawda¿?

 

Czy do Polonii zaliczyæ jednak tych Polaków, mieszkaj±cych za granic±, od których po prostu granica siê oddali³a, zostawiaj±c ich dom na terenie obcego pañstwa? Setki tysiêcy Polaków ¿yje na Litwie, Bia³orusi i Ukrainie. Nie mówi±c o wysiedlonych si³± do Kazachstanu, Turkmenistanu czy na Syberiê. Polski parlament, ustanawiaj±c komisjê sejmow± "do spraw Polonii i Polaków za granic±" w poprzednich kadencjach zdecydowa³ jednoznacznie: oni s± te¿ Poloni± i jaka pomoc oraz opieka pañstwa polskiego im siê nale¿y.

 

Jednak Polonia to twór daleko bardziej skomplikowany, z³o¿ony i niejednolity. W zale¿noci od kraju, w którym mieszkaj±, od pokolenia, które za granic± ¿yje, od poczucia swoich zwi±zków z krajem rodacy maj± inne wobec Polski i jej w³adz oczekiwania.

Polacy z Kazachstanu chcieliby zwyczajnie do kraju wróciæ. Polonusi z Kanady koñcz±c odwiedziny u rodziny w £om¿y, nie mieæ ¿adnych problemów na Okêciu, gdzie stra¿ graniczna - widz±c polskie nazwisko - ¿±da polskiego paszportu. A Polacy z Litwy znów pragn± mieæ polskie podrêczniki do nauki jêzyka i poczucie traktowania przez w³adze litewskie takiego, jakie ma mniejszo¶æ litewska w Polsce. Problemy Polaków w USA s± zupe³nie innej natury, ni¿ problemy naszych rodaków w Niemczech.

³nocna Ameryka to kontynent samych imigrantów, przybysze z Polski nie s± tam inni ni¿ Irlandczycy, w Niemczech za sk³ócone organizacje polonijne utrudniaj± kontakt z miejscowymi w³adzami, które czuj± siê zwolnione z finansowania dzia³alnoci polskiej grupy etnicznej, która domaga siê, by uznaæ j± za etniczn± mniejszo¶æ.

 

Najwiêkszy jednak k³opot z Polakami mieszkaj±cymi za granic± maj± w³adze krajowe. Widaæ to zw³aszcza na przyk³adzie konfliktów, jakie ostatnio oddali³y wiele rodowisk polonijnych od kraju.

 

Roman ¦migielski z Danii, sekretarz Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, uj±³ relacje miêdzy Poloni± i krajem w ten sposób: "Mamy ogólne odczucie, ¿e Polonia jest traktowana przez Kraj (w³adze, czyli rz±d i Sejm - Senat ró¿ni siê tutaj od pozosta³ych) jako pi±te ko³o u wozu - potrzebne tylko wtedy, gdy jedno z pozosta³ych kó³ siê zepsuje (vide powodzie, akcje humanitarne itp.)." Za prezes Australijskiej Rady Organizacji Polonijnych, Janusz Rygielski uwa¿a, ¿e "Przez kilkadziesi±t lat traktowano Poloniê na Zachodzie jako zbiór renegatów i oportunistów, nie dostrzegaj±c Polaków na Wschodzie. Po 1989 r. oficjalnie uznano Polonie. Nie uwzglêdniono jednak w planach rekonstrukcji pañstwa wykorzystania kwalifikacji oraz dowiadczenia Polaków z zagranicy w tworzeniu nowej polskiej rzeczywistoci, czyli demokracji i wolnego rynku. Ci, którzy wrócili, to na ogó³ fachowcy zatrudnieni w firmach zagranicznych oraz drobni producenci. Nie pomylano równie¿ o tym, aby nowe stosunki z Poloni± budowaæ na zasadach partnerskich. Polonia, owszem, jest protekcjonalnie poklepywana, czasem prawi siê jej komplementy, ale dzia³ania w³adz polskich nie dotykaj± istoty sprawy."

