|
2 maja obchodzi siê w Polsce - po raz pierwszy po wojnie - Dzieñ Polonii i Polaków za Granic±. Symboliczne ¶wiêto ma byæ ¶wiadectwem zwi±zków kraju z polsk± diaspor±, o której przypominamy sobie, gdy potrzebujemy jej pomocy, albo gdy który¶ Polonus wejdzie w polityczna szkodê i donosz± o tym ¶wiatowe media.
W
artykule 6 (pkt. 2) Konstytucja RP stwierdza: "Rzeczpospolita
Polska udziela pomocy Polakom zamieszka³ym
za granic±
w zachowaniu ich zwi±zków
z narodowym dziedzictwem kulturalnym". Konstytucja jednak nie
daje ¿adnych recept, jak zwi±zki
Polaków zagranicznych z krajem utrwalaæ
i na czym pomoc pañstwa ma polegaæ.
Ma to swoje liczne konsekwencje i wywo³uje
mnóstwo k³opotów. Trudno zreszt±
ukuæ jedn±
receptê na relacje z kilkunastomilionow±
(od 15 do 17, a mo¿e nawet -
19 milionów?) diaspor±, rozrzucon±
od W³adywostoku po Alaskê,
od Norwegii po RPA. Co to jest - Polonia? Po pierwsze, nie wiadomo w³a¶ciwie, co to ta Polonia jest. Nie ma jednolitej definicji, która przy pomocy ostrych kryteriów pozwala³aby kogo¶ do Polonii zaliczyæ, a kogo¶ innego z jej szeregów wykluczyæ. Intuicyjnie zaliczamy do Polonii dawnych emigrantów, którzy od lat mieszkaj± i pracuj± za granic±, niezale¿nie od powodów, które sk³oni³y ich b±d¼ zmusi³y do wyjazdu i osiedlenia siê daleko od Polski. Za Poloniê uznaje siê tak¿e tych obywateli obcych pañstw, których rodzice, a nawet - dziadkowie zamieszkali z dala od kraju.
W¶ród Polonii znajdzie siê wiêc - je¶li tylko tymi kryteriami siê pos³u¿yæ - i Jan Nowak-Jeziorañski, ale i Zbigniew Brzeziñski, a tak¿e - Edward Moskal. Polonusem bêdzie zatem Czes³aw Mi³osz i Stanis³aw Barañczak, Dariusz Michalczewski i Edward Obia³a. By³ tak¿e Gustaw Herling-Grudziñski i Józef Czapski. Jest te¿ p³k Ryszard Kukliñski oraz prezydent Ryszard Kaczorowski. Proste, nieprawda¿?
Czy do Polonii zaliczyæ jednak tych Polaków, mieszkaj±cych za granic±, od których po prostu granica siê oddali³a, zostawiaj±c ich dom na terenie obcego pañstwa? Setki tysiêcy Polaków ¿yje na Litwie, Bia³orusi i Ukrainie. Nie mówi±c o wysiedlonych si³± do Kazachstanu, Turkmenistanu czy na Syberiê. Polski parlament, ustanawiaj±c komisjê sejmow± "do spraw Polonii i Polaków za granic±" w poprzednich kadencjach zdecydowa³ jednoznacznie: oni s± te¿ Poloni± i jaka¶ pomoc oraz opieka pañstwa polskiego im siê nale¿y.
Jednak Polonia to twór daleko bardziej skomplikowany, z³o¿ony i niejednolity. W zale¿no¶ci od kraju, w którym mieszkaj±, od pokolenia, które za granic± ¿yje, od poczucia swoich zwi±zków z krajem rodacy maj± inne wobec Polski i jej w³adz oczekiwania. Polacy z Kazachstanu chcieliby zwyczajnie do kraju wróciæ. Polonusi z Kanady koñcz±c odwiedziny u rodziny w £om¿y, nie mieæ ¿adnych problemów na Okêciu, gdzie stra¿ graniczna - widz±c polskie nazwisko - ¿±da polskiego paszportu. A Polacy z Litwy znów pragn± mieæ polskie podrêczniki do nauki jêzyka i poczucie traktowania przez w³adze litewskie takiego, jakie ma mniejszo¶æ litewska w Polsce. Problemy Polaków w USA s± zupe³nie innej natury, ni¿ problemy naszych rodaków w Niemczech. Pó³nocna Ameryka to kontynent samych imigrantów, przybysze z Polski nie s± tam inni ni¿ Irlandczycy, w Niemczech za¶ sk³ócone organizacje polonijne utrudniaj± kontakt z miejscowymi w³adzami, które czuj± siê zwolnione z finansowania dzia³alno¶ci polskiej grupy etnicznej, która domaga siê, by uznaæ j± za etniczn± mniejszo¶æ.