 

Paszport Polonusa

Wed³ug polskiego prawa obywatelem polskim jest osoba urodzona z polskich (polskie obywatelstwo maj±cych) rodziców. Polak zatem rodzi siê z nadan± mu przynale¿noci± pañstwow±, niezale¿nie od tego, w jakim kraju odbêd± siê narodziny. Obywatelem polskim jest, zatem np. Zbigniew Brzeziñski, a jakby siê uprzeæ i traktowaæ przepisy a la lettre, to tak¿e Edward Moskal.

Ta zasada ma swoje rozliczne konsekwencje, o których mówi± odwiedzaj±cy ojczyznê Polonusi. Skar¿± siê, ¿e s± przepytywani przez polsk± stra¿ graniczn±, szczególnie, gdy kto nosi typowo polskie nazwisko. Bywa, ¿e od osób z podwójnym obywatelstwem nieoczekiwanie ¿±da siê odbycia s³u¿by wojskowej w Polsce.

 

Od wielu miesiêcy rodowiska polonijne w USA prowadz± kampaniê wysy³ania do polskich w³adz listów z ¿±daniem uznania prawnego obywatelstw krajów sta³ego zamieszkania ³±cznie z prawem do ochrony konsularnej tych krajów w czasie przebywania na terytorium RP; u³atwienia Polakom ze Wschodu w nabywaniu b±d¼ przywracaniu polskiego obywatelstwa; znacznego uproszczenia procedury jego zrzekania siê (w tej chwili wymaga to przedk³adania licznych, uwierzytelnionych dokumentów,); zniesienia automatycznego nabywaniu obywatelstwa polskiego dla dzieci urodzonych i mieszkaj±cych na sta³e poza granicami RP i posiadaj±cych inne obywatelstwa.

 

Od 1962 roku obowi±zuje wci±¿ ta sama ustawa o obywatelstwie. Parlament po raz kolejny rozpocz±³ pracê nad projektem nowej ustawy, zaprosi³ do niej rodowiska emigracyjne, jednak te uwa¿aj±, ¿e konsultacje s± fikcyjne.

Na internetowych stronach serwisu PoloniaMichigan jego twórca Wojciech Ostrowski za³o¿y³ w 2001 roku ForumPolonia, które prowadzi na w³asn± rêkê dyskusjê o obywatelstwie. Ostrowski zastrzega siê, ¿e "jego" konsultacje nie s± konkurencyjne, natomiast daj± szansê pe³nego wyartyku³owania oczekiwañ Polaków za granic±. "Proponowany sposób prowadzenia konsultacji wychodzi na przeciw intencjom w³adz w Warszawie, usprawni demokratyczny proces tworzenia prawa, u³atwi zrozumienie istniej±cych problemów oraz podjêcie trafnych i jak¿e wa¿nych decyzji, a w rezultacie pozwoli na stworzenie nowego projektu ustawy o obywatelstwie - ustawy w pe³ni nowoczesnej i odzwierciedlaj±cej istniej±ce realia oraz spe³niaj±cej oczekiwania zarówno Polonii zachodniej jak i Polonii na Wschodzie." - stwierdza W. Ostrowski.

Kolejka do repatriacji

Od pocz±tku prze³omu w 1989 roku do Polski ciurka strumyczek repatriantów z krajów by³ego ZSRR. Do niedawna ich sytuacja prawna nie mog³a byæ uregulowana. Z kolei ustawa o repatriacji do Polski, przyjêta przez Sejm poprzedniej kadencji, wykluczy³a pomoc pañstwa dla repatriantów z Ukrainy, Bia³orusi i Rosji. W³aciwie da³a szansê tylko Polakom z Kazachstanu, bo oni s± najczê¶ciej obecni w mediach.

Radek Sikorski wiceminister SZ w rz±dzie J. Buzka odpowiedzialny za kontakty z Poloni±, zauwa¿y³ na zje¼dzie Polonii, ¿e to dziêki jego staraniom Polska wypowiedzia³a konwencjê pamiêtaj±c± jeszcze czasy ZSRR, która nie dopuszcza³a mo¿liwoci ubiegania siê o obywatelstwo polskie przez osoby posiadaj±ce jednoczenie obywatelstwo kraju zamieszkania. "Nic nie stoi na przeszkodzie, by Polacy na Bia³orusi i Ukrainie mogli ubiegaæ siê o paszport z orze³kiem w koronie" - mówi³ minister.

 

Oczywicie, nic poza pieniêdzmi, którymi pañstwo polskie ma prawo wspieraæ tylko przybyszów ze ¦rodkowej Azji (wizy repatriacyjne wydaje siê tylko Polakom z tamtego w³anie regionu, choæ w drodze rozporz±dzenia Rada Ministrów mo¿e wskazaæ inne pañstwa lub czê¶ci Rosji, z których repatriacja bêdzie u³atwiona). Chyba, ¿e znajd± sponsora. Bywa, ¿e poszczególne gminy s± sponsorami. Odnotowaæ te¿ mo¿na inicjatywê szwedzkich Polaków, którzy starali siê rozpocz±æ szersz± akcjê sponsorowania powrotu Polaków ze Wschodu.

Karty Polaka do rozdania

Lekarstwem na repatriacjê, które mia³oby zniechêciæ do powrotu do Polski, by³ projekt wprowadzenia tzw. Karty Polaka dla rodaków ze Wschodu. Projekt Senatu pad³ jednak pod ciê¿arem rz±dowych argumentów ekonomicznych: Wed³ug szacunków wstêpnych, zawartych w projekcie stanowiska rz±du, koszty realizacji mog³yby wynie¶æ ok. 111 mln z³ na ka¿de 10 tysiêcy osób, które chcia³yby w pe³ni wykorzystaæ uprawnienia wynikaj±ce z Karty Polaka. Nie mówi±c o kosztach politycznych.

 

Przyk³adem mog± byæ skutki wprowadzenia podobnej "Karty Wêgra", które wywo³a³o kryzys w stosunkach miêdzy Wêgrami i S³owacj± oraz Rumuni±. Co nie oznacza, ¿e rodowiska polskie na Wschodzie nie oczekuj± na jakie propozycje.


Zbigniew Zwarycz ze Lwowa pisa³ w wierszu opublikowanym w australijskim Tygodniku Polskim: Kochana Ojczyzno,/ Dawno jestem siwy,/ ¯yæ z dala od Ciebie/ Nie mam wiêcej si³y./ (...) O Tobie myla³em,/ W sercu z Tob± ¿y³em,/ W syberyjskiej tajdze/O Tobie marzy³em! / Wróci³em do Lwowa,/ Ciebie ju¿ nie by³o./ (...) Droga ma Ojczyzno/Pos³uchaj Rodaka,/ Ofiaruj mi wreszcie/ Tê Kartê Polaka. (...) W Senacie obecnej kadencji prace nad now± wersj± ustawy o Karcie Polaka ju¿ siê rozpoczê³y.

 

Polonus wyborczy

Pi±ty k³opot to udzia³ Polonii w ¿yciu kraju i jej wp³yw na to, co tu siê dzieje. Najwyra¼niej widaæ to po udziale Polonusów w wyborach krajowych. W o¿ywionej dyskusji powyborczej w ubieg³ym roku na stronach internetowych Wirtualnej Polski mo¿na by³o przeczytaæ opinie krajowych internautów:

 

Misiek: Skoro nie mieszkaj± w kraju, nie powinni mieæ nawet prawa wyborczego, bo to nie oni odczuwaj± bezporednio skutki rz±dzenia. Jazon: Wybrali Amerykê, wiêc niech tam g³osuj±. Trumna: Trzeba by by³o siê zastanowiæ czy rodacy powinni mieæ prawo g³osu w wyborach....niestety s³abo siê orientuj± w polityce i sytuacji w Polsce... nie chcê, ¿eby kto mia³ wp³yw na rozwój Polski bez wiedzy o sytuacji w kraju. hirurh0751: Niech uciekinierzy z Polski siedz± cicho i nie wtr±caj± siê do spraw pañstwa, z którego uciekli, by sprz±taæ biura w USA.