Najwiêkszy jednak k³opot z Polakami mieszkaj±cymi za granic± maj± w³adze krajowe. Widaæ to zw³aszcza na przyk³adzie konfliktów, jakie ostatnio oddali³y wiele ¶rodowisk polonijnych od kraju.
Roman ¦migielski z Danii, sekretarz Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, uj±³ relacje miêdzy Poloni± i krajem w ten sposób: "Mamy ogólne odczucie, ¿e Polonia jest traktowana przez Kraj (w³adze, czyli rz±d i Sejm - Senat ró¿ni siê tutaj od pozosta³ych) jako pi±te ko³o u wozu - potrzebne tylko wtedy, gdy jedno z pozosta³ych kó³ siê zepsuje (vide powodzie, akcje humanitarne itp.)." Za¶ prezes Australijskiej Rady Organizacji Polonijnych, Janusz Rygielski uwa¿a, ¿e "Przez kilkadziesi±t lat traktowano Poloniê na Zachodzie jako zbiór renegatów i oportunistów, nie dostrzegaj±c Polaków na Wschodzie. Po 1989 r. oficjalnie uznano Polonie. Nie uwzglêdniono jednak w planach rekonstrukcji pañstwa wykorzystania kwalifikacji oraz do¶wiadczenia Polaków z zagranicy w tworzeniu nowej polskiej rzeczywisto¶ci, czyli demokracji i wolnego rynku. Ci, którzy wrócili, to na ogó³ fachowcy zatrudnieni w firmach zagranicznych oraz drobni producenci. Nie pomy¶lano równie¿ o tym, aby nowe stosunki z Poloni± budowaæ na zasadach partnerskich. Polonia, owszem, jest protekcjonalnie poklepywana, czasem prawi siê jej komplementy, ale dzia³ania w³adz polskich nie dotykaj± istoty sprawy."
Paszport Polonusa Wed³ug polskiego prawa obywatelem polskim jest osoba urodzona z polskich (polskie obywatelstwo maj±cych) rodziców. Polak zatem rodzi siê z nadan± mu przynale¿no¶ci± pañstwow±, niezale¿nie od tego, w jakim kraju odbêd± siê narodziny. Obywatelem polskim jest, zatem np. Zbigniew Brzeziñski, a jakby siê uprzeæ i traktowaæ przepisy a la lettre, to tak¿e Edward Moskal. Ta zasada ma swoje rozliczne konsekwencje, o których mówi± odwiedzaj±cy ojczyznê Polonusi. Skar¿± siê, ¿e s± przepytywani przez polsk± stra¿ graniczn±, szczególnie, gdy kto¶ nosi typowo polskie nazwisko. Bywa, ¿e od osób z podwójnym obywatelstwem nieoczekiwanie ¿±da siê odbycia s³u¿by wojskowej w Polsce.
Od wielu miesiêcy ¶rodowiska polonijne w USA prowadz± kampaniê wysy³ania do polskich w³adz listów z ¿±daniem uznania prawnego obywatelstw krajów sta³ego zamieszkania ³±cznie z prawem do ochrony konsularnej tych krajów w czasie przebywania na terytorium RP; u³atwienia Polakom ze Wschodu w nabywaniu b±d¼ przywracaniu polskiego obywatelstwa; znacznego uproszczenia procedury jego zrzekania siê (w tej chwili wymaga to przedk³adania licznych, uwierzytelnionych dokumentów,); zniesienia automatycznego nabywaniu obywatelstwa polskiego dla dzieci urodzonych i mieszkaj±cych na sta³e poza granicami RP i posiadaj±cych inne obywatelstwa.