Niektórzy starali siê wyjaniæ przyczyny wyników wyborów w USA, gdzie zwyciê¿y³a Liga Polskich Rodzin: - Je¿eli w USA w 22 okrêgach wygrywa Liga Polskich Rodzin, to wiadczy dobitnie o niezrozumieniu sytuacji w RP.

 

W wyborach w 2001 do urn posz³o w ca³ych Stanach Zjednoczonych 7081 osób. Oznacza to, ¿e frekwencja by³a najni¿sza od 1989 roku. Najczê¶ciej wskazywan± przyczyn± niskiego udzia³u w wyborach by³, wprowadzony po raz pierwszy, wymóg rejestracji. "W istocie przepis ten utrudnia³ udzia³ w g³osowaniu, zmusza³ bowiem do wczeniejszych odwiedzin w konsulacie b±d¼ wys³ania danych poczta, faksem, e-mailem lub podania ich przez telefon.

Wywo³a³o to niezadowolenie, spodziewano siê nawet z tego powodu protestów, ale obawy te okaza³y siê nieuzasadnione, bo poza pojedynczymi przypadkami protestów nie by³o. Co wiêcej, nie wszyscy zarejestrowani zjawili siê w punktach wyborczych w dniu g³osowania" - w kilka dni po wyborach pisa³ Maciej Wierzyñski, redaktor naczelny nowojorskiego Nowego Dziennika.

Jednak Polonia chce zachowaæ wp³yw na wydarzenia w Polsce, tak¿e - g³osuj±c. Portal Polonii duñskiej przeprowadzi³ ankietê, zadaj±c pytanie "Czy Polonia powinna mieæ prawo g³osowania w polskich wyborach?" (sonda¿ rozpoczêto w pa¼dzierniku 2001). Odpowiedzia³o 439 osób, z których ponad 55 proc. wybra³o "tak".

 

K³opot z Moskalem

Wynika z odmiennego postrzegania spraw krajowych. Szczególnie by³o to widoczne w czasie ubieg³orocznego zjazdu Polonii, na którym nie pojawi³ siê ani premier Buzek, ani minister Bartoszewski.

By³ to skutek burzy, jak± zapocz±tkowa³ Edward Moskal, atakuj±c innego Polonusa - Jana Nowaka-Jeziorañskiego (oskar¿y³ go o kolaboracjê z Niemcami w czasie wojny). Awanturnicze, antysemickie wypowiedzi prezesa Kongresu Polonii Amerykañskiej zamknê³y mu drzwi nie tylko polskich w³adz, tak¿e amerykañski prezydent, przygotowuj±c swoj± podró¿ do Polski, odmówi³ spotkania siê z Moskalem.

Dyskusja wokó³ Jedwabnego i ksi±¿ka Jana Grossa pog³êbi³y izolacjê niektórych rodowisk polonijnych. W USA mo¿na mówiæ¿ne rzeczy, antysemityzm jednak uniemo¿liwia wstêp na polityczne salony. W lad za Moskalem ministra Bartoszewskiego zaatakowa³ Jan Kobylañski, prezes Unii Stowarzyszeñ i Organizacji Polonijnych Ameryki £aciñskiej (USOPA£), polski konsul honorowy w Urugwaju. Tego ju¿ by³o zbyt wiele i Kobylañski przesta³ byæ konsulem.

 

Tymczasem jednak w³adze Polski nie s± w stanie sformu³owaæ konsekwentnej polityki wobec Polonii. Pos³uguj±c siê przyk³adem Moskala: wiemy, jakie szkody czyni± jego wypowiedzi (ostatnio pozbawione podstaw zarzuty, które postawi³ w Chicago kandydatowi do Izby Reprezentantów pochodzenia ¿ydowskiego, z którym konkurowa³a Polka Nancy Kaszak, spowodowa³y, ¿e nasza rodaczka przepad³a w prawyborach), ale akceptujemy jego bywanie na salonach. E. Moskal bêdzie jednym z 3 przedstawicieli Ameryki Pó³nocnej, którzy wezm± udzia³ w uroczystej sesji Senatu 30 kwietnia. Byæ mo¿e bêdzie przemawia³ po prezydencie i premierze. W zesz³ym roku odwiedzi³ go Andrzej Lepper.