Od 1962 roku obowi±zuje wci±¿ ta sama ustawa o obywatelstwie. Parlament po raz kolejny rozpocz±³ pracê nad projektem nowej ustawy, zaprosi³ do niej ¶rodowiska emigracyjne, jednak te uwa¿aj±, ¿e konsultacje s± fikcyjne. Na internetowych
stronach serwisu PoloniaMichigan jego twórca Wojciech Ostrowski za³o¿y³
w 2001 roku ForumPolonia, które prowadzi na w³asn±
rêkê
dyskusjê o obywatelstwie. Ostrowski
zastrzega siê, ¿e
"jego" konsultacje nie s±
konkurencyjne, natomiast daj±
szansê pe³nego
wyartyku³owania oczekiwañ
Polaków za granic±. "Proponowany
sposób prowadzenia konsultacji wychodzi na przeciw intencjom w³adz
w Warszawie, usprawni demokratyczny proces tworzenia prawa, u³atwi
zrozumienie istniej±cych problemów
oraz podjêcie trafnych i jak¿e
wa¿nych decyzji, a w rezultacie
pozwoli na stworzenie nowego projektu ustawy o obywatelstwie - ustawy
w pe³ni nowoczesnej i odzwierciedlaj±cej
istniej±ce realia oraz spe³niaj±cej
oczekiwania zarówno Polonii zachodniej jak i Polonii na Wschodzie." -
stwierdza W. Ostrowski. Kolejka do repatriacji Od pocz±tku prze³omu w 1989 roku do Polski ciurka strumyczek repatriantów z krajów by³ego ZSRR. Do niedawna ich sytuacja prawna nie mog³a byæ uregulowana. Z kolei ustawa o repatriacji do Polski, przyjêta przez Sejm poprzedniej kadencji, wykluczy³a pomoc pañstwa dla repatriantów z Ukrainy, Bia³orusi i Rosji. W³a¶ciwie da³a szansê tylko Polakom z Kazachstanu, bo oni s± najczê¶ciej obecni w mediach. Radek Sikorski wiceminister SZ w rz±dzie J. Buzka odpowiedzialny za kontakty z Poloni±, zauwa¿y³ na zje¼dzie Polonii, ¿e to dziêki jego staraniom Polska wypowiedzia³a konwencjê pamiêtaj±c± jeszcze czasy ZSRR, która nie dopuszcza³a mo¿liwo¶ci ubiegania siê o obywatelstwo polskie przez osoby posiadaj±ce jednocze¶nie obywatelstwo kraju zamieszkania. "Nic nie stoi na przeszkodzie, by Polacy na Bia³orusi i Ukrainie mogli ubiegaæ siê o paszport z orze³kiem w koronie" - mówi³ minister.
Oczywi¶cie,
nic poza pieniêdzmi, którymi
pañstwo polskie ma prawo wspieraæ
tylko przybyszów ze ¦rodkowej
Azji (wizy repatriacyjne wydaje siê
tylko Polakom z tamtego w³a¶nie
regionu, choæ w drodze rozporz±dzenia
Rada Ministrów mo¿e wskazaæ
inne pañstwa lub czê¶ci
Rosji, z których repatriacja bêdzie
u³atwiona). Chyba, ¿e
znajd± sponsora. Bywa, ¿e
poszczególne gminy s± sponsorami.
Odnotowaæ te¿
mo¿na inicjatywê
szwedzkich Polaków, którzy starali siê
rozpocz±æ szersz±
akcjê sponsorowania powrotu
Polaków ze Wschodu.
Karty Polaka do rozdania Lekarstwem na repatriacjê, które mia³oby zniechêciæ do powrotu do Polski, by³ projekt wprowadzenia tzw. Karty Polaka dla rodaków ze Wschodu. Projekt Senatu pad³ jednak pod ciê¿arem rz±dowych argumentów ekonomicznych: Wed³ug szacunków wstêpnych, zawartych w projekcie stanowiska rz±du, koszty realizacji mog³yby wynie¶æ ok. 111 mln z³ na ka¿de 10 tysiêcy osób, które chcia³yby w pe³ni wykorzystaæ uprawnienia wynikaj±ce z Karty Polaka. Nie mówi±c o kosztach politycznych.
Przyk³adem mog± byæ skutki wprowadzenia podobnej "Karty Wêgra", które wywo³a³o kryzys w stosunkach miêdzy Wêgrami i S³owacj± oraz Rumuni±. Co nie oznacza, ¿e ¶rodowiska polskie na Wschodzie nie oczekuj± na jakie¶ propozycje.
Polonus wyborczy Pi±ty k³opot to udzia³ Polonii w ¿yciu kraju i jej wp³yw na to, co tu siê dzieje. Najwyra¼niej widaæ to po udziale Polonusów w wyborach krajowych. W o¿ywionej dyskusji powyborczej w ubieg³ym roku na stronach internetowych Wirtualnej Polski mo¿na by³o przeczytaæ opinie krajowych internautów:
Misiek: Skoro nie mieszkaj± w kraju, nie powinni mieæ nawet prawa wyborczego, bo to nie oni odczuwaj± bezpo¶rednio skutki rz±dzenia. Jazon: Wybrali Amerykê, wiêc niech tam g³osuj±. Trumna: Trzeba by by³o siê zastanowiæ czy rodacy powinni mieæ prawo g³osu w wyborach....niestety s³abo siê orientuj± w polityce i sytuacji w Polsce... nie chcê, ¿eby kto¶ mia³ wp³yw na rozwój Polski bez wiedzy o sytuacji w kraju. hirurh0751: Niech uciekinierzy z Polski siedz± cicho i nie wtr±caj± siê do spraw pañstwa, z którego uciekli, by sprz±taæ biura w USA. Niektórzy starali siê wyja¶niæ przyczyny wyników wyborów w USA, gdzie zwyciê¿y³a Liga Polskich Rodzin: - Je¿eli w USA w 22 okrêgach wygrywa Liga Polskich Rodzin, to ¶wiadczy dobitnie o niezrozumieniu sytuacji w RP.
W wyborach w 2001 do urn posz³o w ca³ych Stanach Zjednoczonych 7081 osób. Oznacza to, ¿e frekwencja by³a najni¿sza od 1989 roku. Najczê¶ciej wskazywan± przyczyn± niskiego udzia³u w wyborach by³, wprowadzony po raz pierwszy, wymóg rejestracji. "W istocie przepis ten utrudnia³ udzia³ w g³osowaniu, zmusza³ bowiem do wcze¶niejszych odwiedzin w konsulacie b±d¼ wys³ania danych poczta, faksem, e-mailem lub podania ich przez telefon. Wywo³a³o to niezadowolenie, spodziewano siê nawet z tego powodu protestów, ale obawy te okaza³y siê nieuzasadnione, bo poza pojedynczymi przypadkami protestów nie by³o. Co wiêcej, nie wszyscy zarejestrowani zjawili siê w punktach wyborczych w dniu g³osowania" - w kilka dni po wyborach pisa³ Maciej Wierzyñski, redaktor naczelny nowojorskiego Nowego Dziennika. Jednak Polonia chce zachowaæ wp³yw na wydarzenia w Polsce, tak¿e - g³osuj±c. Portal Polonii duñskiej przeprowadzi³ ankietê, zadaj±c pytanie "Czy Polonia powinna mieæ prawo g³osowania w polskich wyborach?" (sonda¿ rozpoczêto w pa¼dzierniku 2001). Odpowiedzia³o 439 osób, z których ponad 55 proc. wybra³o "tak".
K³opot z Moskalem Wynika z odmiennego postrzegania spraw krajowych. Szczególnie by³o to widoczne w czasie ubieg³orocznego zjazdu Polonii, na którym nie pojawi³ siê ani premier Buzek, ani minister Bartoszewski. By³ to skutek burzy, jak± zapocz±tkowa³ Edward Moskal, atakuj±c innego Polonusa - Jana Nowaka-Jeziorañskiego (oskar¿y³ go o kolaboracjê z Niemcami w czasie wojny). Awanturnicze, antysemickie wypowiedzi prezesa Kongresu Polonii Amerykañskiej zamknê³y mu drzwi nie tylko polskich w³adz, tak¿e amerykañski prezydent, przygotowuj±c swoj± podró¿ do Polski, odmówi³ spotkania siê z Moskalem. Dyskusja wokó³ Jedwabnego i ksi±¿ka Jana Grossa pog³êbi³y izolacjê niektórych ¶rodowisk polonijnych. W USA mo¿na mówiæ ró¿ne rzeczy, antysemityzm jednak uniemo¿liwia wstêp na polityczne salony. W ¶lad za Moskalem ministra Bartoszewskiego zaatakowa³ Jan Kobylañski, prezes Unii Stowarzyszeñ i Organizacji Polonijnych Ameryki £aciñskiej (USOPA£), polski konsul honorowy w Urugwaju. Tego ju¿ by³o zbyt wiele i Kobylañski przesta³ byæ konsulem.