 

9 punktów SLD

Pierwszym dokumentem o charakterze programowym, jaki w ostatnich latach zosta³ opublikowany, a w którym nakrelono ogólne linie polityki wobec Polonii, by³ dziewiêciopunktowy projekt SLD, który przed wyborami pilotowa³ pose³ Jerzy Szteliga. SLD, przygotowuj±c siê do przejêcia w³adzy, zastanawia³ siê nad stosunkami Polonii z krajem. W 9 tezach SLD podda³ ostrej krytyce dzia³ania b±d¼ zaniechania rz±du Jerzego Buzka oraz niewydolno¶æ struktur administracyjnych, zobowi±zanych do wspó³pracy z Poloni±. W sferze postulatów Sojusz by³ bardziej oszczêdny a jego propozycje nie mia³y charakteru rewolucyjnego, lecz raczej kosmetyczny. Istotne jednak jest nie tylko to, co w tym dokumencie mo¿na znale¼æ, lecz tak¿e to, czego w nim nie ma: nie jest okrelona rola Senatu w utrzymywaniu relacji z Poloni±, nie wiemy, co SLD s±dzi o Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska" i o Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" (choæ poddaje je mocno zawoalowanej krytyce) itd.

 

Mo¿na siê spieraæ z jego szczegó³owym propozycjami, ale przyznaæ trzeba, ¿e wczeniej nikt o Polonii w ten sposób nie wypowiada³ siê. Najbardziej aktywna wobec rodowisk Polaków za granic± prawica wykonuje najchêtniej gesty symboliczne - uczestniczy w kongresach, ods³ania, wizytuje, natomiast s³abo widaæ jej zapa³ przy tworzeniu prawa, uwzglêdniaj±cego potrzeby Polonii.

 

Z ca³± pewnoci± skromne rodki, które Senat przeznacza na pomoc Polonii (45 mln z³, o 10 procent mniej, ni¿ w 2001 r.) bêd± nadal rozdzielane przez Wspólnotê Polsk± i Fundacjê Pomoc Polakom na Wschodzie, choæ w tym roku Senat zostawi³ sobie kilkumilionow± rezerwê. Ka¿da z³otówka bêdzie, jak zapowiada sen. Jerzy Rzemykowski, ogl±dana pod wiat³o. Musi byæ np. uregulowana kwestia stypendiów dla m³odzie¿y ze Wschodu: 70 procent absolwentów polskich uczelni, którzy przyjechali do nas studiowaæ zza wschodniej granicy, nie chce wracaæ do swoich krajów. "Celem polityki polskiej powinno byæ odtwarzanie cieniutkiej warstwy polskiej inteligencji w tych krajach" - mówi³ marsza³ek Senatu Longin Pastusiak na spotkaniu z dziennikarzami 8 kwietnia.

 

Co wiêc robiæ z Poloni±?

W sejmowym expose Leszek Miller pomin±³ w ogóle takie zjawisko, jak Polonia. Niemieccy Polonusi z Bawarii zareagowali gniewnym owiadczeniem, w którym pisali "Dzi, po przejêciu w³adzy przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, tkwi±cy swymi korzeniami w poprzednim systemie, premier nowego rz±du znowu nie zauwa¿a Polonii. Czy ma to byæ kara za Jej  niez³omn±, antykomunistyczn± postawê?".

W styczniu premier Miller jednak dostrzeg³ Poloniê w czasie wizyty w Szwecji, gdzie spotka³ siê z reprezentantami organizacji polonijnych, zrzeszonych w Kongresie Polaków w Szwecji i Zrzeszeniu Organizacji Polskich, oraz przedstawicielami polonijnych zwi±zków bran¿owych i rodowiskowych. Powiedzia³ wtedy, ¿e Polonia stanowi integraln± czê¶æ spo³eczeñstwa i narodu polskiego, a Polska potrzebuje i oczekuje wsparcia rodowisk polonijnych. - Warto jednoczyæ wysi³ki na rzecz rozwoju kraju.