Tymczasem jednak w³adze Polski nie s± w stanie sformu³owaæ konsekwentnej polityki wobec Polonii. Pos³uguj±c siê przyk³adem Moskala: wiemy, jakie szkody czyni± jego wypowiedzi (ostatnio pozbawione podstaw zarzuty, które postawi³ w Chicago kandydatowi do Izby Reprezentantów pochodzenia ¿ydowskiego, z którym konkurowa³a Polka Nancy Kaszak, spowodowa³y, ¿e nasza rodaczka przepad³a w prawyborach), ale akceptujemy jego bywanie na salonach. E. Moskal bêdzie jednym z 3 przedstawicieli Ameryki Pó³nocnej, którzy wezm± udzia³ w uroczystej sesji Senatu 30 kwietnia. Byæ mo¿e bêdzie przemawia³ po prezydencie i premierze. W zesz³ym roku odwiedzi³ go Andrzej Lepper.
9 punktów SLD Pierwszym dokumentem o charakterze programowym, jaki w ostatnich latach zosta³ opublikowany, a w którym nakre¶lono ogólne linie polityki wobec Polonii, by³ dziewiêciopunktowy projekt SLD, który przed wyborami pilotowa³ pose³ Jerzy Szteliga. SLD, przygotowuj±c siê do przejêcia w³adzy, zastanawia³ siê nad stosunkami Polonii z krajem. W 9 tezach SLD podda³ ostrej krytyce dzia³ania b±d¼ zaniechania rz±du Jerzego Buzka oraz niewydolno¶æ struktur administracyjnych, zobowi±zanych do wspó³pracy z Poloni±. W sferze postulatów Sojusz by³ bardziej oszczêdny a jego propozycje nie mia³y charakteru rewolucyjnego, lecz raczej kosmetyczny. Istotne jednak jest nie tylko to, co w tym dokumencie mo¿na znale¼æ, lecz tak¿e to, czego w nim nie ma: nie jest okre¶lona rola Senatu w utrzymywaniu relacji z Poloni±, nie wiemy, co SLD s±dzi o Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska" i o Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" (choæ poddaje je mocno zawoalowanej krytyce) itd.
Mo¿na siê spieraæ z jego szczegó³owym propozycjami, ale przyznaæ trzeba, ¿e wcze¶niej nikt o Polonii w ten sposób nie wypowiada³ siê. Najbardziej aktywna wobec ¶rodowisk Polaków za granic± prawica wykonuje najchêtniej gesty symboliczne - uczestniczy w kongresach, ods³ania, wizytuje, natomiast s³abo widaæ jej zapa³ przy tworzeniu prawa, uwzglêdniaj±cego potrzeby Polonii.
Z ca³± pewno¶ci± skromne ¶rodki, które Senat przeznacza na pomoc Polonii (45 mln z³, o 10 procent mniej, ni¿ w 2001 r.) bêd± nadal rozdzielane przez Wspólnotê Polsk± i Fundacjê Pomoc Polakom na Wschodzie, choæ w tym roku Senat zostawi³ sobie kilkumilionow± rezerwê. Ka¿da z³otówka bêdzie, jak zapowiada sen. Jerzy Rzemykowski, ogl±dana pod ¶wiat³o. Musi byæ np. uregulowana kwestia stypendiów dla m³odzie¿y ze Wschodu: 70 procent absolwentów polskich uczelni, którzy przyjechali do nas studiowaæ zza wschodniej granicy, nie chce wracaæ do swoich krajów. "Celem polityki polskiej powinno byæ odtwarzanie cieniutkiej warstwy polskiej inteligencji w tych krajach" - mówi³ marsza³ek Senatu Longin Pastusiak na spotkaniu z dziennikarzami 8 kwietnia.