Senat nadal jest szafarze rodków na dzia³alno¶æ Polonii i pomoc Polakom za granic±, szczególnie na Wschodzie. Wspólnota Polska i Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie wci±¿ utrzymuj± prymat rozdzielaj±c rodki na dzia³alno¶æ polonijn±. Jednak na niedawnym posiedzeniu senackiej Komisji Emigracji jej przewodnicz±cy sen. Jerzy Rzemykowski zapowiedzia³, ¿e i inne organizacje pozarz±dowe dzia³aj±ce na rzecz Polonii, bêd± w przysz³oci uwzglêdniane przy tworzeniu bud¿etu.

Nie ma bowiem powodu, by dotychczas sprawuj±ca quasi monopol w tej dziedzinie Wspólnota Polska korzysta³a ze rodków publicznych tak¿e na zwiêkszanie swojego w³asnego maj±tku. Kiedy WP mia³a trudnoci z zakupem budynku na Dom Polski w Kaliningradzie, postanowi³a kupiæ dwie kamienice w Elbl±gu. "A jaka Polonia jest w Elbl±gu?" - zapyta³ prezesa Wspólnoty marsza³ek Longin Pastusiak.

Janusz Rygielski przypomina, ¿e "nie prowadzi siê równie¿ aktywnej polityki zagranicznej, w czê¶ci istotnej dla polskiej diaspory.  Na przyk³ad, sprawy Polaków w danym kraju nie wp³ywaj± na charakter tej polityki.  Nie myli siê o celowoci ekspansji jêzyka polskiego i zapewnieniu dobrej informacji o Polsce w innych krajach. 

Gdyby istnia³a taka polityka, to Polacy mieszkaj±cy poza Polska równie¿ by skorzystali." To stwierdzenie okrela wiêc pole, jakie powinno byæ przez Polskê zagospodarowane.

Na razie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zlikwidowano departament Polonii, jej sprawy w³±czaj±c do departamentu konsularnego. Tak, jakby problemy Polonusów sprowadza³y siê tylko do stosunków urzêdowych z Polsk±, a rozwi±zaæ je mogliby konsularni urzêdnicy. Krótkowzroczna decyzja, podyktowana nie bardzo wiadomo, jakimi wzglêdami, mo¿e staæ siê symbolem stosunku polskich w³adz do Polonii, dla których naj³atwiejsze jest wykonywanie pompatycznych, dora¼nych gestów, w rodzaju deklaracji Dnia Polonii czy obchodów 200 rocznicy urodzin Ignacego Domeyki, albo spotkañ z polonijnymi dzia³aczami. Praktycznie wci±¿ jest niemo¿liwe zbudowanie jednoliteg programu wspó³pracy Kraju ze rodowiskami polskimi za granic±.

 

Wci±¿ nie uda³o siê zdecydowaæ, kto powinien tê politykê formu³owaæ i prowadziæ. Nic wiêc dziwnego, ¿e na uroczystym posiedzeniu Senatu 30 kwietnia ma pojawiæ siê Edward Moskal, który mówi³ o poprzednim ministrze spraw zagranicznych, ¿e ten w Knessecie wys³uchiwa³ ataków na Polskê "niedorzecznie trzês±c siê przed wszystkim, co pochodzi³o od spo³ecznoci ¿ydowskiej lub agentów Izraela." W licie do Jerzego Buzka za pisa³: "Co mnie pociesza to fakt, ¿e jak Bóg pozwoli bêdzie pan (premierem) tylko do wiosny".

A w grudniu, ju¿ po zmianie rz±du, o wspó³pracy mówi³ w wywiadzie dla chicagowskiego tygodnika Express: "Uwa¿am, ¿e wspó³praca z premierem Millerem bêdzie uk³ada³a siê bardzo dobrze. Tu¿ po objêciu przez niego prezydentury (tak w oryginale - przyp. PR) wys³alimy mu list gratulacyjny, na który ciep³o odpowiedzia³."