Co wiêc robiæ z Poloni±? W sejmowym expose Leszek Miller pomin±³ w ogóle takie zjawisko, jak Polonia. Niemieccy Polonusi z Bawarii zareagowali gniewnym o¶wiadczeniem, w którym pisali "Dzi¶, po przejêciu w³adzy przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, tkwi±cy swymi korzeniami w poprzednim systemie, premier nowego rz±du znowu nie zauwa¿a Polonii. Czy ma to byæ kara za Jej niez³omn±, antykomunistyczn± postawê?". W styczniu premier Miller jednak dostrzeg³ Poloniê w czasie wizyty w Szwecji, gdzie spotka³ siê z reprezentantami organizacji polonijnych, zrzeszonych w Kongresie Polaków w Szwecji i Zrzeszeniu Organizacji Polskich, oraz przedstawicielami polonijnych zwi±zków bran¿owych i ¶rodowiskowych. Powiedzia³ wtedy, ¿e Polonia stanowi integraln± czê¶æ spo³eczeñstwa i narodu polskiego, a Polska potrzebuje i oczekuje wsparcia ¶rodowisk polonijnych. - Warto jednoczyæ wysi³ki na rzecz rozwoju kraju. Senat nadal jest szafarze ¶rodków na dzia³alno¶æ Polonii i pomoc Polakom za granic±, szczególnie na Wschodzie. Wspólnota Polska i Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie wci±¿ utrzymuj± prymat rozdzielaj±c ¶rodki na dzia³alno¶æ polonijn±. Jednak na niedawnym posiedzeniu senackiej Komisji Emigracji jej przewodnicz±cy sen. Jerzy Rzemykowski zapowiedzia³, ¿e i inne organizacje pozarz±dowe dzia³aj±ce na rzecz Polonii, bêd± w przysz³o¶ci uwzglêdniane przy tworzeniu bud¿etu. Nie ma bowiem powodu, by dotychczas sprawuj±ca quasi monopol w tej dziedzinie Wspólnota Polska korzysta³a ze ¶rodków publicznych tak¿e na zwiêkszanie swojego w³asnego maj±tku. Kiedy WP mia³a trudno¶ci z zakupem budynku na Dom Polski w Kaliningradzie, postanowi³a kupiæ dwie kamienice w Elbl±gu. "A jaka Polonia jest w Elbl±gu?" - zapyta³ prezesa Wspólnoty marsza³ek Longin Pastusiak.
Janusz Rygielski przypomina, ¿e "nie prowadzi siê równie¿ aktywnej polityki zagranicznej, w czê¶ci istotnej dla polskiej diaspory. Na przyk³ad, sprawy Polaków w danym kraju nie wp³ywaj± na charakter tej polityki. Nie my¶li siê o celowo¶ci ekspansji jêzyka polskiego i zapewnieniu dobrej informacji o Polsce w innych krajach. Gdyby istnia³a taka polityka, to Polacy mieszkaj±cy poza Polska równie¿ by skorzystali." To stwierdzenie okre¶la wiêc pole, jakie powinno byæ przez Polskê zagospodarowane. Na razie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zlikwidowano departament Polonii, jej sprawy w³±czaj±c do departamentu konsularnego. Tak, jakby problemy Polonusów sprowadza³y siê tylko do stosunków urzêdowych z Polsk±, a rozwi±zaæ je mogliby konsularni urzêdnicy. Krótkowzroczna decyzja, podyktowana nie bardzo wiadomo, jakimi wzglêdami, mo¿e staæ siê symbolem stosunku polskich w³adz do Polonii, dla których naj³atwiejsze jest wykonywanie pompatycznych, dora¼nych gestów, w rodzaju deklaracji Dnia Polonii czy obchodów 200 rocznicy urodzin Ignacego Domeyki, albo spotkañ z polonijnymi dzia³aczami. Praktycznie wci±¿ jest niemo¿liwe zbudowanie jednoliteg programu wspó³pracy Kraju ze ¶rodowiskami polskimi za granic±.
Wci±¿ nie uda³o siê zdecydowaæ, kto powinien tê politykê formu³owaæ i prowadziæ. Nic wiêc dziwnego, ¿e na uroczystym posiedzeniu Senatu 30 kwietnia ma pojawiæ siê Edward Moskal, który mówi³ o poprzednim ministrze spraw zagranicznych, ¿e ten w Knessecie wys³uchiwa³ ataków na Polskê "niedorzecznie trzês±c siê przed wszystkim, co pochodzi³o od spo³eczno¶ci ¿ydowskiej lub agentów Izraela." W li¶cie do Jerzego Buzka za¶ pisa³: "Co mnie pociesza to fakt, ¿e jak Bóg pozwoli bêdzie pan (premierem) tylko do wiosny". A w grudniu, ju¿ po zmianie rz±du, o wspó³pracy mówi³ w wywiadzie dla chicagowskiego tygodnika Express: "Uwa¿am, ¿e wspó³praca z premierem Millerem bêdzie uk³ada³a siê bardzo dobrze. Tu¿ po objêciu przez niego prezydentury (tak w oryginale - przyp. PR) wys³ali¶my mu list gratulacyjny, na który ciep³o odpowiedzia³."