 

Na szczê¶cie kompleks Moskala nie ci±¿y tak silnie nad relacjami z Poloni±: nowe inicjatywy organizacyjne w USA - np. powstanie Forum Polonii w Nowym Jorku - s± w Polsce dostrzegane. Polonia mo¿e tak¿e, w niewielkim choæ stopniu, uniezale¿niæ siê od w³adz w Polsce, tak¿e dziêki coraz gêstszej sieci komunikacji internetowej, która pozwala trafiæ z informacjami szybko i bezb³êdnie oraz publicznie wypowiadaæ siê w ka¿dej sprawie. W ogóle Internet stwarza przestrzeñ, w której coraz ³atwiej spotykaj± siê Polonusi. Setki witryn organizacji i klubów polskich, w USA zw³aszcza, tworz± now± tkankê, któr± trzeba uwzglêdniaæ, formu³uj±c cele dla polskiej polityki wobec Polaków za granic±.

 

O roli Internetu tak mówi Walenty Tyszkiewicz, autor s³ynnych wród Polonii rozsy³anych za porednictwem Internetu "Listów z Turkmenistanu": " to g³ównie dziêki internetowi mo¿emy donie¶æ swój g³os do Polski i Polonii. Dopóki nie mielimy Internetu, nie moglimy doczekaæ siê nawet minimalnego wsparcia ze strony Kraju. Jednak Internet nie mo¿e w pe³ni zast±piæ kontaktów osobistych." A Grace Wychowañska, redaktorka serwisu "Nasza Polonia", tak o roli tego medium s±dzi: "W Holandii Internet jest w³aciwie jedynym ¼ród³em informacji dla Polonii. Nie mamy holenderskich gazet polonijnych. Internet sta³ siê wa¿n± pomoc± w komunikacji i mo¿liwoci± w odbiorze i przekazywaniu informacji o Polonii i Polsce. Internet na pewno zbli¿a Poloniê jak i zbli¿a wiat."

 

Jak dot±d jednak ma³o kto w Polsce zauwa¿y³, ¿e wiat siê zmienia. Internetowe strony Wspólnoty Polskiej s± nieaktualne, serwis Polskiej Agencji Prasowej "Polonia dla Polonii" si³± rzeczy nie odzwierciedla wszystkiego, co w wiecie Polonii siê dzieje. Polska Agencja Informacyjna, do której statutowych obowi±zków nale¿y praca dla Polonii, nie ma rodków na utworzenie serwisu dla Polonii. Polski nie staæ tak¿e na wydawanie pisma, promuj±cego nasz kraj wród Polonii (dawny miesiêcznik "Polska" nie wychodzi od 10 lat).

Oczywicie, Internet za³atwi tylko niewielk± czê¶æ potrzeb Polaków za granic±, nie zast±pi rozwi±zañ prawnych, ani d³ugofalowej polityki pañstwa. Ta kwestia nale¿y do wiata polityków, którzy, jak siê wydaje, chêtnie widzieliby Poloniê jako wsparcie realizacji ich w³asnych, dora¼nych planów i interesów. Nie ma nadal jasnoci, kto w³aciwie powinien koordynowaæ dzia³ania wobec Polonii. Obok Senatu i MSZ ca³y czas o dobre relacje z Polakami za granic± zabiega prezydent. Byæ mo¿e to najbardziej korzystne rozwi±zanie, by w³anie jego kancelaria sprawowa³a opiekê nad Poloni±, jest przecie¿ najbardziej odporna na bie¿±ce polityczne ko³ysanie.

 

Katalog spraw do rozwi±zania jest przeogromny, choæ wobec problemów ekonomicznych i politycznych, z jakimi boryka siê kraj mo¿e nie najwa¿niejszy. Dotyczy jednak naszych rodaków, o których zawsze powinnimy pamiêtaæ, tak jak oni - o nas pamiêtaj±.

 

Piotr Rachtan

b. redaktor naczelny by³ego Serwisu Polonia Wirtualnej Polski

E-mail: piotr.rachtan@wp.pl

PS: tekst wycofany z Polityki, dla której by³ zbyt "encyklopedyczny" a za ma³o skandalizuj±cy.

(2002.04.26. Nasza Polonia)