Na szczê¶cie kompleks Moskala nie ci±¿y tak silnie nad relacjami z Poloni±: nowe inicjatywy organizacyjne w USA - np. powstanie Forum Polonii w Nowym Jorku - s± w Polsce dostrzegane. Polonia mo¿e tak¿e, w niewielkim choæ stopniu, uniezale¿niæ siê od w³adz w Polsce, tak¿e dziêki coraz gêstszej sieci komunikacji internetowej, która pozwala trafiæ z informacjami szybko i bezb³êdnie oraz publicznie wypowiadaæ siê w ka¿dej sprawie. W ogóle Internet stwarza przestrzeñ, w której coraz ³atwiej spotykaj± siê Polonusi. Setki witryn organizacji i klubów polskich, w USA zw³aszcza, tworz± now± tkankê, któr± trzeba uwzglêdniaæ, formu³uj±c cele dla polskiej polityki wobec Polaków za granic±.
O roli Internetu tak mówi Walenty Tyszkiewicz, autor s³ynnych w¶ród Polonii rozsy³anych za po¶rednictwem Internetu "Listów z Turkmenistanu": " to g³ównie dziêki internetowi mo¿emy donie¶æ swój g³os do Polski i Polonii. Dopóki nie mieli¶my Internetu, nie mogli¶my doczekaæ siê nawet minimalnego wsparcia ze strony Kraju. Jednak Internet nie mo¿e w pe³ni zast±piæ kontaktów osobistych." A Grace Wychowañska, redaktorka serwisu "Nasza Polonia", tak o roli tego medium s±dzi: "W Holandii Internet jest w³a¶ciwie jedynym ¼ród³em informacji dla Polonii. Nie mamy holenderskich gazet polonijnych. Internet sta³ siê wa¿n± pomoc± w komunikacji i mo¿liwo¶ci± w odbiorze i przekazywaniu informacji o Polonii i Polsce. Internet na pewno zbli¿a Poloniê jak i zbli¿a ¶wiat."
Jak dot±d jednak ma³o kto w Polsce zauwa¿y³, ¿e ¶wiat siê zmienia. Internetowe strony Wspólnoty Polskiej s± nieaktualne, serwis Polskiej Agencji Prasowej "Polonia dla Polonii" si³± rzeczy nie odzwierciedla wszystkiego, co w ¶wiecie Polonii siê dzieje. Polska Agencja Informacyjna, do której statutowych obowi±zków nale¿y praca dla Polonii, nie ma ¶rodków na utworzenie serwisu dla Polonii. Polski nie staæ tak¿e na wydawanie pisma, promuj±cego nasz kraj w¶ród Polonii (dawny miesiêcznik "Polska" nie wychodzi od 10 lat). Oczywi¶cie, Internet za³atwi tylko niewielk± czê¶æ potrzeb Polaków za granic±, nie zast±pi rozwi±zañ prawnych, ani d³ugofalowej polityki pañstwa. Ta kwestia nale¿y do ¶wiata polityków, którzy, jak siê wydaje, chêtnie widzieliby Poloniê jako wsparcie realizacji ich w³asnych, dora¼nych planów i interesów. Nie ma nadal jasno¶ci, kto w³a¶ciwie powinien koordynowaæ dzia³ania wobec Polonii. Obok Senatu i MSZ ca³y czas o dobre relacje z Polakami za granic± zabiega prezydent. Byæ mo¿e to najbardziej korzystne rozwi±zanie, by w³a¶nie jego kancelaria sprawowa³a opiekê nad Poloni±, jest przecie¿ najbardziej odporna na bie¿±ce polityczne ko³ysanie.
Katalog spraw do rozwi±zania jest przeogromny, choæ wobec problemów ekonomicznych i politycznych, z jakimi boryka siê kraj mo¿e nie najwa¿niejszy. Dotyczy jednak naszych rodaków, o których zawsze powinni¶my pamiêtaæ, tak jak oni - o nas pamiêtaj±.
Piotr Rachtan b. redaktor
naczelny by³ego Serwisu Polonia
Wirtualnej Polski E-mail:
piotr.rachtan@wp.pl (2002.04.26. Nasza Polonia)
|